Adalyn Harvey
ur. 30 lipca 1997 roku w Windsor w hrabstwie Berkshire
druga klasy (profil: aktorstwo)
jazda konna i literatura
pokój nr 27
Historia tej dziewczyny nie jest ani trochę ciekawa. Dorastała w dużym, otoczonym ogrodem pełnym kwiatów domu, wśród kochającej się rodziny. Kiedy była małą dziewczynką, jej jedynym zmartwieniem było to, czy rodzice bardziej kochają ją czy może jej starszego o półtorej roku brata, Amadeusa. Zawsze miała wszystko, czego tylko zapragnęła. Była rozpieszczana przez wszystkich wokół, jednak nie wyrosła na księżniczkowatą egoistkę.
Skąd ta Brytyjka z krwi i kości w do bólu amerykańskiej szkole? Odpowiedź jest bardzo prosta. Jej matka, Elizabeth, uczęszczała jako nastolatka do St. Katherine's School, wiedziała więc, że jest to idealna szkoła dla jej małej Adalyn. Samej pannie Harvey było wszystko jedno, toteż zgodziła się wyjechać do Stanów, co przysporzyło jej sporo stresu.
Nastolatka od wyjazdu zaczęła cierpieć na ataki paniki. Po przeżyciu pierwszego sądziła, że był on skutkiem nadmiaru stresu, który przeżywała. Bała się tego, że znowu będzie musiała tłumaczyć wszystkim, dlaczego jest taka drobniutka. Bała się, że będą śmiać się z jej cudacznego imienia i drwić z brytyjskiego akcentu. Próbowała sobie wmawiać, że tak nie będzie, jednak to nie pomagało.
Z czasem nauczyła się, że ataki paniki rozgościły się na dobre i nie mają zamiaru jej zostawiać, toteż musiała nauczyć się z nimi żyć. Odwiedziła kilku naprawdę dobrych lekarzy, ale jak na razie nikt nie potrafił jej pomóc. Miała dość trucia się lekami, więc po raz pierwszy postawiła twardo na swoim i odmówiła wizyty u kolejnego specjalisty. Początkowo bardzo ją to załamało. Szybko jednak zadecydowała, że musi wziąć sprawy w swoje ręce i po prostu być sobą. Nie martwić się choć tą jedną sprawą. Będzie się martwić dopiero wtedy, kiedy nadejdzie kolejny atak. Tak, tej myśli zamierzała się kurczowo trzymać.
Adalyn jest nieufna - jedyną osobą, która wie o niej wszystko, jest jej brat. Przed innymi po prostu boi się całkowicie otworzyć. Bardzo rzadko czuje, że ktoś naprawdę jest jej prawdziwym przyjacielem. Musi minąć sporo czasu, zanim poczuje się przy kimś całkowicie bezpiecznie. Zanim będzie za kogoś całkowicie pewna.
Przejmuje się też tym, co ludzie o niej pomyślą. Na siłę próbuje eliminować wszystkie swoje wady, co doprowadza tylko do jeszcze większej frustracji. Odczuwa potrzebę bycia idealną. Musi nałożyć sobie idealny makijaż. Musi nosić idealnie dopasowane ubrania. Musi zostać szóstkową uczennicą. Musi czytać tylko te dobre książki, choć czasem ma ochotę na gniota. Gdzieś tam w środku wie, że wcale nie musi tego wszystkiego robić, ale nie może przestać. Każda porażka dodatkowo ją nakręca.
Jej brat zawsze powtarza, że jest zbyt miła. Często robi rzeczy, które jej nie do końca odpowiadają, by zadowolić innych. Dostosowuje się do każdego, kogo spotyka. Nie jest zbyt stanowcza, rzadko stawia na swoim.
Większość ludzi nie ma okazji poznać jej lęków i demonów, ani też zobaczyć jeden z jej ataków paniki, więc wszyscy uważają ją za wiecznie pogodną, uśmiechniętą i otwartą osobę o gigantycznym sercu.
[Hej! Wiem,wiem, mamy naprawdę sporo dziewczyn, ale po prostu nie mogłam powstrzymać się przed przedstawieniem Wam mojej Adalyn. I przepraszam, że tak się rozpisałam - jakoś nie potrafię przerzucić się na minimalistyczne karty.
Postanowiłam przeprowadzić malutki eksperyment. Zazwyczaj tworząc postacie inspirowałam się bohaterami książek, seriali, filmów. Tym razem postanowiłam stworzyć tylko odrobinę zmienioną siebie i zobaczyć, jak mi pójdzie. Zapewne będzie mi o wiele łatwiej, a i możliwość postawienia siebie w pewnych sytuacjach będzie ciekawym doświadczeniem.
Wiem, Adalyn jest baaardzo podobna do Aidana, ale jakoś tak mam ten moment, kiedy mam ochotę tworzyć wesołe, pogodne postacie :)
Serduszka kryją w sobie linki.]

[Witam nową postać i życzę dużo, dużo weny!]
OdpowiedzUsuń[Jako iż przysłoniłam ci kartę to zapraszam do wątku z Sashą :)]
OdpowiedzUsuń[Kolejna karta pani adminki? Oj, z doświadczenia wiem, że takie rzeczy źle się kończą :( W każdym razie witam kolejną postać ;D]
OdpowiedzUsuńAnaya
[Może klasa Adalyn pójdzie na mecz drużyny, gdzie gra Sasha? nie wymyślę nic teraz sensownego -.-]
OdpowiedzUsuń[ZOEY *O* Kocham Cię za wizerunek <3
OdpowiedzUsuńNiestety nie bardzo mam pomysł na wątek :/ Nie wychodzą mi specjalnie watki damsko-damskie, ale jakbyś jakiś pomysł miała to wiesz gdzie mnie znaleźć ^^]
[Jaki śliczny gif! *.* Widzę, że jest dziewczyna to co, lecimy z jakimś wątkiem? ;)]
OdpowiedzUsuńMoore
[Ona jest piękna. Chciałabym wątek.]
OdpowiedzUsuńAurelia
[A powiem Ci, że podoba mi się Twój pomysł. Będę strasznie niedobra jeżeli poproszę o rozpoczęcie? :)]
OdpowiedzUsuńMoore
[Ten gif jest taki cudowny *o* Marco uśmiecha się ładnie i pyta o może jakiś pomysł na wątek...?]
OdpowiedzUsuńMarcus Monet
[Bardzo dobrze, że Adalyn jednak się tu pojawiła, bo osóbka z niej przesympatyczna. A i gif śliczny *.* Szkoła szkołą, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie! Nie słodząc już dłużej proponuję hm... To chyba bardziej pomysł na powiązanie. Zróbmy z nich dobrych znajomych. Rafi poniekąd świadomy jej obsesji na punkcie idealności będzie tym złym panem, który namawia ją na wyjście z akademika bez makijażu albo w rozciągniętym swetrze. I w ogóle do samych okropności, które ją od tej idealnej wizji oddalą.]
OdpowiedzUsuńRafael
[Hm, opornie idzie z tym żeby coś sensownego mi wpadło do głowy. Zakładamy, że dziewczyny się znają czy niekoniecznie? Myślę, że jednak tak, skoro mieszkają obok siebie :) Hm, tylko co teraz, co teraz... Może Adalyn byłaby kimś takim, z kim Aurelia mogłaby chodzić na zakupy i pytać jaki kolor bluzki ma właśnie w rękach i przy przypadkiem nie jest to znienawidzony żółty.]
OdpowiedzUsuńOn kochał sport całym swoim "ja". Dla niego wszystko kojarzyło się ze sportem. Nawet bigos, ale z tym to już zupełnie inna historia.
OdpowiedzUsuńDzisiaj miał razem z drużyną trening. Najpierw porządna rozgrzewka. Później jakieś ćwiczenia. A na sam koniec jakiś mały, krótki sparing pomiędzy kolegami.
Kątem oka zauważył dziewczyny, które zaczynały zbierać się na widowni. Ale nie na długo odwróciły jego uwagę. Chwilę potem na nowo skoncentrował się na meczu. Kilka podań, kilka kiwek. Kolega mu zaasystował. A on zamienił to piękne podanie na gola.
Zaraz znowu do ataku przystąpiła przeciwna druzyna. Sasha zdążył im zblokować piłkę, wybijając ją. Niestety ta obrała sobie za cel jakąś dziewczynę na trybunie.
- Odsuń się! - Wrzasnął głośno.
Teraz pluł sobie w brodę, bo mógł posłać tą piłkę w inną stronę. Ale kto to mógł przewidzieć? No, że akurat walnie w dziewczynę. I to jeszcze nie było takie delikatne kopnięcie. Słychać było typowy plask przy zderzeniu z głową. Sasha cicho zaklął pod nosem.
OdpowiedzUsuń- Przepraszam. - Powiedział. - Nic ci nie jest? - Zapytał, przeskakując między ławkami. Kucnął przy dziewczynie i spojrzał na nią zmartwionym wzrokiem. - Halo. Kontaktujesz ze światem? - Pomachał jej dłonią przed oczami.Widząc jednak jej stan, uznał że nie jest najlepiej. - Weź idź po pigułę. - Zwrócił się do jakiejś dziewczyny. - Jeff, przynieś wody! - Zawołał do kolegi. A zaraz zwrócił się do jego piłkowej ofiary. - Ej. słyszysz mnie? Musisz włożyć sobie głowę między kolana. - Powiedział, ale ta na niego tępo się patrzyła. Wziął i usadził ją w takiej pozycji. - No, dobra dziewczyna. - Pochwalił ją.