Lubisz zapach pomarańczy? Ja
bardzo. Przypominają mi dzieciństwo. Zielony pokój i siostrę bliźniaczkę wierzgającą
po piętrowym łóżku. Nadia to złośliwy chochlik. Wiedziała gdzie uderzyć, abym więcej
się nie wychylał. Kobiety… Wiedzie, co dało jej taką władzę? Dziesięć minut.
Jest ode mnie starsza o dziesięć minut. Dzięki temu nosiłem w dzieciństwie
różowe skarpetki, a sąsiadki zaglądając do wózka nazywały nas małymi księżniczkami.
To musiał być niezręczny moment – po kilkunastu latach zauważyły, że u jednej z
księżniczek pojawia się zarost na twarzy. Starannie wyhodowany i dopieszczony z
resztą. Tak między nami – wyglądał idiotycznie. Zauważyłem, że w moim życiu wszystko musi być dopieszczone. Nawet
ubrania. Wyobrażacie sobie mieć bałagan w szafie? Opatrzyłbym sobie każdą półkę
etykietą, ale współlokator dziwnie na mnie patrzył gdy podjąłem takową próbę.
Wszystko musi być wyprasowane, równo złożone i pachnące płynem do płukania
tkanin. Pedant, nie mylić z pedał.
Chociaż do kobiet nie umiem się ustosunkować. Kurczę, bo wy jesteście takie
skomplikowane, wiecie? Zapraszając jedną z was do kina lub kawę mam wrażenie,
że rozbrajam bombę. Nawet w filmach wygląda to łatwiej, bo tam mają tylko trzy
kabelki. W was kabelków jest tysiące. A niech to, przecież lubię wyzwania. A
wiecie, co jest dla mnie największym wyzwaniem? Szkoła. Może to zabawne, ale
tak – szkoła. Zależy mi na stopniach, wyróżnieniach i ukończeniu jej z jak
najlepszym wynikiem. Trochę na złość mojej mamie, bo boi się że w przyszłości
poderżnie mi gardło brodacz z Afganistanu. Trochę też z własnych ambicji. I
pasji bo jestem człowiekiem ciekawym świata. Może nawet wścibskim ale nie
oszukujmy się – wszyscy żywimy się plotkami. Szczególnie pikantnymi. Nie żebym
planował pisywać artykuły do zwykłych brukowców, o nie. Bo trochę interesuje
mnie też fotografia i wiecie co? Fajnie byłoby kiedyś połączyć to w jedną
całość i dokonam wszelkich starań, aby tak właśnie się stało. Nie przełknę
goryczy porażki, nie potrafię tego zrobić. Dlatego nie przyjmuję od życia
żadnej odmowy. Żadnej. I wtedy
zaczyna się zabawa.
Rafael
Zorah
Ur. 17 maja 1995 roku w Waszyngtonie
IV klasa o profilu dziennikarskim
Astronomia i fotografia
Ur. 17 maja 1995 roku w Waszyngtonie
IV klasa o profilu dziennikarskim
Astronomia i fotografia
Pokój 31
_____________________________________________________________________
Rafcio jaki jest, każdy widzi więc zacznijmy już!
Buźka : Russell Giardina
Buźka :

[Mnie osobiście pomarańcze kojarzą się z zapachem śmierci. Zboczenie. Rafael wydaje się być niezwykle urokliwym stworzeniem.]/jeszcze nieistniejący Constantin
OdpowiedzUsuń[O kurcze, jaki przyjemny pan! I ta czapka *o*
OdpowiedzUsuńNo dobra *ekhem* Witam przeserdecznie, życzę miło spędzonego czasu tutaj, wątków ciekawych, powiązań pokomplikowanych i... no nie wiem, weny pewnie ;)
W razie chęci karta Dan otwarta na propozycje ^^]
Danielle Gingers
[Zastanawiałam się nad wizerunkiem Russella, jednak zrezygnowałam. Te gify jakoś tak idealnie mi pasują do Twojej postaci :)
OdpowiedzUsuńWitam w gronie autorów i życzę udanej zabawy! :)]
Moore
[Administracja wita!
OdpowiedzUsuńZakochałam się nie tylko w wizerunku Rafaela, ale i w nim całym <3 I jeszcze to imię - bardzo dobrze mi się kojarzy. Świetna karta, naprawdę.
Aż żałuję, że prowadzę faceta (Aidana), bo na wątki męsko-męskie zawsze po jakimś czasie już odpisywałam tylko z musu i obowiązku. Naprawdę, mam ochotę od razu lecieć i specjalnie dla Rafcia stworzyć sobie kobietkę. Muszę niestety być rozsądna i czekać, aż przybędzie nam jeszcze paru facetów, coby się sytuacja nieco unormowała. Jeśli kiedyś uda mi się stworzyć damską posta - będę wytrwale i cierpliwie stała u ciebie w kolejce po wątek :)
Ze smutkiem i łamiącym się sercem nie proponuję wątku. JESZCZE ;>]
[W takim razie czekam na jakiś genialny pomysł, obiecując że sama będę nad nim myśleć.]/Constantin
OdpowiedzUsuń[Witam serdecznie i zapraszam pod kartę Isabelle!]
OdpowiedzUsuń[Pika-pi! ^^
OdpowiedzUsuńCześć i czuj się u nas jak u siebie ;D
Zapraszam do wątku z Anayą, mam nawet pomysł, aczkolwiek nie wiem, czy ci się spodoba.
Zainteresował mnie fakt, że Twój bohater dziwnie się czuje w towarzystwie kobiet.
Rafael mógł pójść kiedyś na randkę ze współlokatorką (nieistniejącą jeszcze) Anayi i jak to dziewczyny, ta współlokatorka opowiedziałaby o nim An, że jakiś taki niepewny, trochę dziwny jej się wydał.
No, a Anaya to wredne stworzenie, więc skoro nabyła wiedzę, że Rafael sobie nie radzi w kryzysowych sytuacjach, mogłaby bardzo często specjalnie wybuchać przy nim płaczem "bo powiedział coś nie tak", albo obrażać się z byle powodu, a na następny dzień przychodzić jak gdyby nigdy nic z ciastkami.
Taka relacja w kontekście "o nie, to znowu ona", dla Rafaela. Myślę, że to by było dla niego prawdziwe wyzwanie :D
Co Ty na to?]
Anaya
[To może coś takiego: Rafael fotografowałby coś przed budynkiem szkoły i zobaczyłby samotnie siedzącą Isabelle. Może chciałby się z nią przywitać, czy coś a ona zareagowałaby trochę z paniką.
OdpowiedzUsuńLub po tym jak Isabelle nie przesypia nocy i za mało je wyszłaby gdzieś na korytarz i akurat Raf przechodziły gdzieś obok, a jej zrobiłoby się słabo, lub by zemdlała i on mógłby ją podtrzymać lub coś takiego...
I już poprawiłam w karcie, szczerze mówiąc nie zauważyłam tego. Gif w karcie świetny! Bardzo mi się podoba. :]
[To ukochaj! :D
OdpowiedzUsuńMożemy zacząć od czegoś takiego, że Anaya podejdzie do niego na korytarzu pełnym ludzi, da mu w twarz i zwyzywa od najgorszych, po czym ucieknie.
I Rafael w końcu tych jej histerii nie wytrzyma i sam się wkurzy (albo i nie) i pójdzie do niej, żeby się dowiedzieć o co jej do wszystkich diabłów chodzi ;D Pasuje?]
Anaya
[Dobry! :D Bardzo mi się spodobała Twoja karta *O* Życzę dobrej zabawy na blogu!
OdpowiedzUsuńA jeżeli jest chętka na wątek to serdecznie zapraszam pod kartę Corinne :D Może nawet uda mi się coś wymyślić? Choć nie ukrywam, że pomysł by się przydał ^^]
Corinne Evans
[[Czeeeeść. Wiesz, że Hannah też jest o dziesięć minut młodszą bliźniaczką? I chodzi na zajęcia z fotografii i astronomii? Wątek wyczuwam.
OdpowiedzUsuńTak na poważnie, witam się serdecznie i życzę dużo weny, i zapraszam do siebie pod kartę, a co. (;]
Hannah
[ojej.. jaki on milusi ;) Karta jest fajna i az sie prosi o wziecie wateczka od niego ;) jesli chetnas - wpadnij ;)]
OdpowiedzUsuńGabrielle
[och och och! <333 Cudowny pan :3 Roxanne grzecznie się wita i proponuje wąteczek :D Myślę, że znalazłoby się coś dla nich. Dwa podobne charakterki ^^
OdpowiedzUsuńNo i - uroczy gif :3]
R.R.T.
[ja lubię zapach pomarańczy ;)
OdpowiedzUsuńświetna karta :)]
Jack
[Potwierdzam, karta świetna, a i fajny chłopaczek z tego Rafałka. I ta czapa! Zawsze taką chciałam. Piszesz się na wątek z Sophie? c:]
OdpowiedzUsuńSophie
[ Taki we dwójkę, że? :D
OdpowiedzUsuńMi pasuje *O* Może wyjść coś ciekawego ;>
A jakie byś chciała między nimi relacje? :3]
Cori
[ a dasz mi autograf po wywolaniu zdjec? ;) on taki slodki - czemu ja nie mam takiego faceta no! *skarzy sie jak male dziecko*
OdpowiedzUsuńPomysl mi sie podoba ;) tyle w jakim to czasie by bylo? na samym poczatku gdy przybyl na 1 rok nauki czy w obecnej klasie? ;) jeszcze myslalam by zrobic z nich przyjaciol lub cos w tym guscie ;>]
Gabi
Bo to zła kobieta była!
OdpowiedzUsuńW zasadzie nadal jest.
Kto inny bawi się uczuciami niczemu niewinnego faceta dla swojej własnej, samolubnej uciechy?
O Rafaelu dowiedziała się od swojej współlokatorki, Sonii, podczas pierwszego roku nauki w akademii. Cytując: był tak uroczo słodki i nieporadny, że nie mogłabym mu robić nadziei na coś więcej - tu należy pamiętać, że kobiety kochały drani, więc biedny Raf miał zwyczajnie pecha.
Początkowo zaciekawiła go tą relacją ze spotkania i Anaya na własnej skórze chciała przekonać się co to za typ i czy rzeczywiście ma takie problemy w kryzysowych sytuacjach. Dlatego, w momencie kiedy go poznała, wypłakiwała mu się w rękaw, bo... tak.
No i na własne, załzawione oczy mogła się przekonać, że Rafael trochę za bardzo kombinuje, jeśli chodzi o kobiety i za bardzo stara się je zrozumieć, zamiast po prostu działać. No i faktycznie jest przy tym jakiś taki uroczy.
No i tak ich znajomość się kiwała, od histerycznych wybuchów dziewczyny, do jej anielskiego serca i umiejętności kupienia najlepszych ciastek w mieście. Tak, kupienia. Nigdy nie zbliżyłaby się do kuchni dobrowolnie.
Właściwie to nie planowała żadnego wyskoku tego konkretnego dnia. Pierwszego dnia po rozpoczęciu roku. Ale widząc go takiego rozpromienionego, szczęśliwego i skorego do miłej pogawędki, jakoś nie umiała odpuścić. Przybrała najbardziej wkurzony wyraz twarzy, na jaki było ją stać od samego rana i bez ostrzeżenia przywaliła mu w twarz. Może trochę przesadziła, bo został mu na policzku czerwony ślad... no, w sumie potem i tak dostanie ciastka, albo piwo, więc niech nie marudzi.
- Jak mogłeś mi to zrobić? - fuknęła na niego histerycznie, nie przejmując się ani trochę tym, że zwraca na nich zbyt dużą uwagę otoczenia. - Ja... tak się dla Ciebie staram, chcę, żeby było dobrze i co dostaję w zamian? Jesteś... jesteś taki... - zaczęła, ale widać była zbyt rozeźlona, aby się w tej sytuacji wysłowić jak człowiek. Pacnęła go jeszcze otwartą ręką w ramię, a potem zaczęła okładać go swoimi malutkimi piąstkami po klatce piersiowej do momentu, w którym sam Rafael jej przed tym nie powstrzymał.
- Wszyscy jesteście tacy sami! - warknęła na niego, gdy już skutecznie ją od siebie odseparował, obróciła się gwałtownie i odeszła szybkim krokiem, nie mając zamiaru dać mu się złapać. Przynajmniej nie teraz, od razu. Niech sobie przemyśli, zastanowi się.
Ledwo skręciła za róg najbliższego korytarza, a jej gwałtowne ruchy i pochmurny wyraz twarzy zastąpione zostały przez całkowicie neutralny i zwyczajny nastrój panny Campbell.
Pierwszego dnia nakrzyczeć na Rafaela i nie dać mu szansy na wyjaśnienia? Tak, to zdecydowanie będzie dobry rok.
Zanim jeszcze udała się do swojej sali zajęciowej, wstąpiła do szkolnej restauracji, aby kupić jakieś ciasto na wieczór. A może tort? Po piwo skoczy później. W końcu miała mieć gościa na kolacji, trzeba się było do tego przygotować. Bo tego, że Zorah do niej przyjdzie była więcej niż pewna.
Anaya
[>.< ojeju *czerwona jak piwonia* mow mi tak dalej to sie roztopie xD feceta poszukuje tak miedzy innymi wiec jak cos ... ;0
OdpowiedzUsuńczyli on byl wtedy w 2 klasie a moja w pierwszej. . No dobra to jak to juz wiemy to kto zaczyna? ;)]
[Ok :D
OdpowiedzUsuńZawsze można to potem rozkręcić xD Co z tego, ze niemotowaty xD
Zaczniesz, czy ja mam zacząć? ]
Cori
[Cześć!
OdpowiedzUsuńA dziękuję! :D Chciałabym wąteczek, postać taka fajna. I karta.
W sumie, mogliby się kumplować. I Jill poprosiłaby go o pomoc, bo nauki ścisłe to dla niej taka wyższa matma, nawet dosłownie. W każdym razie niezbyt ogarnia, więc ubłagałaby jakieś korki czy coś w ten deseń, a w sumie to skończyłoby się tak, że strasznie by marudziła i ostatecznie komputer zagórowałby nad książkami. Przepraszam, nie umiem myśleć. :<]
Jillian Chamberlain
Isabelle wiedziała, że źle robi przesiadując całe noce przed komputerem nie mrużąc oka. Nie jedzenie śniadania również nie należało do najbardziej przemyślanych posunięć. A już wyjście na zatłoczony, duszny korytarz świadczył o głupocie.
OdpowiedzUsuńMusiała koniecznie wyjść na dwór, chyba, że zamierzała przewrócić się na środku korytarza, pod nogi wszystkich innych. Oparła się o chłodną ścianę, przymykając oczy. Czuła się słabo i miała wrażenie, że zaraz odpłynie w krainę ciemności. Tylko nie teraz… Błagała w myślach. Nie może zrobić z siebie widowiska, nie teraz, kiedy akurat najbardziej chciała wtopić się w ścianę.
Gdy chłopak do niej podszedł Isabelle w zasadzie już nie kontaktowała. Nie miała nawet siły odsunąć.
- Słabo mi… - wymamrotała zachrypłym głosem. I nie nic nie było w porządku. Już całkiem usiadła na podłodze, czując, że ma nogi jak z galarety. A potem, w stylu iście teatralnym zemdlała prosto w ramiona chłopaka.
[Gdybym odpisała wcześniej to życzyłabym Ci smacznego, ale tak to za późno. :{ ]
Za to Anayi nie przeszkadzało to, że znajdowała się w centrum uwagi. Wręcz przeciwnie! Była mocno nieszczęśliwa, gdy chwilowo nie uważano jej za centrum wszechświata! Rozkapryszone takie, rozwydrzone, ale szukać w Katherine's High kogoś normalnego? Nie znajdziesz nawet po roku. Może ci ze stypendium, ale oni zazwyczaj też szybko wsiąkają w tutejszy klimat.
OdpowiedzUsuńZemścić się na Campbellównie? Zły pomysł. Bardzo zły. Szczególnie, jeśli nie jest się w tym najlepszym. A rozmowa? Rozwiązanie bardziej rozsądne, choć będzie ona wyglądać dokładnie tak, jak Rafael przypuszczał. Już na tyle długo go męczyła, że musiał zauważyć ten popaprany schemat, którego uczepiła się An, zmieniając do niego nastawienie jak na zawołanie.
Właściwie spodziewała się go zaraz po zajęciach, ale robiło się coraz później, a Rafaela jak nie było tak nie ma.
Nawet jej się trochę smutno zrobiło, bo sądziła, że będzie mieć towarzystwo, no, ale może w końcu odpuścił i postanowił ja ignorować?
Dochodząc do takich wniosków, stwierdziła, że może zająć się swoimi sprawami, jednakże gwałtowne pukanie i krzyki pod drzwiami zmusiły ją do wyskoczenia spod prysznica.
On na nią krzyczał? NA NIĄ?
Była tak zszokowana, że w pierwszej chwili nie miała pojęcia co ze sobą zrobić. Ten Rafael? Ten kochany Rafcio, co tak uroczo się rumieni? Ten co nosi takie słodkie czapeczki? Co się z nim stało w te wakacje?
Zdjęła z wieszaka puchaty szlafrok, a na głowę zarzuciła ręcznik, żeby nie cieknąć za bardzo na podłogę. Na szczęście otwierając drzwi, udało jej się nie wyglądać już tak, jakby zobaczyła ducha, choć zdziwienie nadal jej nie opuszczało.
- Rany, jaki Ty niecierpliwy. Nawet spokojnie się wykąpać nie mogę. - mruknęła z nadąsaną miną i oparła się o framugę drzwi. - Bić cię? Kto cię bije? - spytała, jakby kompletnie nie wiedziała o co mu chodzi. Na upartego zawsze można było stwierdzić, że dziewczę ma rozszczep osobowości, ale aż tak naiwny nie był, żeby w to uwierzyć. Może kiedyś z kimś głupszym tego spróbuje.
- Wejdź już, zimno mi w tym przeciągu.
Anaya
[iuesfvhlzdi *.* Dobra :D Już mi się podoba :3 Mogę zacząć, bo zabieram się za odpisy :D Czekaj na komentarz :D]
OdpowiedzUsuńR.R.T.
[Ciekawy pomysł, jestem jak najbardziej za ;) Zdjęcia zbliżają ludzi, hehe ;3 Będę mogła coś pokombinować z zaczęciem, tylko ustalmy ewentualne relacje między nimi ;)]
OdpowiedzUsuńDanielle Gingers
[Witam ponownie! :)
OdpowiedzUsuńNie mogłam się powstrzymać od dodania karty Adalyn, po prostu nie mogłam! Tym bardziej, że zbliża się rok szkolny, więc uznałam, że teraz albo nigdy. Przyszłam więc po ten obiecany wątek i potrzebuję tylko jednego, malutkiego pomysłu, żeby stał się faktem :)]
Adalyn/Aidan
No nie.
OdpowiedzUsuńNo nie, no nie, no nie, no nie! Tylko nie to. Tylko nie dzisiaj.
Roxanne lubiła samotne treningi tylko wtedy, kiedy chodziło o rzuty do kosza. Nie musiała czekać w kolejce, mogła robić co jej się podoba, mogła popełniać beznadziejnie głupie błędy, z których śmialiby się chłopcy. Mogła trenować nowe taktyki. Zero ludności. Zero publiczności. Zero stresu. Tylko ona, piłka i boisko.
Poza tym zwykle liczyła na to, że ktoś jednak będzie się tam pałętał. Chociażby po to, żeby nie musiała latać za każdym razem do wózka, kiedy rzuci jej się za daleko. Z reguły nie lubiła być sama. No, chyba że miała naprawdę cięty humor danego dnia. Wstała lewą nogą, nie układały jej się włosy, skończył jej się błyszczyk albo kot przebiegł jej przez drogę (nie musiał być czarny, ważne, że kot). A już w szczególności potrzebowała prywatności, kiedy wszystkie te rzeczy działy się naraz. I to na dodatek praktycznie w tym samym momencie.
Nic więc dziwnego, że kiedy szła na boisko, miała nadzieję, że będzie sama. Chciała dzisiaj pudłować, robić fatalne wyskoki i po prostu być kompletną łamagą, jaką lubiła być dla siebie w samotności. I tak było. Przez chwilę. Do czasu, kiedy na trybunach nie pokazała się urocza czapeczka. Dopóki nie zobaczyła uśmiechu osoby, która akurat wędrowała sobie całkowicie przypadkiem wtedy, kiedy ona miała zamiar odpocząć od świata. Rafael. Miał niesamowite wyczucie czasu. Pojawiał się zawsze, kiedy miała zły humor i była w stanie dosłownie gryźć i drapać. Miał ogromnego pecha, bo tego dnia, była w stanie porządnie się odpłacić. A mogła mieć niemalże pewność, że już widziała wydobywające się z jego ust kpiące słowa: Hej, Trevor! Kosz jest na środku, a nie po prawo...
R.R.T.
[*robi duuuze oczka kotka ze Shreka* to az tak widac? ojeju >.<]
OdpowiedzUsuńJak to sie stalo, ze znowu ich grupa otrzymała "rozkaz" uczestniczenia w sesji zdjeciowej, nie wiedziała. Było tyle innych grup tanecznych, ale dyrekcja wybrała ich i przekazała polecenie juz na samym poczatku roku szkolnego. Moze podobały jej sie poprzednie zdjecia? Kto to wie.
Wazne to bylo to, ze z samego rana miały sie one odbyc na swoich pierwszych zajeciach po wakacjach. Coż czas to pieniadz a im szybciej sie je zrobi tym lepiej.
Po tak dlugim wolnym troche zardzewialy jej stawy, wiec po odpowiednim dopasowaniu baletek i szybkiej rozgrzewce, przeszli juz do normalnych cwiczen.
W tym tez czasie przybyl fotograf i byla tak zajeta, ze tego nie zauwazyła. Do czasu, gdy trenerka zarzadzila przerwe. Szczerze to sie z niej ucieszyła, ale jeszcze bardziej z wodoku straego znajomego.
- Rafael? To naprawde ty? - przejechala po nim wzrokiem od stop do glow.
No no jaki przystojniak z niego wyrosl - podsumowala w myslach - rany.. kupe lat. - zdjela noge z drazka i podeszla do niego. - co tam u ciebie? Nie, nie mow! Kolejne zdjecia do gazetki? - zasmiala sie. - poprzednie wyszly ci bosko. - pochwaliła.
Gabi
Osobiście, Anaya uważała, że był słodki i to chyba to właśnie był powód, dla którego stał się celem jej ataków. Bardziej wygadani faceci nie pozwolili by się tak traktować, choć z drugiej strony, ustawić Anayę do pionu to nie taka znowu "bułka z masłem".
OdpowiedzUsuńZ początku też oczekiwała, że Rafael wpadnie do jej włości i zacznie ją bezceremonialnie opierniczać, ale nic takiego się nie stało. No tak, chyba za dużo od niego wymagała. Zmylił ją ten groźny ton, który usłyszała pod drzwiami.
Właściwie nie pomyślała nawet o tym, że mogła go w jakikolwiek sposób peszyć. Na dobrą sprawę była ubrana, jednakże mógł także zdezorientować go fakt, że nie był tu zaproszony. Ciągle zapominała, że Rafael to miły gość, który przejmuje się tym, że komuś przeszkadza...
Wykorzystała fakt, że Zorah był chwilowo zbyt zaaferowany widokiem, roztaczającym się za oknem, aby zwrócić na nią uwagę i wróciła do łazienki aby nieco się ogarnąć. Zostawiła uchylone drzwi, na wypadek, gdyby miał zamiar coś powiedzieć i wysłuchała jego mowy, która i tak była zbyt grzeczna nawet jak na niego. Za to, co ostatnimi czasy wyrabiała, powinna dostać po tyłku i to porządnie, ale... w tym życiu jej to chyba nie grozi.
Zamieniła swój puchaty szlafrok na szorty i koszulkę, w których zwykle kładła się spać stwierdzając, że bez sensu jest się ubierać w zwykłe ciuchy, żeby za chwilę znów musieć zmieniać odzienie.
Wzięła z łazienki szczotkę i wyszła z niej w momencie w którym Rafael skończył swój wywód.
- Przypomniałam sobie, czemu byłam na ciebie zła rano - wypaliła nagle, siadając na krześle przy biurku. - wstawiłeś moje szpetne zdjęcie na stronę szkoły, chociaż prosiłam cię, żebyś pytał, czy się na to zgadzam - odparła, biorąc się za rozczesywanie splątanych włosów. Właściwie to nie było "jej" zdjęcie, ale zdjęcie z rozpoczęcia roku szkolnego, no, ale że Anaya się na nim nieopatrznie znalazła, od razu kwalifikowało się to w jej małym móżdżku, jako moje zdjęcie .
- Ale już mi przeszło. Wszyscy powiedzieli, że mój gorszy profil też jest niezły, więc nie robi mi to już różnicy. - odparła, uśmiechając się do niego wesoło. Całości jego przemówienia nie miała zamiaru komentować, choć zrobiło na niej wrażenie to, że w końcu chciał z nią o tym porozmawiać. Co prawda nie zamierzała wdawać się z nim w dyskusję na ten temat, ale za odwagę urósł w jej oczach. Poza tym, sam stwierdził, że jej przedstawienia mają plusy. Same korzyści dla obojga!
- Nie mam dla ciebie dzisiaj słodyczy, bo wszystkie sama zjadłam, ale w lodówce jest piwo, jakbyś miał ochotę. - dodała tylko, nawiązując do jego monologu i tym samym kończąc dyskusję. - właściwie dobrze się składa, że przyszedłeś.
Mówiąc to, odłożyła szczotkę na biurko i potruchtała w jego stronę, żeby objąć go ramionami w pasie i wtulić się w tors chłopaka. Oparła podbródek na jego piersi i spojrzała na niego z dołu z uroczym uśmiechem. Tak, lubiła wprawiać go w zakłopotanie.
- Utulisz mnie do snu?
Anaya
[ Mi się podoba ^^ Co prawda, nie wiedziałam, że robimy jakąś nocną eskapadę, ale w sumie mega pomysł ^^ ]
OdpowiedzUsuńCori cierpliwie czekała na swoim łóżku słuchając najostrzejszej muzyki jaką miała na telefonie. Ziewała co pięć sekund, ale nie może zasnąć. Czekała na Rafaela, z którym miała wyjść na jedną z tych nocnych eskapad. Pomimo, że uwielbiała spać, i sypiała naprawdę dużo uwielbiała ich nocne wypady. Zazwyczaj szli do altanki albo nad pobliskie jezioro i Cori malowała albo rysowała ( o dziwo do perfekcji opanowała malowanie po ciemku, widziała niczym kot!) a Raf obrabiał zdjęcia na swoim laptopie. Czasem po prostu obserwowali gwiazdy i jedli żelki.
Powieki coraz bardziej opadały jej na oczy i pewnie zaraz by usnęła gdyby nie ciche, rytmiczne pukanie do drzwi.
Podeszła na palcach i wyszła z torbą pełną pędzli i farb.
- Prawie usnęłam! - wyszeptała z wyrzutem. Wciągnęła powietrze nosem. - Co to za nieziemski smak? - zapytała chłopaka. - Altanka czy Jezioro?
Razem wyszli z internatu cały czas rozglądając się czy nikt ich nie widzi. Ta dawka adrenaliny przy "ucieczce" zawsze rozbudzała Cori na dobre. A odeśpi sobie innym razem.
[Gdzie tam oryginalny. Świetny wizerunek, uwielbiam go.
OdpowiedzUsuńAurelia ma bez wątpienia trzy kabelki, a nie tysiąc, więc nie jest z nią tak źle. Osobiście proponuję, żeby Rafael zalał pokój Aurelii, zapominając o zakręceniu wody. Albo hm, może przychodzić i robić jej porządki w ponurej szafie xD ]
Aurelia
[ Jaki on piękny! I uwielbiam zapach pomarańczy. I mandarynek, mandarynki pachną świętami :3 Wątek wątek? ]
OdpowiedzUsuńAmary
Jej liczne obsesje doprowadzały ją do szału, co tylko pogarszało całą sytuację. Starała się z całych sił nie był tak przewrażliwioną, wiecznie przestraszoną, zestresowaną i dążącą do absolutnej perfekcji dziewczyną, ale zawsze wydarzało się coś, co rujnowało jej wszystkie plany.
OdpowiedzUsuńW zasadzie nie miała pojęcia, skąd jej się to wszystko wzięło. Nikt nigdy nie wywierał na niej żadnej presji (no, powiedzmy), wychowywali ją kochający się rodzice, którym dobrze się powodziło, miała wspaniałego brata... A mimo to żyła w jakimś dziwacznym świecie lęków, choć nigdy nie przeżyła żadnej traumy.
Nie od zawsze tak było. Jako dziecko była niemalże nieustraszona. Wszystko zaczęło się od całkiem niedawna, kiedy podjęła decyzję o zadowoleniu matki i wybraniu St. Katherine's High School. Wtedy zaczęła denerwować się wszystkim - nawet tym, jak inni uczniowie przyjmą jej brytyjski akcent. Miała obsesję na punkcie zadowalania wszystkich i uszczęśliwiania ich, rzadko myśląc o samej sobie. Wszystko to doprowadziło do tego, że obecnie sama nie była pewna, czy to, co cieszy innych, jej także sprawia przyjemność, czy jest to tylko iluzja i Adalyn do tego się zmusza. Gdyby był tu jej brat, pewnie znałby odpowiedź... Nikt nie wiedział o niej tyle, co on - obawiała się, że nawet jej wiedza nie była wystarczająca.
Miała bardzo wielu nowych znajomych, jednakże to Rafael wyróżniał się na tle tych wszystkich twarzy. Przypominał jej o Amadeusie. Rafael także potrafił nią potrząsnąć w odpowiednich momentach, co nie było dla niej zazwyczaj przyjemne.
Lubiła go odwiedzać, kiedy miała gorszy humor. Zawsze potrafił powiedzieć lub zrobić coś, dzięki czemu przynajmniej na chwilę mogła o wszystkim zapomnieć. Tak było i tym razem.
Od rana odczuwała jakiś dziwny niepokój, który pogłębiał się z każdą chwilą. A może po prostu tęskniła za domem? Zbyt szybko przyzwyczaiła się na powrót do życia w gronie rodziny, a teraz, kiedy musiała wrócić do szkoły, z trudem zmuszała się do powrotu do rzeczywistości.
Była niedziela, dochodziła siódma. Adalyn od dwóch godzin nie potrafiła zmrużyć oka, nie ruszała się jednak z łóżka, nie do końca wiedząc, co miałaby ze sobą zrobić. W końcu jednak miała na tyle koszmarny humor, że zdecydowała się podjąć jakieś kroki, zamiast dodatkowo dołować. Przygotowała sobie lekkie śniadanie, po czym spędziła kilkanaście minut na doborze odpowiedniego stroju i dwa razy tyle na ułożenie idealnej fryzury. Następne kilka minut spędziła na wykonaniu szybkiego, naturalnego makijażu. Nie, żeby Rafaela cokolwiek z tych rzeczy obchodziło. Ona przy nim czuła się dobrze nawet w wyciągniętym swetrze, z cieniami pod oczami i rozczochranymi włosami, ale przecież musiała jeszcze przejść przez korytarz. No i robiła to wszystko dla swego rodzaju komfortu psychicznego. Wygląd nie był dla niej nigdy najważniejszy, ale i tak musiała mieć wszystko dopięte na ostatni guzik, w przeciwnym wypadku non stop zastanawiałaby się nad tym, czy ktoś patrzył na nią dlatego, że jeden z jej włosów sterczy.
Złapała do ręki dwa batoniki czekoladowe, po czym ruszyła najciszej jak tylko mogła w stronę pokoju Rafaela. Była dopiero ósma i chłopak zapewne jeszcze spał, ale nie zamierzała specjalnie go budzić. Wystarczyło, że będzie mogła sobie trochę posiedzieć w jego obecności, zamiast leżeć bezczynnie w pustym pokoju.
Adalyn/Aidan