IV klasa
językoznawstwo
malarstwo
pokój nr. 25
Delikatna jak płatki róży, a jednocześnie twarda jak kamień. Ciężki orzech do zgryzienia. Z całych sił stara się udowodnić wszystkim dookoła, że ze wszystkim sobie sama świetnie poradzi, choć wie, że tak nie jest. Ludzie mówią różne rzeczy, część jest prawdą, część kłamstwem. Lubi udawać za dnia, że dobra z niej dziewczyna, że uczy się pilnie, w nocy się wysypia, a chłopców się brzydzi. W nocy jednak lubi wymknąć się z pokoju i odwiedzić kilku kolegów, którzy bez słowa dadzą jej spełnienie. Wcześniej jednak zawsze musi przypudrować nosek, by kolejnego dnia móc powiedzieć "Nie ja to zrobiłam, tylko ta druga ja". Jaka jest prawda, wie zawsze tylko ona. Jest najlepszą aktorką, jaką widział świat, tak świetną, ze już sama nie wie, kiedy gra, a kiedy nie. W szkole mówią o niej Cruella de Vill, ze względu na włosy i specyficzne usposobienie. Nie jest władcza i arogancka, nie jest okrutna i bezduszna. Jest spokojna, jak kwiat lotosu na tafli wody, nie krzyczy, mówi cichutko swoim delikatnym głosem. Na ramieniu wytatuowała sobie imbryk, mając nadzieję, że kiedyś ożyje, tak jak ten z Disneya. Bo przecież kanapki nie da się zjeść okiem, no chyba, że mucha; ale nie taka, co jak biegnie to cię może wywrócić. Pomarańcze to smak życia, kukurydza nieba, kawa orzeźwienia, a papieros zapomnienia. Rzadko czesze włosy, a jej waga pozostawia wiele do życzenia. Nie potrafi przytyć, choćby bardzo chciała. Wzrostu jest zupełnie przeciętnego, kilka centymetrów ponad metr sześćdziesiąt. Drobne piersi, płaski tyłek, wystające kręgi i blada cera. Do tego poobgryzane paznokcie i kolczyk w nosie. Miała kiedyś królika, ale zdechł niespodziewanie; nawet śmiano się, ze przerobiła go pewnie na czapkę. Od tamtego czasu jednak klatka stoi pusta i nie może doczekać się nowego lokatora. Od lat ludzie zastanawiają się, czy jest chora psychicznie, czy po prostu za dużo wciąga. Ale jeszcze nikt tego nie odkrył. Trudno określić, czy kiedykolwiek coś do kogoś czuła, gdyż wszystkich uczuć doskonale się wypiera. Wyparcie - lepsze od cierpienia. Ale czy można pokochać szaleńca? Ponoć tylko oni są coś warci;a samotność jest komfortowa, tylko kiedy ma się wybór, a ona leżała i patrzyła na niego i wiedział już, że to na to od zawsze czekał. Nie ma drugiej takiej chaotyczki.
[Ostatnie zdanie karty, to zlepek kilku cytatów. Zdjęcie zalinkowane, imię i nazwisko też.
Zdjęcie z tumblr'a.
Jestem chętna na wszelkiego rodzaju powiązania i wątki. Z pomysłami u mnie kiepsko, ale czasem coś tam wymyślę. :)
Nie będzie mnie od piątku do niedzieli po południu.]
[Ostatnie zdanie karty, to zlepek kilku cytatów. Zdjęcie zalinkowane, imię i nazwisko też.
Zdjęcie z tumblr'a.
Jestem chętna na wszelkiego rodzaju powiązania i wątki. Z pomysłami u mnie kiepsko, ale czasem coś tam wymyślę. :)
Nie będzie mnie od piątku do niedzieli po południu.]

[Nie ma komentarza, to zaraz poleci :3
OdpowiedzUsuń101 dalmatyńczyków *-* Nic, nic, nic nie mówię. Czapka z królika. Tak <3 xD
Dobra, postać kreatywna, karta ciekawa ♥ Jakby znalazła się chęć na wątek to zapraszam do Roxanne, razem może coś wymyślimy :)
Pozdrawiam, pomyślnych wiatrów itd, udanego wątkowania!]
R.R.T.
[Hmm... W takim razie ja postaram się jeszcze nad czymś pomyśleć, bo w sumie wątki na siłę nigdy nie ciągną się zbyt długo :) Jak na coś wpadnę na pewno dam znać! :D]
OdpowiedzUsuńR.R.T.
[Heeeeej. Wpadłam się przywitać i pożyczyć duuużo weny, a przy okazji zaprosić do siebie pod kartę. :3]
OdpowiedzUsuńHannah
[Hej! :)
OdpowiedzUsuńNa wątek jestem oczywiście bardzo chętna. Przeczytałam, że u ciebie z pomysłami też nie bardzo, więc postaram się coś wymyślić.
Aidan mógłby być właśnie takim jej, powiedzmy, przyjacielem, któremu czasem miałaby ochotę się wyżalić, bo on to pomocy nigdy nikomu nie odmawia. Nie pochwala oczywiście jej zachowania, ale że żadne argumenty do dziewczyny nie przemawiają, to już dał sobie spokój i w końcu przyjął do wiadomości, że to nie jego sprawa, choć i z tym się nie bardzo zgadza.
A co do miejsca spotkania...? Jest jakaś szansa na to, że Cri czasem płacze? Bo jeśli tak, to może mógłby natknąć się na nią gdzieś (np. w swoim pokoju), ona zapłakana, no więc A. postanawia zapytać, co takiego się znów stało. Nic lepszego mi na tę chwilę do głowy nie przychodzi.
Daj znać, czy ci odpowiada. No i będziesz niestety chyba musiała zacząć... :p]
Aidan
[Witam na blogu. Postać bardzo, bardzo mi się podoba! Jest taka... Taka no, po prostu. Aż ciężko mi znaleźć odpowiednie słowa. Chwilowo niestety również nie mam pomysłu na wątek dla tej naszej dwójki, ale daj mi chwilę a na pewno coś wymyślę; jak nie, to będę czekać, aż Ty na coś wpadniesz ;)]
OdpowiedzUsuńEthan Moore
[Miałaś szansę ale nie chciałaś ;p]
OdpowiedzUsuńJames.
[Wow, jaka natychmiastowa reakcja. XD
OdpowiedzUsuńW takim układzie, wątek chyba jest nieunikniony, co? Tylko przydałoby się pomyśleć nad relacjami.]
Maddie Owens
Od dwóch miesięcy nie zwracał uwagi na to, jak toczy się jego życie. W zasadzie to sam nie był pewien czy jest zadowolony z faktu, kiedy rano otwiera oczy i czuje, że wciąż jest wśród żywych. Nigdy wcześniej nie miał problemów z życiem, doskonale wiedział czego chce, miał zaplanowaną każdą minutę swojego dnia. Zawsze robił to co miał do zrobienia, nigdy niczego nie odkładał na później. Był pilnym, ambitnym uczniem, który doskonale wiedział, czego oczekuje od swojej przeszłości. Jak widać i takich dopadają niezależne od nich sytuacje, które później mają wpływ na ich dalsze życie, za ich przemianę o sto osiemdziesiąt stopni. Bo w końcu kto by się spodziewał, że ten grzeczny Moore zacznie pić na umór? Że nie wystarczy mu tylko wódka, że potrzebuje czegoś więcej, aby zapomnieć? Hektolitry alkoholu, wypalone jointy dodawały mu tylko odwagi, albo głupoty. A może jedynie go znieczulały? Dając mu jednocześnie pewnego rodzaju siłę. Nagle przestał się obawiać tego fizycznego bólu. Jak gdyby on w ogóle nie istniał.
OdpowiedzUsuńSiedział w jakimś mniej lub bardziej obskurnym pubie przy barze, zamawiając już trzecią kolejkę. Wszystkie wieczory były takie same, wszystkie miejsca tak bardzo do siebie podobne. Zdarzały się dni, kiedy nie pamiętał jakim cudem znalazł się z powrotem w swoim pokoju. Ten wieczór według planów Ethana nie miał się niczym różnić od tych poprzednich. W końcu nie planował niczego nadzwyczajnego. Co się miało dziać, to się działo. I pewnie piłby kolejne szoty wódki, gdyby gdzieś w rogu nie wypatrzył znajomej buzi. Znajomej, pijanej. Znajdującej się w pobliżu jakiegoś typka, który ewidentnie czegoś od niej chciał. Wypił kolejną kolejkę, po czym zerknął na znajomą dziewczynę. Podszedł do nich jeszcze jeden mężczyzna. Co z tego, że byli od niego więksi i prawdopodobnie dużo silniejsi? Ethan już nie czuł strachu. A na takie sytuacje był już przewrażliwiony. Jak gdyby chciał zbawić cały świat ode złego. Wstał z wysokiego krzesła i nieco chwiejnym krokiem ruszył w stronę znajomej dziewczyny.
- Siema - powiedział stając w kółeczku i uśmiechając się głupkowato. Przyjrzał się uważnie chłopakom, jak gdyby obliczał jak bardzo mocno dziś oberwie - nie wiem czy wiecie, ale ona przyszła ze mną - powiedział nagle, nie zastanawiając się nad niczym. Spojrzał na jednego z mężczyzn, uśmiechnął się i chwycił dziewczynę za ramię.
- Jak to z Tobą? - szczerze powiedziawszy był w szoku, że nie dostał od razu w twarz.
- Naprawdę mam Ci tłumaczyć jak to działa? - zapytał, a na jego twarzy pojawił się głupkowaty uśmieszek. Wiedział, że za niego oberwie. Po prostu to wiedział.
[Mam nadzieje, że przeszkadza Ci to iż już jeden wątek tak zaczęłam? Przyznam po prostu szczerze, że jestem dziś wykończona i ledwo myślę nad tym co piszę :)]
Ethan Moore
[Mad ma raczej średnio matczyny charakter, jest szalona, więc pewnie nawet jakby Cristin ją z samego rana wracaniem budziła, to by nie krzyczała. Ale wspólne imprezy chyba ą w porządku. Ostatnie pytanie, kto zaczyna? :3 ]
OdpowiedzUsuńMaddie Owens
Spojrzał na dziewczynę i się uśmiechnął, sam objął ją ramieniem w tali po czym ponownie spojrzał na dwoje chłopaków, którzy wciąż nie odeszli. Westchnął lekko i uśmiechnął się, chociaż na ich twarzach nie było widać zadowolenia.
OdpowiedzUsuń- Uważaj jak się odzywasz - odezwał się ten drugi w obronie kolegi. To jedynie zapowiadało kłopoty. Ethan się tym nie przejmował, naprawdę był już przyzwyczajony do podbitych oczu, rozciętych warg czy skroni. A po kilku głębszych nie czuć nawet bólu, po prostu zamyka się oczy i czeka, aż nastąpi uderzenie.
- Słuchajcie, nie szukam kłopotów - powiedział, unosząc ręce na wysokość swoich barków - naprawdę, przyszedłem się zabawić - nie miał zamiaru się dłużej z nimi użerać. Chwycił dziewczynę za rękę i ruszył w stronę baru. Nie chciał aby musiała patrzeć jak go miażdżą, bo prawdopodobieństwo że Moore sobie by z nimi poradził było równe zera.
Zaprowadził ją do baru i zamówił dla nich po drinku. Nie chciał jeszcze stąd wychodzić a założył, że skoro nie dostał od razu to teraz może być już spokojny.
- Od dziś będę Twoim rycerzem w złotej zbroi - zaśmiał się, spoglądając na dziewczynę.
[blee, wyszło tragicznie ale nic innego nie mogę skleić;/]
Ethan Moore
[ W sumie to nie jest głupi pomysł, mogłaby do niego przyjść do mieszkania i poprosić o jakąś przysługę, a że z Logana uczynny człek to nie odmówi jej na pewno :) Bo tak na prawdę to mi nic do głowy nie przychodzi ;(
OdpowiedzUsuńZaczniesz może? *łaadnie prosi* ^^ Chyba, że myślimy dalej. ]
Logan
[Hej, hej, dzięki za powitanie c:]
OdpowiedzUsuńSophie
[ Mnie w sumei też nie ma w weekend, więc nie ma żadnego problemu :) ]
OdpowiedzUsuńLogan
- Goły, ale wesoły bo się ze mną podzielisz. Jak nie to, to, to zapamiętam to i już więcej Cię ratować nie będę. A jestem dobrym rycerzem, sama widzisz - pomysł oddania zbroi za towar, bardzo mu przypadł do gustu z tą małą różnicą, że nasz rycerz brał heroinę. Kokainy nie próbował i wcale mu nie zależało na jej wypróbowaniu. Było mu dobrze do tej pory i nie zamierzał tego zmieniać. Ethan był w takim dołku, że się nie przejmował mieszaniem narkotyków z alkoholem. Im mniej był świadomy im mniej pamiętał dnia jutrzejszego tym bardziej był szczęśliwy. Brał i upijał się by zapominać, by nie rozmyślać wciąż o tym samym. Jednak tak nie dało się funkcjonować długo. Jednak Moore był dopiero na początku swojej drogi, która prowadziła donikąd.
OdpowiedzUsuńMoore
Aidan Gray nigdy nie miał najmniejszych nawet problemów z zawiązywaniem nowych znajomości. Można powiedzieć, że urodził się z "tym czymś", co powodowało, że przyciągał do siebie ludzi jak magnes. Z czasem potrafił do siebie przekonać nawet tych najwytrwalszych samotników.
OdpowiedzUsuńPodobnie było z Cristin. Wiedział, że nie ufała zbyt wielu osobom, dlatego doceniał to, że dała mu poznać się bliżej. Zawsze to doceniał i traktował w pewnym sensie jak swego rodzaju dar, którego sam jeszcze nigdy nie potrafił nikomu w pełni dać. Nie to, żeby nigdy nie próbował. Po prostu na chwilę obecną wyglądało na to, że nie ma nic do powiedzenia, bo chyba najpierw sam będzie musiał uporać się z odkryciem wszystkich tajemnic.
Aidan właśnie zaczynał czytać książkę, którą wypożyczył w bibliotece od razu po przyjeździe, kiedy usłyszał ciche pukanie do drzwi. Nie zdążył nawet zareagować, a "źródło" tego dźwięku już rozsiadało się na jego łóżku.
- Co się stało? - zapytał zaniepokojony, marszcząc brwi. Wstał z fotela, by usiąść na łóżku tuż obok Cristin. Wcześniej jeszcze sięgnął na schowane jeszcze na dnie walizki pudełko chusteczek i podał je dziewczynie.
Aidan
Kiedy był sam, nie dbał o nic. Nie myślał o tym w jakim skończy stanie, w jaki sposób dostanie się z powrotem do swojego pokoju. Czy w ogóle do niego trafi, czy może przypadkiem wyląduje gdzieś na ławce w parku, albo w jakimś rowie przy ruchliwej szosie. Coś się zmieniało w jego głowie, kiedy obok znajdował się ktoś. Ktoś taki jak ona. Ktoś kto wymagał pewnego rodzaju opieki i troski. Chociaż sam Moore pragnął jej najbardziej w swoim życiu, nagle zapominał o sobie i skupiał się na tej drugiej osobie. Dając wszystko to, czego sam chciał. No, może nie wszystko.
OdpowiedzUsuń- W takim razie pij, później zatańczymy - zarządził, chociaż może powinien zakończyć te spotkanie i już ją odprowadzić? Przecież było widać, że powoli ma dość.
Moore
[Ja jestem otwarta na propozycje, więc co do powiązania to jakie tylko chcesz, bo na razie mam dużo wolnych etatów. ;D Jeśli chodzi o wątek, czy sam pomysł, to do wieczora postaram się coś wymyślić i się odezwę, bo teraz nie mam zbyt wiele czasu i praktycznie już muszę wyjść z domu. O właśnie siostra na mnie krzyczy czemu jeszcze siedzie u siebie w pokoju. o.O]
OdpowiedzUsuńLucas
[Ok, jak dla mnie świetna propozycja, poza tym lubię zagmatwane wątki. ;D Niech będzie tak, że dziewczyna pomaga mu szlifować francuski, ale gdybyśmy zamknęli ich w pokoju, to byłoby nuuudno, dlatego mam nadzieję, że Twoja Cruelka pisze się na trochę niecodzienne korepetycje. ;D]
OdpowiedzUsuńMożna powiedzieć z Cristin znali się już wcześnie, jakieś imprezy i tego typu rzeczy, jednak z czasem, chyba jakoś w drugiej klasie kontakt im się praktycznie urwał. Na szczęście jakiś czas temu, Lucas szukał kogoś kto pomógłby mu z francuski i trafił właśnie na Cristin. Chociaż trafił to za dużo powiedziane, precyzując bardziej można stwierdzić, że wpadł na nią. Od słowa do słowa i jakoś tak wyszło, że dziewczyna stała się jego guru francuskiego. Pewnie gdyby mieli siedzieć cały czas w pokoju i się edukować, to umarliby z nudy, na szczęście były tez lepsze sposoby na naukę. Teraz Lucas właśnie szykował się do owych korków. Stając przed drzwiami do pokoju dziewczyny, zapukał dwa razy, po czym nie czekając na odezw (nigdy tego nie robił, a czasem wypadałoby, chociaż wiedział, że jemu nie chciałoby się ruszyć tyłka z przed kompa, żeby podejść i otworzyć drzwi) wkroczył do pokoju.
-Panie Kapitanie melduję swoje przybycie! –Rzucił do dziewczyny z niejakim zadowoleniem wręcz emanującym z jego osoby. To było zaraźliwe i on doskonale zdawał sobie z tego sprawę, a poza tym przyda się ludziom trochę uśmiechu w tym podobno ponurym świecie.
–Gotowa rzucić wyzwanie światu i wyruszyć na kolejną przygodę życia? –Dodał z uśmiechem od ucha do ucha.
Lucas
[Generalnie on jest gejem, czego ona prawdopodobnie wiedzieć nie będzie, co może być jeszcze ciekawsze. Poza tym, to dziwny chłopak, prawdopodobnie ma gdzieś czyjąkolwiek płeć.]/Soren
OdpowiedzUsuń[Cześć! Dziękuję za przywitanie i przepraszam, że odpisuję dopiero teraz - miałam to zrobić wczoraj, dopisując jakiś pomysł na wątek dla nas, ale nic nie przychodziło mi do głowy. Nie przepadam za przypadkowymi spotkaniami, a o powiązanie między Cristin i Kaydenem chyba dość trudno.]
OdpowiedzUsuńBoyd
Uniósł brwi w górę i spojrzał na nią nieobecnym już wzrokiem. Moore słyszał co mówił tylko ciężko było mu ocenić odpowiednio sytuację.
OdpowiedzUsuń- No tak - powiedział, cały czas nie spuszczając z niej wzroku - w takim razie siedzimy tu - dodał zerkając na barmana. Nie miał już siły do dalszego upijania się. W ogóle to poczuł się nagle jakiś taki zmęczony, podparł się brodą na dłoniach i nieco przymrużył oczy.
- Chyba, że stąd idziemy... Albo ja pójdę i Ciebie zaniosę. Tylko nie pytaj gdzie, bo tego jeszcze nie wiem - odsunął barowe krzesełko i spróbował się podnieść, jednak nim udało mu się to zrobić musiał przez chwile powalczyć z grawitacją.
Moore