16 lat
II klasa
Informatyka
Otrzymała Stypendium
Pokój nr. 21
Pokój nr. 21
Zajęcia dodatkowe:
- Strzelectwo
- Szermierka
- Jazda konna
- Jazda konna
Blizna od prawego oka do kącika ust, przez co trochę opada - pamiątka po wypadku
Hakerstwo przychodzi jej
z zadziwiającą łatwością
Geniusz informatyki
Boję się, że coś się
nie uda. Że znowu skończę, tam gdzie moje miejsce. W sierocińcu. W podłym
budynku, który nazywają szkołą.
Boję się. Nie chcę tu
wracać. I nie wrócę.
Sierociniec. Szary kilkupiętrowy budynek. Gdyby zajrzeć do środka zobaczyłoby
się zabiegane opiekunki, przy młodszych dzieciach. W kolejnych pokojach dzieci bawią
się grzecznie, nie krzyczą mówią do siebie cichutko. Czyżby się bały?
Na kolejnych piętrach mieszkają Ci, którzy wyrośli z zabawek. Chodzą
jeszcze do podstawówki. Duży skok w nauce… Oni powinni się uczyć i rozszerzać
swoją wiedzę. Może któreś z nich dostanie nagrodę… Sierociniec dostanie więcej
pieniędzy na rozwój dzieci. Dlatego dzieci nie dostaną już zabawek. Młodzież siedzi
po kątach. Niektórzy faktycznie się uczą. Może im zależy. Może nie. Inni grają
w coś na kartkach. Jakaś dziewczynka pisze coś zawzięcie.
Wchodząc po schodach dalej słyszysz muzykę. Jednak nie klasyczną.
Ostry rock. Elektryczne gitary, perkusja wystukujący agresywny rytm. Tam opiekunki nie zaglądają często. Sprawa wymknęła się trochę spod kontroli. Ale
przecież to młodzież. Dojrzewają… Muszą mieć odrobinę swobody… Opiekunki wolały
tak postrzegać ich piętro. Jako coś obowiązkowego. Zajrzeć rano i wieczorem.
W ciągu dnia niech robią co chcą. Byleby nie robili zbyt problemów.
Gdyby jednak ktoś odważył się wejść na piętro zobaczyłby przygaszone
światła, krzyki, może całujące się pary…
W taki dzień w Sierocińcu pojawiła Isabelle. Ubrana w sukienkę do
kolan, z niewielką walizką przy kolanach. Niechętnie ją tu przyjęto. Po tym jak
wyrzucono ją z innego Ośrodka… Mogła sprawiać problemy…
Opiekunki zaprowadziły ją do pokoju, zajmowanego już przez dwie inne
dziewczyny. Przywitała się z nimi niepewnie. Gdy zobaczyła co się dzieje w
salonie… Wątpiła by tu pasowała.
Isabelle niedługo została panienką, która ubierała się dziewczęce sukienki.
Po reakcjach chłopaków wolała zmienić ubrania na dresy i powyciągane swetry.
Jednak, gdy wszyscy wiedzieli już co pod nimi skrywa nie miała spokoju. Niechciane
godziny spędzone na imprezach. Pocałunki wbrew jej woli. Dotyk tak gdzie nie
chciała. Raz czy dwa przyłożyła chłopakom. Zyskała sobie tym wrogów. A po za
tym co mogła zrobić przeciwko kilku naraz?
Starała się odsunąć od reszty jak tylko mogła. Całe dnie spędzała na
piętrze młodszych, przy książkach i komputerze. Przeszukiwała Internet w celu
znalezienia innego Sierocińca. Innej szkoły. Wreszcie znalazła. Obiecujące
lekcje na których wreszcie mogłaby przestać się nudzić. Jedynym problemem były…
Opłaty. Włamanie się do banku nie stanowiło, by zbytniego problemu. Tylko co potem?
Ucieczka nie wchodziłaby w grę. Bo jak? Czym?
Nakryta przez jedną z opiekunek została odesłana na swoje piętro.
Isabelle wiedziała, że źle robi słuchając się kobiety. Wróciła. Gdy zastała
czekających na nią chłopaków, chciała się odwrócić i uciec. Tyle, że było już
za późno.
Zgwałcona… Jak rzecz. Nie
jesteś już godna życia…
Zabić się… Jedyne rozwiązanie.
Poniżona, w pierwszym lepszym ubraniu wybiegła na
ulicę. Łzy spływały jej po policzkach. Świat
rozmywał się przed jej oczami. Nie dojrzała samochodu nadjeżdżającego w
jej stronę. Może to i dobrze. Przecież chciała uciec na zawsze. Ból odczuła
dopiero wtedy, gdy upadła na ulicę. Krew zmieszała się z łzami. Głosy
dochodziły z oddali, twarz przerażonego mężczyzny nachylającego się nad nią
odpłynęła wraz ze wszystkim innym w ciemność.
Przebudzenie
w szpitalu nie było przyjemne. Czuła się ociężała, kolory zdawały się jej zbyt
jaskrawe, odgłosy za głośne. Zamknęła oczy, nie mogąc tego znieść. I to
uczucie. Była brudna. Musiała się umyć. Zmyć
z siebie ostatnie wspomnienia. I czemu jeszcze żyje? Czy tak się uparli
by była na tym zasranym świecie?!
Lekarze
przychodzili i odchodzili, po kilku dniach, może tygodniach zdjęli jej bandaże,
poprosili by wstała. Jeden z lekarzy chciał jej pomóc, ale ona strząsnęła jego
dłoń i odsunęła się przestraszona. Łzy znowu zakręciły się w jej oczach. Jedna
z pielęgniarek przytuliła ją i pokazała by reszta wyszła. Później okazało się,
że to zdarzenie było jednym z lepszych, które się wydarzyły.
Szpital
pomógł jej dostać się do St.
Katherine's High School. Zdolności informatyczne pomogły jej dostać stypendium opłacające
rok nauki.
i luźnych bluz, bo sukienek już nie tknę. Pod spodem
mam trochę bardziej opiętą bluzkę, ale
jej i tak nikt nie widzi…
Boję się. Naprawdę się boję.
~Wygląd~
~Dodatkowe Informacje~
___________________________________________
Witam się ze wszystkimi!
Mam nadzieję, że kartę da się czytać. Przepraszam za wszelkie błędy. Mam nadzieję, że etykieta działa, ale to mój pierwszy blog i dopiero się uczę.
Zdjęcia znalezione na: tumblr.com


[postać podglądałam podczas robienia własnej karty ;) Postać Tobie wyszła cudo ;) wiec jak coś pisze się na wątek jak sie opublikuje;)]
OdpowiedzUsuńjeszcze w roboczych Gabi
[A więc przede wszystkim się ładnie witam. Życzę udanej zabawy, ciekawych wątków i mnóstwa pomysłów. Muszę powiedzieć, że postać bardzo ciekawa. Bardzo mi się podoba. No i mają coś wspólnego z Ethanem. Myślę, że mogłybyśmy pomyśleć nad jakimś ciekawym wątkiem dla tej naszej dwójki :)]
OdpowiedzUsuńEthan Moore
[ Cześć :) A no faktycznie podobni, przeczytałam twoją kartę chwile temu i muszę przyznać, że bardzo mi się spodobała ^^ Wątek jak najbardziej musi być, choć u mnie może być problem z pomysłem, ale tak mi po głowie chodzi, że mogą odnaleźć wspólny język i się zaprzyjaźnić, a z czasem może i coś więcej? Konkretnego pomysłu na razie mi brakuje, ale zaczynamy od zera, czy nie? :D ]
OdpowiedzUsuńLogan
[ Loganowi się do niczego nie śpieszy, a zresztą poczciwy z niego chłopaczyna i pewnie prędzej będzie starał się by czuła się swobodnie niż zacznie doszukiwać się czegoś dla siebie xDD I fajnie, że ci odpowiada i będę wdzięczna za zaczęcie ^^ ]
OdpowiedzUsuńLogan
[a mi chyba wpadl do glowy taki pomysl i mam nadzieje iz nie masz nic przeciwko by Gabi byla wspolokatorka Izzy, bo wlasnie stad wzial mi sie zarys watku. A mianowicie: jakos tak dziwnie ubzdural mi sie konflikt spoleczny - no wiesz biedni-bogaci - gdzie doszlo by do konfliktu miedzy nimi np. Gabi mogla by pomyslec ze Izzy grzebała w jej rzeczach i cos zwinela (nie slusznie oczywiscie) Tu sie by mogly poklocic i nie odzywac przez kilka dni etc. do czasu gdy "rzecz" sporu by sie przypadkowo znalazla - skleroza gora xD albo tez na odwrot - to Izzy pomyslala by ze cos jej zaginelo... ]
OdpowiedzUsuńGabi
Logan nie należał do tych osób, które do życia koniecznie potrzebują codziennych rozmów z innym człowiekiem twarzą w twarz i oddechu świeżym powietrzem. Do szczęścia wystarczy mu uchylone okno i komputer, czy konsola. W sieci poznał wiele ciekawych osób, a w życiu. Cóż, mimo, iż starał się być otwartą osobą i patrzył na świat przez zbyt różowe okulary, czasem mu to po prostu nie wychodzi. Żyje w swoim świecie, nie myśli o wielu sprawach, a przeważnie zanudza swoją rozmową. Nie każdy po prostu jest w stanie go i jego tryb życia znieść. Jednak stara się nie narzekać, co zdarza się nawet jemu, bo każdy czasem miewa takie chwile, gdzie ma wrażenie, że cały świat odwrócił się do niego plecami. Tego dnia jednak w końcu postanowił opuścić swoje małe mieszkanie obok i wpaść do szkoły. Zobaczyć kto nowy się pojawił i kto już wrócił do szkolnych murów. Jemu w sumie nie śpieszyło się by ponownie rozpocząć rok szkolny, nawet jeśli uczy się tego co sprawia mu przyjemność i przychodzi z łatwością. Z niego po prostu jest leń – sam przed sobą już to nawet przyznał i nie może na to nic poradzić. Nie robi za wiele poza tym co wpisał sam w swój dzienny grafik.
OdpowiedzUsuńMijanym osobą posyłał lekki uśmiech bądź krótkie cześć jeśli się już znali. Na razie nikogo nowego nie wyłapał, ale może to dlatego, że nie zwracał na to większej uwagi. Z zamyślenia wyrwało go dopiero niezbyt mocne uderzenie czyjegoś ciała. Odruchowo chwycił dziewczynę za rękę by przytrzymać ją w pionie po czym odsunął się kawałek by móc się jej lepiej przyjrzeć. Wyglądała dość blado.
-W porządku?- Spytał przyjaźnie nadal uważnie jej się przyglądając. Nie chciał odejmować jej nic z jej urody, ale wyglądał tak jakby za chwilę miała się przewrócić.- Wyglądasz dość… słabo.- Chwilę się zawahał, kiedyś jak się zaniepokoił czyimś stanem to dostał w twarz.- Może usiądziesz?- Skinął na ławkę i przeczesał palcami włosy.
Logan.
[coz, jesli chec masz i nie chcesz czekac to zacznij ;* a jak nie to bedziesz musiala poczekac ;]
OdpowiedzUsuńGabi
Pokiwał głową i odwrócił wzrok słysząc jakieś kroki na korytarzu. Uśmiechnął się nieznacznie. Jej akurat nie znał, ale on w sumie wiele osób nie znał. Tak naprawdę mijał codziennie mnóstwo osób na szkolnych korytarzach, a potrafił rozpoznać tylko parę osób, nawet jeśli chodzi o tych, którzy uczęszczają z nim na zajęcia. Jak już się przyjrzał obraz pozostawał w jego głowie na długo, ale gdy nie poświęcał czemuś uwagi jego pamięć, myśli pozostawały na to obojętne.
OdpowiedzUsuń-Nie ma sprawy.- Wzruszył nieco ramionami, a z kieszeni bluzy wyciągnął małą paczkę z precelkami. Wrzucił parę do ust po czym wyciągnął rękę z nimi w jej stronę.- Tak w ogóle, Logan.- Przedstawił się.- A ty?- Spytał znów przenosząc na nią spojrzenie swoich zielonych oczu. Widział jej zakłopotanie, jeśli dobrze to zinterpretował, ale nie wnikał i nie miał też zamiaru narzucać jej swojego towarzystwa. Na razie starał się być po prostu miły.
[Nie ma się czego bać, nie każdy pisze idealnie, innym wychodzi to lepiej innym nie do końca, ale prawda taka, że na takich blogach można się podszkolić. Tobie karta wyszła naprawdę świetnie, jeszcze raz powiem, że bardzo mi się podoba.
OdpowiedzUsuńZastanawiałam się nad wątkiem dla tej naszej dwójki. I muszę szczerze powiedzieć, że bardzo łatwo nie będzie. Ethan ostatnio jest w bardzo kiepskiej formie, nie w głowie mu nawiązywanie przyjaźni. Wątpię aby mogli się spotkać na jakiejś imprezie. Można by pomyśleć nad czymś takim, że Ethan kiedyś po prostu by do niej zagadał (kiedy będzie trzeźwy), zauważy że Isabelle jest ostrożna, nieco przestraszona. Szybko mógłby wyczuć, że w życiu przytrafiłoby się jej coś strasznego, myślę nawet, że Ethan mógłby się przed nią otworzyć i opowiedzieć o tym, co go tak bardzo przeraża.]
Ethan Moore
Machnął ręką.
OdpowiedzUsuń-To nie problem.- Wziął kolejną porcję precelków do ust.- Ty też jesteś maniakiem komputerowym?- Spytał, ale nie czekał na jej odpowiedź.- Super.- Stwierdził. Nie żeby kierował się jakimiś stereotypami, czy czymś w tym guście, ale zawsze cenił komputerowców bardziej od innych ludzi. Może dlatego, że miał z nimi już jeden temat do rozmów.- Teoretycznie mnie właśnie poznałaś.- Zauważył inteligentnie i sięgnął do kieszeni po swój telefon.
-Kurcze, Bestia siedzi od rana sama.- Wsunął z powrotem telefon do spodni. Nie chciał nawet myśleć o tym co suczka zrobiła z otwartą szafką, gdzie trzyma karmę i napoczętą paczka kabanosów, która leży na kuchennym blacie. Logan nigdy nie należał do osób, które przywiązują dużą wagę do porządku i jeśli o to chodzi to w swojej czworonożnej towarzyszce znalazł bratnią duszę. Ogólnie nie mógł narzekać, bo Bestia jest bardzo posłuszna, ale szybko się nudzi i zaczyna w tedy kombinować, zwłaszcza jak jego nie ma w domu.
Podniósł się na nogi.
-Muszę do niej iść za nim zje mi kanapę, ale jak chcesz możesz iść ze mną, chyba, że masz coś lepszego do roboty i w tedy zaproponuję ci coś lepszego niż precelki.- Zaproponował przyglądając się jej z tym samym ciepłym uśmiechem błąkającym się po jego twarzy.
Rok wczesniej nie bardzo chciala wracac do domu na ferie letnie, ale ojciec sie uparl. Zloscilo ja to, zwlaszcza, ze do niczego mu nie byla potrzebna. Zajmowal sie swoja kochanka a ona byla tutaj tylko dodatkiem i tyle. Odetchnela z ulga, gdy przyszedl czas sie pakowac na nowy rok szkolny. Obecne wakacje spedzali w Grecji, wiec lot troche jej zszedl. Nie nudzila sie - w koncu siedziala w 1 klasie. Mogla sie zrelaksowac. Potem na miejscu przeszla odprawe i po wezwaniu taksowki udala sie w strone szkoly.
OdpowiedzUsuńPrzez caly czas milczała a kierowcy taksowki bylo to chyba reke. W ogole jak mu sie przygladala to wygladal jakby chcial kogos zabic. Przed brama glowna zaplacila mu i dala napiwek. Nalezało mu sie w sumie a siedzenie w korkach nikomu nie sluzylo.
Gdy weszla do pokoju nikogo nie bylo. Uff co za ulga. Mogla w spokoju wziac prysznic i sie przebrac. Tyle ze .. jak wyszla miala wrazenie, ze ktos jej myszkował po torbach. Była pewna, ze zamykała swoj plecaczek a teraz wyglada jakos inaczej, wiec poszla to sprawdzić zawiazujac rexcznik na ciele. Była w polowie szukania, gdy weszla je wspolokatorka, jednak jednoczesnie nie zauwazyła ze to czego szukała przypadkowo wkopała w cien lozka.
Popatrzyła na Izzy, której jak dotad nie miała nic do zarzucenia kuse spojrzenie.
- pytaja sie o takie rzeczy zlodzieje - burknela ostro zanim zdazyla sie ugryc w jezyk. - owszem cos zginelo, cholernie tego potrzebuje! Lepiej sie przyznaj Izzy. ! Buszowalas po moich rzeczach.
Gabi.
-Jestem na informatyce, ale wszystko co związane z komputerami to moja wielka miłość.- Odpowiedział z entuzjazmem i uśmiechnął się na jej chwilowo ożywienie. Wyglądała w tedy znacznie lepiej, ale widocznie coś musiało się kiedyś stać, że była taka nie pewna, bo wątpił, że on robi takie przerażające wrażenie. Sam kiedyś też nie był tak pewny siebie, może nadal nie jest najbardziej towarzyską i otwartą osobą w szkole, ale kiedyś nie wystawiał nosa poza swój pokój, a komputer wystarczał mu by przeżyć. Teraz nadal by mu wystarczył, ale nie chciał tracić wszystkiego z życia. Pies, szkoła, dodatkowe zajęcie motywowało go do wyjścia, choć nadal upiera się przy tym, że najlepiej czuje się w towarzystwie swojej czworonożnej pupilki. Kwestia upodobań.
OdpowiedzUsuńRuszył korytarzem w stronę wyjścia, gdy dziewczyna podniosła się z ławki i zgodziła pójść z nim. Bynajmniej będzie miał się do kogo odezwać, a ten ktoś zrozumiale mu odpowie. Gdy uniosła lewy kącik ust odpowiedział jej również uśmiechem.
-Tylko mam nadzieję, że nie masz nic do psów, zwłaszcza tych nad aktywnych. Bestia jedynie może cię wylizać i łazić za Tobą póki się jej nie znudzisz.- Powiedział po czym przeczesał dłonią włosy. Taki odruch. Nie chciał jej w sumie zanudzać.- Więc pewnie też informatyka? Który rok?- Spytał zmieniając temat. Chciał się czegokolwiek o niej dowiedzieć.
Logan
Popatrzyła na nia zirytowana.
OdpowiedzUsuń- to chyba logiczne nie? Dzielisz ze mna pokoj ot co?! Skad mam miec pewna co ci sie roi w glowie skoro mieszkalas w sierocincu. W tym miejscu to roznie bywa - zauwazyła kwasno - wez sie lepiej przyznaj, bo inaczej pozalujesz - warczala wytracona z rownowagi. - a nie mi tu scieme walisz i klamiesz w zywe oczy! - siorunowala ja wzrokiem - oh serio? ty jakies imie posiadasz? nie zauwazylam - rzucila z przekasem dalej przewracajac rzeczy z torby do gory nogami. Gdzie to jest! Noz cholera jasna... gdzie jest to zdjecie, które sobie zrobila z J.? Jesli ktos to znajdzie.... bedzie miec przekichane. W sumie nie tylko ona.
-Na pewno szybko załapiesz co gdzie jest, a zresztą później mogę ci wszystko pokazać.- Zaproponował. Kiedyś usłyszał, że jest za dobry i przy tym za bogaty co zostanie wykorzystane przez jakaś kobietę, czy teraz dziewczynę, której zależeć będzie tylko na pieniądzach. Nie sądził by tak się miało stać, ale nie wykłócał się co do tego.
OdpowiedzUsuń-Ja jestem już ostatnim rocznikiem, a później żegnaj szkoło, choć i tak pewnie przez jakiś czas nie będę się wynosił z tego małego mieszkania, które mam.- Wzruszył nieco ramionami, a dłonie wsunął w kieszenie spodni. Zdążył się już przyzwyczaić do tego miejsca, ale na pewno nie będzie rozpaczać, gdy stwierdzi, że czas ruszyć do przodu i wyniesie się stąd, choć nawet nie miał pomysłu gdzie. To miejsce na razie w zupełności mu wystarcza. Poznał też kilka w porządku osób, które zliczył by na palcach od jednej ręki, ale ważne, że w ogóle kogoś ma w swoim otoczeniu.
Wyprostwoała sie widzac jak ta do niej podchodzi. przytrzymala zsuwajacy sie z ciala recznik, o ktorym zapomniala ze zlosci. Do glowy jej w tej chwili nie przyszlo, ze rzuca puste slowa , robiac sceny jakby miala ze 5 lat.
OdpowiedzUsuń- skoro cie to nie obchodzi to po kiego grzyba w ogole sie odzywasz jeszcze? - uniosla brew i odwrocila glowe w bok wystawiajac podbrodek nieco do przodu - nie mam w zwyczaju grzebac w niczyich rzeczach bez wspolpracy.. Wez sie lepiej zajmij czyms pozytecznym. - burknela wsciekle podchodzac do lozka by zabrac swoja bielizne, ktora wypadla z toreb. Super.. teraz czekalo ja sprzatanie na dodatek.
- co ty nie powiesz - burknela pod nosem - ty rowniez nia nie jestes wiec odwal sie ode mnie - dodala przez zacisniete zeby - i z laski swej nie mow mi co mam robic. Posprzatam według swego widzimisoe i checi. Nie patrz jesli ci przeszkadza to w jakis sposob. - Zabrala reszte ciuchow i poszla z nimi do lazienki by sie ubrac. Nie omieszkała przy tym trzasnac drzwiami.
OdpowiedzUsuń-Mialem to samo, albo jeszcze bardziej. Uwazalem, ze szkola jest zbedna, a komputery wystarcza do wszystkiego. Byla chwila, ze olewalem to co dzialo sie poza monitorem. Nalog.- Przyznal sie i zerknal na nia.- Tutaj jest inaczej, szkola nadal jest dosc nudna, ale zycie przypomina bardziej zycie.- Stwierdzil. Otworzyl przed nia furtke, pozniej drzwi dwupietrowej kamienicy. Wspial sie na pierwsze pietro i otworzyl drzwi od mieszkania.
OdpowiedzUsuń- Z gory przeprszam za balagan.- Rzucil i chwycil na rece suczke, ktora wystrzlila z nikad. Machala energicznie ogonem i usilnie starala sie go polizac po twarzy. Postawil ja w koncu na ziemi i wszedl do kuchni. Paczka po kabanosach byla pusta, a na podlodze bylo pelno resztek po karmie. Westchnal tylko i pokrecil glowa.
-Jesli chcesz cos zjesc, napic sie tu jest lodowka. Nie krepuj sie i bierz co chcesz ja wezme zamiote.- Stwierdzil. Rzucil bluze na kanape, a z lazienki wyciagnal miotle i zabral sie za zamiatanie.
-Wracajac do tematu, wszedzie trafiaja sie osoby odstajace od reszty i tacy, ktorym to nie pasuje. Ja sie przestalem tym przejmowac, bo to jest jak z walka z wiatrakami. Itak nic sie nie zdziala.- Stwierdzil.
[Sorki za brak polskich znakow, ale jestem na tel ;/ ]
Masz ci los! Fukała tym razem w lazience szczesliwie wyladowujac frustracje. Przez ta cala sprawe wlosy wysclu i wygladala jak strzecha. Szczotka na nic sie tutaj zda ,wiec musiala ponownie umyc glowe, wczesniej ubierajac bielizne.
OdpowiedzUsuńOkupowała lazienke przez okolo godzine.
A potem wyszla z pomieszczenia z kamiennym wyrazem twarzy. Zgarnela ze stolika komorke i klucze od pokoju i wyszla.
W drzwiach sie zatrzymała.
- jesli znowu mi cos zginie uprzedze dyrekcje - tymi slowami wyszla z pokoju.
Powoli imprezowe życie zaczynało go nudzić. Czegoś mu w ni brakowało. Jakiejś niezwykłości, nieprzewidywalności? W końcu Ethan wychodził każdego wieczoru w jednym celu. I osiągał ten cel. Wracał w środku nocy lub nad ranem, a kiedy budził się kolejnego dnia niewiele pamiętał z minionej nocy. Wstawał, ogarniał się i znów wychodził, i znów nic nie pamiętał.
OdpowiedzUsuńTego wieczoru ponownie opuścił swój pokój, nie mógł w nim dłużej siedzieć, coś go w nim cisnęło. Zarzucił na siebie pierwsze lepsze jeansy, bawełnianą koszulkę i ruszył. Z takimi samymi planami. By się upić lub naćpać, by zapomnieć, by nie musieć o tym wszystkim myśleć. Sięgał powolnie dna, czasami sam czuł jak spada w dół, wyciągał wtedy rękę, aby ktoś mu pomógł jednak obok nikogo nie było. Był samotny, bo od wszystkich się odwracał. Kolejny club, kolejna impreza. Jak zawsze pierw podszedł do baru i nawet nie musiał mówić czego chce, barman już go znał.
Oparł się plecami o blat i sączył powolnie wysoko alkoholowy napój rozglądając się za wolnym stolikiem, gdzieś w oddali. Wypatrzył wówczas ją, wyglądała trochę tak jak on. Siedziała samotnie i widać było, że nie ma ochoty na tańce, na szaloną zabawę do rana.
- To nie jest dobre miejsce dla takich jak Ty - powiedział, podchodząc do blondynki.
Moore
[wyszło strasznie, ale obiecuję poprawę ;)]
[Wątek jak najbardziej. Proszę jednak o jakiś pomysł, najlepiej dramat. Więcej żądań nie mam, słowo.]/Constantin
OdpowiedzUsuń[Witam serdecznie. Na początek czegoś się przyczepię, a mianowicie akapit zaczynający się od zdania Poniżona, w pierwszym lepszym ubraniu wybiegła na ulicę uciekł ci do lewej strony. A proponowałabym go także wyjustować. Chyba, że to zamierzone to już nic nie powiem ;> Co do wątku to nie mam jeszcze sprecyzowanego pomysłu. Poza tym, że Rafael starałby się jej udowodnić, że nie jest potworem i jej nie skrzywdzi. Co nie byłoby łatwe, skoro Isabelle przeżyła to, co przeżyła.]
OdpowiedzUsuńRafael
[Administracja wita ciepło na blogu!
OdpowiedzUsuńZe swojej strony życzę ci wielu cudownych wątków i wspaniale spędzonych z nami godzin. Baw się dobrze!]
Aidan
Miała isc (w koncu!) do znajomej, ale patrzac na taka piekna pogode zmienila zamiar. Pewnie potem bedzie musiała opowiadac jakies bajki, by sie dobrze wymówić z nie przyjscia do niej.
OdpowiedzUsuńWestchnęła, idac przed glowny hol w strone wyjscia.
Nie było zbyt duzo osob wokolo (na cale szczescie), a nawet ci ktorzy byli prawie jej nie zauwazali. Tym lepiej, bo miala ochote na pyskowki. W ogole musiała rozladowac napiecie, wiec po sprawdzeniu portfela, wyszla z budynku na terapie zakupową. To zawsze pomagało, nawet wtedy gdy nie kupila absolutnie nic.
Tyle, ze natknęła sie na Isabelle. O matko!
Spojrzała na nia chwile krzywiac sie przy tym.
[wobec tego Rafi pobawi się w superbohatera, a co! udało mi się stworzyć choć jeden początek. teraz uciekam na mojego obiadowego kebaba, bo jeszcze czmychnie mi autobus. mam nadzieję, że nie jest najgorzej ;>]
OdpowiedzUsuńZ natury Rafael był człowiekiem spokojnym i było ciężko wyprowadzić go z równowagi. Do czasu. Przepychał się teraz przez zatłoczony korytarz. Początek roku szkolnego wprowadzał zawsze pewien zamęt, który zakłócał jego uporządkowaną przestrzeń. Wakacje zostawił już dawno za sobą i był gotowy na nowo wciągnąć się w wir codziennych obowiązków. A teraz wszystko go spowalniało. Uczniowie pierwszego roku błąkali się od sali do sali kompletnie zdezorientowani. Starsi natomiast nie omieszkali tego wykorzystać. Bo przecież co może być śmieszniejszego od zamknięcia młodszego kolegi w damskiej ubikacji? Próbował zjeść kanapkę ale szturchnięcia i hałas nie pozwalały mu delektować się łagodnym smakiem sałaty i żółtego sera. Nawet nie śmiał wyjąć ze swojej torby buteleczki z sokiem owocowym. Biała koszulka, o zgrozo. A jeśli nie doprałby z niej wielkiej, pomarańczowej plamy?
Może dobrze się stało, że któryś z nauczycieli postanowił otworzyć okno. Automatycznie spojrzał w tamtą stronę, zaintrygowany skrzypnięciem starych zawiasów skrzydła. Które usłyszał mimo gwaru rozmów, co ciekawe. Nieco z boku dostrzegł dziewczynę. Ale nie byle jaką! Dziewczynę, która wyglądała jak sto nieszczęść. Bladą, osłabioną, która ledwo trzymała się na nogach. Dlaczego nikt nie zwrócił na to uwagi? Zapakował pośpiesznie resztę drugiego śniadania i przedostał się do niej, popychany przez poczucie obowiązku. W samą porę, ponieważ nieznajoma osuwała się już po ścianie. Zasłabła, lecz nie zemdlała. Do takich wniosków doszedł, kiedy przykucnął naprzeciw niej.
- Wszystko w porządku? Słyszysz mnie? – poklepał dłonią jej policzek. Próbował zachować zimną krew, choć sytuacja stresowała go nieco. Uczestniczył w wielu kursach pierwszej pomocy ale nigdy nie miał okazji sprawdzić swoich umiejętności w praktyce. Teraz także niewiele z nich pamiętał. Pozostało mu mieć nadzieję, że nie dzieje się nic groźnego.
Przyglądał się uważnie jej rysom twarzy, piwnym oczom oprawionymi przez ciemne rzęsy. Przenosił powolnie wzrok z oczu na bliznę, która prowadziła, aż do kącika ust. Zastanawiał się co takiego musiało ją spotkać, w końcu taka blizna z pewnością nie wzięła się od przewrotki na rowerze podczas nauki jazdy. Widział strach w jej oczach, jednak nie miał pojęcia czym był on spowodowany. Zaczął się nawet zastanawiać, czy przypadkiem nie zrobił jej kiedyś krzywdy. Przecież nie pamiętał połowy wydarzeń, które miał miejsce w przeciągu dwóch miesięcy. Westchnął cicho robiąc krok do przodu. Nie chciał jej bardziej przestraszyć, nie chciał jej w żaden sposób skrzywdzić. Był po prostu ciekawy, a serce mu podpowiadało, że nie może jej teraz zostawić.
OdpowiedzUsuń- Mogę się dosiąść? - zapytał, siląc się na lekki uśmiech - nic Ci nie zrobię - dodał po chwili, widząc jej spojrzenie.
Moore
[Pozytywne. Constantin raczej do negatywnych się nie nadaje.]
OdpowiedzUsuń[Na wątek chęć z mojej strony jest zawsze, ale niestety z pomysłami zawsze u mnie kiepsko... :(]
OdpowiedzUsuńAidan
[Wątek chętnie, o ile podrzucisz mi jakiś pomysł/.powiązanie ;)]
OdpowiedzUsuńAnaya
[Wątek chętnie, o ile podrzucisz mi jakiś pomysł/.powiązanie ;)]
OdpowiedzUsuńAnaya
[Jak najbardziej, że mam ochotę. Bardzo podoba mi się Twoja postać.
OdpowiedzUsuńI dziękuję :)
Jednak przechodząc do konkretów. Myślę, że powinnyśmy założyć, że nasze panie się znają. Odnoszę wrażenie, że obie są takie wiesz... cichutkie, samotne- rozumiesz co mam na myśli- a więc pewnie nie miałyby problemu żeby jakoś się dogadać. Choć Aurelia nie ma żadnych przyjaciółek, do Isabelle mogłaby wpadać chociażby wtedy, kiedy zasyfi swój komputer wirusami i nie będzie potrafić wyjść z tych opresji :D Nie wiem, jak coś to pisz.
I witam również.]
Aurelia
Odłożył drinka na niski stolik przy kanapie i usiadł tak, aby móc swobodnie przypatrywać się dziewczynie. Miała w sobie coś nadzwyczajnego, coś co intrygowało i przyciągało. Nie chciał jej wykorzystać w żaden sposób, można powiedzieć że się o nią martwił chociaż wcale nie była bliska jego sercu.
OdpowiedzUsuń- Zaczekaj - zawołał za nią gdy tylko wstała i ruszyła przed siebie. Wstał szybko z kanapy i podszedł do niej, nieświadomie chwycił ją za dłoń, próbując w ten sposób zatrzymać ją przed ucieczką - słuchaj, nie mam pojęcia co Cię spotkało w życiu, ale z pewnością nie jesteś w tym sama - szepnął, wpatrując się w jej ciemne oczy - jeżeli w jakikolwiek sposób Cię skrzywdziłem, przepraszam - dodał, wciąż mając w głowię tę nieprzyjemną myśl, że to on mógł jej coś kiedyś zrobić.
Moore
Od zawsze chciał jeździć konno, toteż ucieszył się na wieść o tym, że w St. Katherine's High School wreszcie będzie miał okazję to robić. Początkowo czuł się nieco niepewnie na zajęciach, jednak stosunkowo szybko połknął bakcyla i teraz niechętnie rozstawał się z końmi.
OdpowiedzUsuńUcieszyło go, że pierwsze zajęcia miały odbyć się już pierwszego dnia nowego roku szkolnego. Był podekscytowany, że po dwóch miesiącach przerwy znów będzie miał okazję dosiąść swojej klaczy.
Dla niektórych z przybyłych były to pierwsze zajęcia, więc ich instruktor musiał najpierw omówić podstawy i zasady bezpieczeństwa w kontaktach z końmi. Po kilku minutach mogli wreszcie znaleźć się w siodłach i zaczął skakać, trenować konie lub po prostu jeździć.
Aidan miał właśnie wsiąść na konia, kiedy kątem oka zauważył, że jedna z dziewczyn niezbyt dobrze sobie radzi. Szczerze mówiąc, nie widział jej nigdy wcześniej, ale mimo to postanowił jej pomóc.
- Hej - przywitał się, kiedy już znalazł się tuż obok niej. - Wygląda na to, że potrzebna ci pomoc?
Nie pytając nawet o pozwolenie, z łatwością złapał dziewczynę w pasie i odrobinę podniósł, co ułatwiło jej wsiadanie.
Aidan/Adalyn
[Mógby pomagać jej z tą szermierką po zajęciach, jeżeli ona oczywiście by tego chciała. Albo odejść trochę od tej szermierki i stwierdzić, że po każdych zajęciach mają zwyczaj picia herbaty, żeby jakoś zatopić niepowodzenia.]/Constantin
OdpowiedzUsuń[Nie mam konkretnych preferencji co do hm "rodzaju" wątków ;)
OdpowiedzUsuńJak chodzi o relacje - z Dannie ogólnie ciężko o naprawdę pozytywne, ale że Twoja Isabelle jest w jeszcze gorszej sytuacji niż Gingers, myślę, że mogłyby się nam całkiem nieźle dogadać ^^]
Gingers
Prychnęła tylko na jej wypowiedz. Akurat ja to interesowalo w jakis sposob.
OdpowiedzUsuńOtworzyła swoja torebkę, by poszukac blyszczyka i lusterko. Przygladajac sie sobie obserwowała lusterkiem wychodzacych uczni, majac na uwadze spotkanie kogos znajomego.
- i tego sie trzymaj Izzy - odpowiedziała pogardliwie dziewczynie chowajac rzeczy do torby.,
Nie bylo go tutaj! Ehh a miala nadzieje.
Nie spodziewał się takiej reakcji ze strony dziewczyny. Widząc jednak jej zachowanie nie chciał już więcej na nią naciskać. Sam nienawidził tego, kiedy ludzie zbierali się dookoła i próbowali z niego wyciągnąć jakiekolwiek informacje na temat przyczyn jego zachowania. Oblizał nerwowo spierzchnięte wargi, zakańczając tę czynność lekkim przygryzieniem.
OdpowiedzUsuńPrzyglądał się jej w milczeniu. Stał i obserwował. Nie odzywał się, nie zbliżał zbyt blisko. Kiedy dziewczyna zaczęła popłakiwać, Ethan otworzył szeroko oczy ze zdziwienia. Przez chwilę nie miał pojęcia jak się zachować, co powinien zrobić. Ona ewidentnie nie chciała, aby znajdował się zbyt blisko niej. Dopiero po chwili połączył wszystkie fakty a do głowy wpadła mu dość paskudna, brutalna myśl.
- Nie chcę zakładać najgorszego - powiedział dość cicho, robiąc krok do przodu, aby na pewno go usłyszała - jednak wydaje mi się, że wiem co Ci sprawia tak wielki ból - dodał jednocześnie chowając ręce do kieszeni, jak gdyby chciał jej dać w ten sposób znać, że już więcej jej nie dotknie.
Moore
- Okej, okej. Chciałem ci tylko pomóc, nic wielkiego – powiedział, wyciągając przed siebie dłonie w obronnym geście i marszcząc ze zdziwieniem brwi.
OdpowiedzUsuńJeszcze nigdy w życiu nie spotkał się z podobną reakcją, kiedy próbował komuś pomóc. Przez krótką chwilę odtwarzał całą sytuację w głowie, zastanawiając się, co takiego mógł zrobić źle. Nie potrafił znaleźć odpowiedzi na to pytanie. W końcu specjalnie złapał ją w talii, żeby nie musiał popychać ją w tyłek jak jakiś zdesperowany zbok. A może był po prostu zbyt bezpośredni? W końcu są różni ludzie, być może niektórzy po prostu nie mają ochoty na kontakt z obcymi. Było więc z tej sytuacji tylko jedno wyjście. Musiała go poznać!
- Mam na imię Aidan – powiedział z szerokim uśmiechem na twarzy, udając, że puszcza mimo uszu jej uwagę. Przy okazji chciał też nieco uspokoić roznerwicowaną nastolatkę. Może ona po prostu wstydziła się tego, że jako jedyna nie radzi sobie z dosiadaniem konia? A może była typem tych, które nie lubią, kiedy się im pomaga, bo przecież takie są samodzielne i wyzwolone? Kiedyś ją o to zapyta. – A ty?
Aidan/Adalyn
[Spodobała mi się ta twoja Isabelle. Masz ochotę na wątek? c:]
OdpowiedzUsuńSophie
-Wejdź, zaraz wyjdę.- wydobył się głos z łazienki. Kończyła właśnie szczotkować swoje włosy. Przemyła twarz wodą. Spojrzała w lustro.
OdpowiedzUsuńNa swoje nieszczęście po raz kolejny zobaczyła w nim tą samą buźkę. A przecież tak marzyła o tym, by pewnego dnia spojrzeć w lustro i zobaczyć kogoś innego. Inną siebie.
Wyszła pospiesznie, nie chcąc zostawiać nowej koleżanki zbyt długo samej. Tak nie wypadało.
-Cześć Isabelle. Dobrze, że przyszłaś.- posłała jej serdeczny, lecz nieco nieśmiały uśmiech- Em.. chcesz coś do picia? Mam świetny sok pomarańczowy? Świeżo wyciskany.- zaznaczyła jak gdyby byłoby to coś arcy istotnego.
Aurelia
[A bardzo chętnie ^^ Masz jakieś pomysły?]
OdpowiedzUsuńMarco M.
Wahał się pomiędzy wezwaniem pomocy, a wzięciem sprawy w swoje ręce. Wokół było pełno ludzi, powietrze było ciężkie, a to na pewno nie działało na korzyść nieprzytomnej. Ponadto jeśli zainteresowałoby się nimi więcej osób, otoczyliby ich ciasnym wianuszkiem, bo każdy chciałby na własne oczy zobaczyć, co się właściwie stało. Prawdziwe widowisko. Za wszelką cenę musiał tego uniknąć. Podniósł więc poszkodowaną z podłogi. Jej bezwładne ciało było wyjątkowo ciężkie ale Rafael czuł buzującą w jego krwi adrenalinę. Ona dodawała mu siły. Wystarczająco dużo, aby mógł wynieść dziewczynę z budynku, na świeże powietrze. Pomiędzy uczniami przeciskał się bokiem aby ramieniem utorować sobie drogę. Nikt nie współpracował, może myśleli że to tylko wygłupy. A on coraz bardziej się denerwował. Może nie działo się nic poważnego, może podmuch chłodnego wiatru wystarczy aby odzyskała przytomność. Nie bądź niepoważny , powtarzał sobie w myślach. Jeszcze nikt tutaj nie umiera.
OdpowiedzUsuńNa zewnątrz ułożył nieznajomą na ławce. Była mokra od deszczu jednak nie tak zimna i zabłocona, jak chodnik czy trawa. Nakrył ją jeszcze swoją bluzą i odchylił nieco głowę w tył. To podobno ułatwiało oddychanie, a oddechu na szczęście nie utraciła. Równie dobrze wyczuwalny był jej puls. Usiadł obok niej, a nogi poszkodowanej podniósł w górę aby szybciej spłynęła z nich krew. Swoich natomiast nie mógł uspokoić. Tupał, jakby czekał przed salą na ważny egzamin. Pozostało mu mieć nadzieję, że szybko odzyska świadomość i nie będzie potrzebna interwencja służby medycznej. Telefon jednak trzymał ciągle pod ręką, w razie gdyby wezwanie pogotowia okazało się koniecznością.
Rafael
-Dobrze myślisz, ale nie lubię internatu. Wracam do niego tylko na noc. Tak jest wygodniej i lepiej, poza tym nie zmieściłbym całego sprzętu do pokoju, gdzie mieszka też ktoś inny. No i pies. Nie jestem zbyt łatwym współlokatorem.- Wyjaśnił.- Poza tym za mieszkanie nie muszę płacić, a do domu na wszelkie przerwy nie chce mi się wracać, więc zostaję tutaj. Długa historia.- Dodał wzruszając ramionami. Tak naprawdę nie chciało mu się pakować i wracać do domu, w którym i tak siedziałby sam. Tu jest przytulniej i ma więcej swobody.
OdpowiedzUsuńZamiatanie nie zajęło mu dużo czasu, a suczce otworzył na razie balkon. Podszedł do plazmowego telewizora wokół którego walało się pełno kabli od konsoli i komputera, który co rusz podłączał do telewizora i odłączał. Zaczął upychać kable w szafce, do której schował także laptopa.
-Wybacz bałagan, ale nie spodziewałem się gościa.- Rzucił.- W sumie to nigdy się ich nie spodziewam.- Mruknął pod nosem. W końcu oparł się o fotel i spojrzał na dziewczynę. Kuchnię miał połączoną z salonem. Miał jeszcze łazienkę, sypialnię, które musiał przyznać, że są solidnych rozmiarów no i jeszcze jeden mały pokoik, który służy głównie za graciarnię.- Siadaj, rozgość się.- Skinął z uśmiechem na kanapę.
Logan