WITAJ!

Wrzesień właśnie się rozpoczął. Uczniowie witają nowy rok szkolny, wciąż ciesząc się promieniami słońca. Wszyscy powoli wracają do swoich normalnych obowiązków, starając się zapomnieć o wakacjach oraz wdrożyć w coraz to nowe obowiązki.

kontakt: soxpointless@gmail.com

Serdecznie zapraszamy do zapisów!

sobota, 30 sierpnia 2014

Oferta matrymonialna!

Mam na imię Gabriel, jestem atrakcyjnym blondynem. Wynajmuję się jako facet do towarzystwa podczas biegania. Zostanę twoją biegającą, drugą połówką. Oferuję:
 - info o związku na fejsie
 - wybór zdjęcia profilowego
 - czułe komentarze pod twoimi biegami
 - 2-3 wspólne treningi tygodniowo w prestiżowych lokalizacjach Twojego miasta. W opcji: czuły buziak na powitanie przy wszystkich. 
Już dziś pochwal się znajomym biegaczom przystojnym facetem, który dzieli Twoją pasję i wzbudzi zazdrość w znajomych! 
Koszt usługi - 200 baksów tygodniowo. Czas trwania związku zależy od Ciebie, za dodatkową opłatą gwarantuję widowiskowe rozstanie w atrakcyjnej lokalizacji, z policzkowaniem. Zadzwoń!
 Żartowałem. Tak tylko chciałem zwrócić na siebie uwagę. 


Gabriel Black   •  36 lat  •  nauczyciel angielskiego

Krótka historia (bardzo przeciętna): urodził się, wychował, wyprowadził na studia. Obiecał że wróci - nie wrócił. Obiecał, że się ożeni - nie ożenił się. Obiecał, że nie zostanie biseksem - skłamał.
Aparycja (bardzo przeciętna): blond włosy, zielone oczy, całkiem wysoki, nawet wysportowany. Ma kolorowy rękaw na prawej ręce i włosy mógłby skrócić, bo matka mówi, że wygląda jak bezdomny.
Charakter (bardzo przeciętny): z kawą - miły, rozmowny, nawet niedojdę pochwali. Bez kawy - rzuca się o byle co, marudzi o fajki, choć rzucił wieki temu w zeszłym tygodniu, przypieprzy zeszytem w potylicę, jak się jeden z drugim nieproszeni odezwą. Generalnie uroczy, tylko jak się nie wyśpi, to szkoda co gadać i krzyżyk na drogę.
Stan posiadania (bardzo przeciętny): mieszkanie w akademiku, kilka nierozpakowanych pudeł, które trzyma w nadziei, że może jednak znajdzie jakąś przytulną kawalerkę w mieście, a nie będzie mieszkał przy robocie jak niedorobiony, czarna Mazda 6 z 2006 roku. 

Popełniam samobójstwo, zaraz wracam.
kliknij sobie, to link jest

________
Dougie Poynter, a oferta matrymonialna znaleziona na internetach.
Dzień dobry. Faworyzuję i jestem na tak.
Nie piszę elaboratów i jestem co dwa dni. Bo mogę.

51 komentarzy:

  1. [Witam. Zapraszam do Sashy i proponuje jakiś wątek.]

    OdpowiedzUsuń
  2. [Dzień dobry, cześć i czołem ^^
    Życzę ciekawych wątków, masy pomysłów, pokręconych powiązań i niekończącej się weny! No i w razie chęci karta Dan zaprasza ;)]

    Danielle Gingers

    OdpowiedzUsuń
  3. [O matko, jaki on rozkoszny<3 moja Anaya to się chyba zapłacze, skoro jest nauczycielem, a nie uczniem :D
    witamy wśród autorów. Dużo wątków i weny życzę.]

    Anaya

    OdpowiedzUsuń
  4. [Dziękuję bardzo ^^
    Owszem, nie jesteś pierwsza, ale jak dotąd nikt nic nie wie ;3
    Hm, to co, kombinujemy jakiś wątek?]

    Danielle Gingers

    OdpowiedzUsuń
  5. [Okej :D Witam się z uśmiechem na twarzy, bo wywołała go twoja postać :3 Roxanne chętnie wzięłaby się za jakiś wątek, ale pomysłu chyba brak. W razie czego zapraszam pod kartę :3]

    R.R.T.

    OdpowiedzUsuń
  6. [Skoro lubisz ludzi, którzy są znani z tego, że są znani, to może sklecimy jakiś poplątany wątek z naszymi postaciami? :D
    Pan bardzo fajny, ale Anaya raczej nie ryzykowałaby skandalu z powodu romansu z nauczycielem. Mimo wszystko, to jednak takie wredne stworzenie. Mogłaby więc trochę bardzo z nim flirtować w szkole, kiedy nikt nie patrzy, a wątek zaczęłybyśmy w miejscu, w którym An wracałaby sama wieczorem/w nocy z imprezy w Miami i wpadła na swojego ulubionego nauczyciela (nie wnikam, co by tam robił ;D), gdzie mieliby wreszcie odrobinę swobody.
    Ostatecznie gość by się mógł w miarę rozwoju wątku wkurzyć, że dziewczę sobie tylko tak z nim pogrywa i widocznie się dobrze przy tym bawi.
    Nie wiem tylko, czy ktoś taki jak Gabriel byłby zainteresowany taką małolatą. Jeśli pomysł Ci nie odpowiada będziemy myśleć dalej, bo mam jeszcze kilka innych w zapasie ;)]

    Anaya

    OdpowiedzUsuń
  7. [A dziękuję ;) Ja pewnie poprawię kartę po jakichś może dóch tygodniach, jak trochę rozwinę Sashę. Bo jak tworzę kogoś od razu z tym jaki jest, to wychodzi mi wszystko na odwrót. Tym razem wolę trochę poczekać ;)
    Co do pomysłu. Może Gabe zobaczy pijanego Sashę na mieście?]

    OdpowiedzUsuń
  8. [Tak, wątki oparte na jakiejś historii zawsze są ciekawsze :D Hm, szczerze mówiąc nie mam za wiele pomysłów ;c]

    Gingers

    OdpowiedzUsuń
  9. [Właśnie miałam napisać coś o flirtowaniu i tym, że romans nie, flirt tak - Roxie nie wyszłoby to na korzyść, któregoś dnia, lubi wodzić za nos, z łatwością mogłaby się zagalopować czy coś (nie ma życia bez ryzyka, hę?), jednak rzucił mi się w oczy (tak, też mi się spodobały te jej oczy :3) komentarz Anayi powyżej xD I zaczęłam się zastanawiać czy nie wyjęła mi tego z ust xDD]

    R.R.T.

    OdpowiedzUsuń
  10. [Cześć, fajna postać.]

    Jillian Chamberlain

    OdpowiedzUsuń
  11. [Constantin lubi mężczyzn z dłuższymi włosami.]

    OdpowiedzUsuń
  12. [U mnie właśnie jest z tym różnorodnie. Jeszcze jakiś rok temu miałam "wyuczoną" formę. Jednak zrobiłam sobie na 10 miesięcy przerwę, bo jednak matura jest trochę ważniejsza niż blogosfera, i wyszłam z wprawy. Ale idzie ku lepszemu :)
    A pomysł mi się wydaje dobry :)]

    OdpowiedzUsuń
  13. [W sumie to bym chciała wątek, ale nie za bardzo mam pomysł. Jako punkt zaczepienia można uznać to, że Jill jest na dziennikarstwie i chodzi na literaturę, więc w zasadzie ma dosyć sporo z angielskim do czynienia. Ale niestety niczego konkretnego nie wymyślę. :<]

    Jill

    OdpowiedzUsuń
  14. [hmmmm jaki on ladny - moge go porwac na zakazany watek milosny uczen-nauczyciel? ;) ]

    Gabrelle

    OdpowiedzUsuń
  15. [Tak, tak. Jakby nie patrzeć, ulepszyłaś pomysł ;) A co do matury. To było zło w czystej postaci. Chyba w życiu się nie napiłam tylu energetyków co przez te 10 miesięcy. W sumie i tak rozwaliła mnie moja siostra. Nic się nie uczyła, poszła jak stała i cholera jasna, zdała lepiej ode mnie :< No, tyle, że ona bardziej zakuwała do zawodowych, co mnie już nie, bo licbaza :D]



    Piątek, piąteczek, piątunio. Wolność innymi słowy. No, przynajmniej taka na kilka dni. Ale to już zawsze coś. Można było sobie w końcu bez przypału opuścić internat. Bez żadnego zrzędzenia nauczycieli. Tyle wygrać.
    Do miasta pojechał taksówką. Tak, to była całkiem dobra opcja. Bo wiedział, że wypije. A później nie uśmiechało mu się wracać po pijaku. A jeszcze kogoś potrąci... A po cholerę mu taka bieda? No właśnie po nic.
    Zajechał pod klub, gdzie muzykę dało się słyszeć aż na zewnątrz. Szczerze powiedziawszy, to nie sądził, że przyjedzie do miejsca, gdzie puszczają piosenki sprzed trzech dekad. Ale lubił to i nawet się uśmiechnął, gdy usłyszał "When the Rains Begins To Fall". Wszedł do środka i dał się porwać zabawie.
    Z klubu wyszedł, kiedy uznał, że przekroczył już pewną granicę alkoholu. A tą granicą było to, że jedną osobę zaczął widzieć już w trzech miejscach na raz. Wyszedł na zewnątrz oddychając rześkim powietrzem. Poczuł jak mu we łbie się kręci. Poszedł w bardziej ustronne miejsce i zwymiotował.
    Zaklął pod nosem siarczyście. Ale zaraz się ogarnął. Musiał jakoś przedostać się do internatu. No, ale problem w tym, że szedł slalomem i nie wiadomo, jak daleko mógłby zajść.
    [A pomyśleć, że to rusek xD]

    OdpowiedzUsuń
  16. [witam nauczyciela od jednego z moich ulubionych przedmiotów! :D]

    Jack

    OdpowiedzUsuń
  17. [Inne opcje były takie, że Gabriel to był taki "najbardziej zaufany" nauczyciel Anayi i często ją krył, jak coś przeskrobała, albo pomagał jej wyjść ze szkoły, albo udawał greka, jak ją znalazł gdzieś gdzie nie powinien, albo z czymś z czym nie powinna być, albo brał udział w jakichś jej głupich pomysłach z bliżej nieokreślonych powodów, a ona w zamian do niego czasem wpadała z jakimś drogim trunkiem, albo czymś innym, czego akurat Gabriel potrzebował. Taki bardziej kumpel niż nauczyciel, co to z Anayą nie jeden numer wywinął.
    Awaryjny pomysł był jeszcze jeden, ale to na rozpoczęcie znajomości i wolałabym z niego nie korzystać, bo wątki bez relacji kiepsko mi idą :/]

    Anaya

    OdpowiedzUsuń
  18. [czyli sie zgadzasz? oczywiscie to bylby tajny, ktory by sie rozpoczal jakis rok temu lub od chwili gdy przybyla sie tutaj uczyc, ale bylby tajny xD a zaczne - taa tez mi sie skojarzylo xD]

    Z niechecia trzepnela rano budzik, by go wylaczyła. Jeknela wstajac z lozka. Kto taki madry wymyslil poranki, wstawanie o 7 rano czy tez zajecia o tej godzinie! Koszmar. Odwrocila sie w strone poruszajacej sie przez sen wspollokatorki. Ta to ma dobrze... Mogla sobie jeszcze pospac a ona smignela w strone szafy by sie w koncu ubrac. Niby bylo jeszcze cieplo, ale chlod od desek przenikal jej nagie stopy. Szybciej no - niecierpliwila sie, szperajac po kątach w poszukiwaniu skarpet. Gdy je wyciagnela, szczerzyła sie do nich jakby wlasnie odkryla cud Ameryki. Chwile tak trwała, nim zaszla na ziemie i poszla do łazienki by sie umyc i przebrac i zapanowac nad wlasnymi wlosami. Burczalo jej w brzuchu, gdy juz wychodzila z pokoju narzucajac na ramie plecak i udala sie do stolowki majac nadzieje, ze spotka tam pewnego pana acz to bylo raczej znikome. Jednak mogła miec odrobinke nadziei, prawda? Rozejrzała sie stojac w kolejce po sali, ale nie bylo go. Ehh posmutniala troszke idac w strone wolnego stolika. Bylo dzis wyjatkowo tloczno, ale dala rade. Jednak nie byla az tak glodna jak myslala, wiec tylko wypila kawe i udala sie juz na zajecia. Az do duzej przerwy probowala sie skupić na lekcjach coraz bardziej sie wiercac na krzesle. Gdy uslyszala dzwonek poderwała sie zgarniajac swoje rzeczy i prawie pobiegla do pokoju, gdzie miała nadzieje go zastac. A jak nie to i tak poczeka. Tylko miala nadzieje, ze nikt inny nie wpadnie. W koncu to byla przerwa. Na szczescie w tej czesci korytarza ludu jeszcze tak licznego nie bylo. Stanela wiec przed drzwiami i zapukała. Cierpliwie czekała, jednak chyba nikogo nie bylo. Rozejrzała sie wiec szybka za siebie nim otworzyła drzwi przemykajac do srodka niczym zlodziej. - panie profesorze? - zaczela oficjalnie nie zauwazajac przy tym stojaka na plaszcze. Skrzywila sie slyszac jak przedmiot spada a zaraz za nim cos bardziej delikatnego. - no nie! - skrzywila sie.

    [twa niezdarna Gabi.^_^ majaca naplyw weny xD]

    OdpowiedzUsuń
  19. [tak, Ian jest wspaniały x3
    jasne, chętnie. jakiś pomysł? bo u mnie na razie cisza, a wątek w pokoju nauczycielskim czy coś takiego wydaje się nudny (chyba, że wydarzy się coś łał)...]

    Jack

    OdpowiedzUsuń
  20. [Nje! Nie zwalaj tak poważnej decyzji na mnie! ;D Już wystarczy, że dałam Ci dwa pomysły, musisz się zdecydować ;p]

    Anaya

    OdpowiedzUsuń
  21. [o, w porządku ;) to co, piwo u Jacka w pokoju (bo go nie stać na mieszkanie, hoho), czy najpierw się na nie umówią w tym pokoju nauczycielskim?
    zaczniesz? chyba, że ja mam to zrobić, ale zrobię to później, okej?]

    Jack

    OdpowiedzUsuń
  22. [O tak. Moja siostra jest dokładnym przykładem na to, że "temu będzie dane, kto ma wyjebane".]

    Szedł tak sobie tą ulicą. Szedł slalomem, zupełnie jak wąż. Ale jemu to jakoś nie przeszkadzało. Tym bardziej, że nikt nie jechał tędy samochodem. Bo wtedy mógłby mieć niemały problem z wejściem na chodnik. Bo co wszedł na krawężnik, to zaraz z niego spadał. Ale nie, żeby tak, że doprowadziłby do swojego upadku. Co to, to nie. Jeszcze czego! Żeby później mówili wszyscy, jak to Abramovich po ulicach się tacza.
    W pewnym momencie usłyszał głos mężczyzny. Skądś go kojarzył. Pytanie miał tylko jedno: skąd. Spojrzał na niego uważnie (o ile to było możliwe). I zaczął zastanawiać się. No, gościa to już na pewno znał. Kojarzył go bodajże ze szkoły. No tak! A raczej "O NIE!" Czyli spotkał swojego nauczyciela.
    W prawdzie Sasha nie miał z nim jakichś większych zatargów... Ale to jednak był nauczyciel i tak jakoś głupio mu się zrobiło, że ten widzi go w takim stanie.
    - Zdrastwujtie... - Powiedział po rosyjsku. Widząc jednak minę mężczyzny, chyba zrozumiał, że ten nie rozumie. - Znaczy się dzień dobry wieczór. - Teraz to mniej więcej logiczniej brzmiało. - Jeżeli pań byłby tak uprzejmy to byłoby mi miło. - Odpowiedział mu.

    OdpowiedzUsuń
  23. [Żeby był kompromis, to możemy to w miarę rozwoju wątku przeistoczyć w coś takiego, bo wydaje mi się, że jak Gabriel zacznie spędzać więcej czasu z Anayą, to prędzej czy później zostanie w coś wciągnięty ;D]

    Wbrew pozorom Anaya była bardzo stała w uczuciach, jeśli już na kimś jej zależało. Jednakże wielu ludzi miało co do tego wątpliwości, gdyż dziewczę to nadzwyczaj niesforne było i lubiło bawić się męskimi uczuciami.
    Nie inaczej było z szanownym nauczycielem języka angielskiego, choć przy pierwszym ich spotkaniu nie wiedziała, że jest to pełnoetatowy pracownik szkoły, a wzięła go za stażystę. Pewnie tylko dlatego pozwoliła sobie na tak niewybredne komentarze, skierowane do rzeczonego pana.
    A kiedy już dowiedziała się, że to wcale nie młody praktykant, a najprawdziwszy nauczyciel? Jakoś już nie umiała tego przerwać. Było w tej grze coś podniecającego, przez co zdrowy rozsądek nie dochodził do głosu.
    Nie chodziło jej wprawdzie o to, że chciała go tak naprawdę uwieść, ale sam fakt, że okazywał jej swoiste zainteresowanie był na tyle motywujący, że nawet gdy znalazła się na drugim roku, nie umiała mu odpuścić.
    Od czasu ich pierwszej rozmowy, co prawda, nigdy nie zostawali sami na dłużej, toteż dziewczyna mogła sobie pozwolić na dwuznaczne komentarze, niewinne muśnięcie stopą jego łydki, gdy akurat usiadła na zajęciach w pierwszej ławce, tuż naprzeciw nauczyciela, dyskretne uśmiechy i tajemnicze propozycje, których i tak nigdy nie miała zamiaru zrealizować, nawet, gdyby był chętny i nie musiała obawiać się z tego tytułu żadnych konsekwencji.
    Było to dla niej tak wygodne, szczególnie dlatego, że nigdy nie miała sposobności, aby porozmawiać z nim dłużej. Ale los jest złośliwy. I jej wybryki też muszą się w którymś momencie skończyć.
    Na przykład w momencie, gdy wracając z imprezy w sobotnią, cieplutką noc, natykasz się na rzeczonego nauczyciela.
    Przeklęła swoją głupotę w myślach i to, że chciała wracać do domu wcześniej niż Aidan. W każdym razie już lepszy był Gabriel, niż jakiś diler, albo facet z bronią żądający pieniędzy.
    - Nie wyglądasz na gościa, który lubi imprezować do późnej nocy. - zaczepiła go z uśmiechem, mając tylko nadzieję, że nie idzie jakoś wyjątkowo krzywo. W głowie jej nieco szumiało, ale zazwyczaj udawało jej się nie przewracać po kilku kieliszkach, więc miała nadzieję, że i tym razem jej się upiecze. Swoją drogą, nauczyciel, który przyłapuje swoją nieletnią uczennicę pijaną w środku nocy, w mieście? Miała tylko nadzieję, że nie był jakimś przesadnie poprawnym moralnie belfrem, który od razu poleci na skargę do dyrektorki.

    Anaya

    OdpowiedzUsuń
  24. - cholera! - burknela pod nosem
    Skrzywiła sie słyszac halas jakby ktos strzelił z armaty. A potem usłyszała jego troche uniesiony glos
    - pukałam.
    Zaczerwieniona na twarzy baknela cos pod nosem malo zrozumiale. Troche ja zaskoczył swoja nagana i pod wplywem impulsu chciała sie wycofac na korytarz.
    - przepraszam za ten wazon.
    Spojrzenie jej umknelo gdzies w bok, bo nie wiedziala co ma teraz robić. Nawet cel wizyty jej umknał. Przez krótka chwilę stała jakby zamieniona w kamień.
    - pisalam do siebie semsa, ale jak nie odpisales to sie troche martwilam - odparła ciszej. W końcu były drzwi nie zamkniete i w kazdej chwili ktos moglby nadejsc. Zerknęła tam na szybcika.
    - widzę, ze jestes zajety... wiec moze juz pojde zanim znowu cos zdemoluje w pokoju nauczycielskim - zrobila krok w tył - niedługo sie dluga przerwa kończy.

    Gabi.

    OdpowiedzUsuń
  25. [Aaaa, widziałam tą ofertę xD Witam serdecznie wśród autorów! Miłej zabawy, ogromu wątków (ciekawych:), no i jeśli jest ochota, zapraszam do Sophie c:]
    Sophie

    OdpowiedzUsuń
  26. Sobota. Miły dzień, ale tylko rano, kiedy wstawało się z myślą, że jeszcze całe dwa dni wolnego. Z drugiej strony, kiedy się człowiek umawia na sobotę wieczór, to też jest miło. W tę sobotę Jack zgadał się z Gabrielem na piwko u niego w pokoju. Kurczę, naprawdę niedługo trzeba będzie wynająć jakieś mieszkanie na mieście i po prostu to dojeżdżać, a nie… No, teraz tylko trzeba sprawić, żeby pieniążki nie znikały po kilku dniach od ich wpłynięcia na konto, ot co. Przecież nie zarabiali tutaj wcale mało, prawda? Nie powinno mu to zająć długo.
    Chyba, że ma się inne wydatki.
    Posprzątał, ogarnął również siebie (wziął prysznic, ogolił się, ubrał świeże ubrania). Otworzył okno i spojrzał na stolik z siatką z piwami. Takie wydatki na przykład. A do alkoholu potrzebował fajek i kolejny wydatek gotowy.
    Następne wydatki ocierały mu się o nogi.
    - Nawet nie myśl o nocnym spacerze na zewnątrz, Diablo – mruknął, biorąc kota na ręce. Zwierzak zamruczał, ocierając łeb o jego klatkę piersiową. – Kota mi się zachciało – westchnął ciężko, sprawdzając na telefonie, która godzina. Jego towarzysz zaraz powinien tutaj wpaść.

    Jack

    OdpowiedzUsuń
  27. Przeprowadzka wcale nie była taka łatwa i przyjemna, jak się jej początkowo wydawało. Sądziła, że wszystko da się załatwić bez większych problemów, a tu taka bardzo niemiła niespodzianka. Problem z dostawą nowych mebli, problem z pomalowaniem ścian, problem z przewozem rzeczy z jednego miejsca do drugiego... Miała coraz bardziej tego wszystkiego dość. Marzyła o ciepłej kąpieli, wśród różnorodnych olejków zapachowych i soli relaksujących, a także o dobrym masażu, który pomógłby jej się rozluźnić.
    Spojrzała na zegarek w telefonie, a potem podniosła się z puchatego dywanu, na którym właśnie siedziała i wsuwała zdjęcia do ramek. Poszła do kuchni i uśmiechnęła się na widok, który tam zastała. Tapeta była prawie naklejona, kafelki na podłodze położone.
    - Możecie już iść - powiedziała do majstrów, którzy uśmiechnęli się w jej kierunku, po czym zabrali swoje rzeczy i opuścili jej mieszkanie. Sama blondynka wzięła się za porządki, gdyż nie chciała ugościć Gabriela w takim bałaganie.
    Czerwone wino stało na stoliku. Tak jak i karton z pizzą i pudełeczka z różnymi sosami. Wszystko było gotowe i wystarczyło czekać. Rosalie odkąd tylko sięgała pamięcią, wszystko robiła nieco wcześniej, a potem niecierpliwiła się wyczekując odpowiedniego momentu. Teraz było tak samo. Jedyną różnicą był fakt, iż jakiś czas temu potrafiła zająć swoje myśli jakąś książką, filmem, czy nawet piosenką. A teraz wszystko krążyło wokół czerwonego wina, które wyglądało tak bardzo zachęcająco.
    W końcu się poddała. Poszła do sypialni, a z niewielkiej torebki wyciągnęła napoczętą już butelkę. Niewiele myśląc przechyliła ją i upiła kilka małych łyczków. Zapewne zrobiłaby to kolejny raz, lecz dzwonek do drzwi sprowadził ją na ziemię.
    - Już idę! - krzyknęła, chowając butelkę na nowo butelkę do torby. Tą zaś odłożyła do kąta, tak aby nie rzucała się w oczy.
    - Idę - mruknęła cicho, przekręcajac klucz w zamku. Zgrzytnęło, więc pociągnęła za klamkę i uśmiechnęła się na widok blondyna.
    - Hej - przywitała się grzecznie, po czym się cofnęła, umożliwiając mu przejście. - Wchodź i rozgość się. Nie ma jeszcze foteli, kanapy i łóżka. Jest za to wygodny materac - oznajmiła, stając do niego tyłem, aby móc znów zamknąć drzwi. Wolała nie ryzykować, iż ktoś tutaj wejdzie.
    Rosalie

    OdpowiedzUsuń
  28. [Chwilowo tylko się witam, chwilowo mam za duże zaległości w wątkach i nie chcę sobie dokładać nic nowego. Chyba, że wpadniesz na jakiś genialny pomysł, któremu nie będę w stanie się oprzeć :)]

    Moore

    OdpowiedzUsuń
  29. [No to może Gabriele zechciałyby jakoś zacząć? :D Wychodzę zaraz do koleżanki i będę w stanie zacząć/odpisać dopiero wieczorem, a tak mielibyśmy coś gotowego :3]

    R.R.T.

    OdpowiedzUsuń
  30. Miała ochote po prostu wyjsc i pojsc na reszte zajec.
    - nie sprawdzales go tak - obruszyła sie troche - a ja sie martwilam. - zalozyla rece przed soba. Popatrzyła na niego gdy przechodzil obok, by zamknac drzwi.
    - nie wyda sie innym dziwne, ze siedze tutaj w pokoju nauczycielskim i z toba rozmawiam? Nie chcialbym, by po szkole rozeszly sie ploty. - poszła po zmiotkę a gdy wrocila kucnela tuz obok i sama zaczela zamiatac opiłki. W koncu to ona narozrabiała prawda?
    Prawie juz konczyła, gdy jeden z dluzszych kawalkow wbil sie jej przypadkowo we wnetrze dloni kolo kciuka.
    - alc... - jeknela cicho odstawiajac napredce szufelke, bo przyjrzec sie odlamkowi. Skubany sie wbil dosyc gleboko.

    Gabi

    OdpowiedzUsuń
  31. Jej dzień, aż tak bardzo zły nie był. Denerwowała się trochę tym rozpoczęciem, które wcale nie było takie złe, jak się spodziewała. Nawet nawał obowiązków jakoś jej nie przytłoczył. Nie było ich jakoś szczególnie dużo. Bardziej przerażała ją liczba uczniów. Było ich tak wiele, a ona znów się czuła, jak w szkole średniej, kiedy to bała się do kogoś odezwać. Wtedy nie musiała tego robić, a teraz była zmuszona. Jej pozycja nakazywała jej mówienie. I to dość spore. Poćwiczy sobie przed lustrem, czy coś takiego.
    Odebrała od niego kwiaty oraz wino. Gestem wskazała mu na salon, w którym leżał materac, na którym mięli spędzić ten wieczór. Sama weszła do zabrudzonej kuchni, wyciągnęła jakąś małą puszkę po farbie, do której nalała wody. Wsadziła tam kwiaty, które następnie zaniosła do pomieszczenia, które kiedyś będzie jej sypialnią.
    - Te kwiaty mają najgorsze tymczasowe mieszkanie - stwierdziła, wracając do pokoju. Odstawiła wino na stolik, z wielkim trudem powstrzymując się od upicia z niego kilku łyków. Zmierzyła Gabriela wzrokiem, a potem westchnęła ciężko.
    - Remont pomału idzie. Jest jeden wielki bałagan, lecz przynajmniej prawie kuchnia jest skończona - powiedziała, siadając na materacu. Odpaliła telewizor, a głowę umieściła na ramieniu mężczyzny. - Myślę, że za góra półtora tygodnia będzie po wszystkim - oznajmiła, zwilżając usta koniuszkiem języka. - Jesteś głodny?
    Rosie

    OdpowiedzUsuń
  32. [W takim razie będę czekać i myśleć też będę, może coś mi zaświta ciekawego ;)]

    Moore

    OdpowiedzUsuń
  33. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  34. - nie chciałam bys mial potem problemy, wiesz? Mnie tam moga tylko wywalic, ale ciebie... chyba nie chciałbys miec okropnej opini, gdybys chcial kiedys zmenic prace.
    Posłała mu powloczyste spojrzenie.
    - przeciez wiesz... - zarumieniła sie na twarzy. Wtedy dopiero nie zaczeła uwazac z tym co robila. - milo sie z toba przebywa. Smutno mi było samotnie na tych wakacjach bez ciebie. - przerwała w polowie przygladajac sie swemu palcu a potem westchnela.
    Kiwnela glowa i wstala.
    - chyba nadal cos w srodku siedzi - mruknela - rozkojarzyles mnie. - zatrzepotala rzesami.

    OdpowiedzUsuń
  35. Westchnela.
    - w tym nie zaprzecze - zachichotała - sama wpadlam w twoj przeuroczy urok osobisty.
    Rozmarzyła sie przy tym bujajac w oblokach. Było tak milusio przyjemnie razem. Jeszcze do dzisiaj pamietała pierwsze lekcje. Utkwily w pamieci tak jak pierwsze niezobowiązujące randki.
    Zrobiła pocieszna minke zbitego psiaka.
    - wiem o tym. ojciec nalegał na wypadl w Alpy. Wiesz, ze wcale nie miala na nie ochoty. - popatrzyła mu w oczy - milej mi by bylo, gdybys jechal ze mna - westchnęła ciezko - strasznie sie nudziłam i oczywiscie, ze tesknilam za moim misiem. - puscila oko - a czy misiu za mna tesknil chociaz troszeczke? - zapytała niesmiało i aksamitnie.
    Ciarki jej przechodzily po skorze gdy ja dotykal, mimo ze byla to tylko reka.
    - czyń wiec honory. - podala mu dlon przy okazji dotykajac wierzchu jego dloni. Rany co za ulga moc go znowu dotykac i byc obok. - a jak minely twoje wakacje?

    OdpowiedzUsuń
  36. Nie trzeba było być geniuszem, aby doszukać się podtekstów w jego wypowiedzi. Blondynka roześmiała się wesoło, a dłonią delikatnie pogładziła go po policzku.
    - Cieszę się, że chcesz mi pomóc. Jednak muszę odmówić. Tatuś uparł się na fachowców i nie da się go przekonać - mruknęła, będąc niezbyt z tego powodu zadowolona. Ściany naprawdę mogłaby pomalować sama. W ostateczności poprosić Gabriela, bo wcale nie bała się prosić o pomoc. Nie było przecież w tym nic złego, tym bardziej jeśli chodziło o sprawy, w których sama nie zawsze mogłaby sobie poradzić.
    - Pizza, oczywiście - potwierdziła, kiwając lekko głową. - Chyba, że wolisz od razu przejść do deseru - uśmiechnęła się dość dwuznacznie, mając na myśli oczywiście seks.
    Rosie

    OdpowiedzUsuń
  37. Uśmeichnęła się delikatnie. Oddała pocałunek, rozkoszując się jego smakiem i dotykiem. Pogładziła go nawet po ramieniu, a potem wlepiła wzrok w ekran telewizora.
    Sama nie wiedziała dlaczego, ale jego słowa przypomniały jej o widoku, który dziś zastała. Prychnęła, odruchowo się od niego odsuwając.
    - Tamtą tez o to pytałeś? - zapytała, zakładając ręce na wysokości piersi.
    Rosie

    OdpowiedzUsuń
  38. Zachichotała na sama mysl, lecz pozniej na twarzy wykwitl szeroki usmieszek.
    - czy ja wiem.. ostatnio sam prowadzi sie z mlodsza. - wzruszyła ramionami. - pewnie z poczatku by sie bulwersowal, jak to rodzic, ale w gruncie rzeczy byloby mu wszystko jedno - popatrzyła na jego usta - to byloby nader... przyjemne.. zaglebiac tajniki slowa i nie tylko. - popatrzyła mu w oczy. - az mnie ciarki przechodza na sama mysl.
    - tylko troszeczke ? - przekomarzała sie dalej - ani ciutki wiecej? Oj Gabrys.... - zachichotała - to miales nawet mile wakacje. Ja sie cholernie nudzilam.
    Jeknela cicho na tego caluska. Potem sie sama oderwała by sie przytulić do jego plecow. - co dzis robisz po zajeciach?

    Gabi.

    OdpowiedzUsuń
  39. - tak myslalam. - opasujac go w pasie.
    W tle uslyszala dzwonek wzywajacy na lekcje. Westchnela w duchu. Bylo jej tak milo a musiała przerwac.
    Stanela na palcach by byc blizej. Coz balet sie na cos teraz przydał i dosięgła znowu jego ust. - moge nie czekac i przyjsc dzisiaj? - zapytała nie robiac nic by sie oderwac od niego przekornie - powinnam juz isc na historie sztuki. - zauwazyła miedzy pocalunkami. - juz tesknie za moim misiem.

    Gabi.

    OdpowiedzUsuń
  40. Nienawidziła kiedy to robił. Uważał, że nic złęgo się nie działo. No niby nie. Dobrze wiedziała, że nie powinna robić mu awantur za to, iż w jego życiu są też inne kobiety, a nie tylko ona. Nienawidziła jednak kiedy tak jej odpowiada. Zawsze po wypiciu małej ilości alkoholu miała ochotę na wielką awanturę. Co dziwne. Nigdy nei chciała być jak swoja matka, a coraz częściej łapała się właśnie na tym, iż taka jest.
    Skrzywiła się strasznie, po czym wlepiła wzrok w ekran telewizora.
    - Masz rację, to nic takie... - zacięła się w pewnej chwili, gdyż właśnie odwróciła głowę w jego stronę i zauważyła malinkę na szyi. To na pewno nie było jej dzieło, nie taki układ to po pierwsze, a po drugie ona nigdy nie robiła ich w tak bardzo widocznym miejscu.
    - Fajnie się posuwa, zapewne swoje, uczennice? - rzuciła dość oschle, bez większego zastanowienia chwytając kieliszek z winem i opróżniając go do końca.
    Rosie

    OdpowiedzUsuń
  41. Spojrzała na wino, które własnie odkładał, a w myślach przeliczyła ile czasu zajęłoby jej odebranie mu butelki. Zaraz jednak skupiła się na czymś zupełnie innym. Jego odpowiedź wcale nie zadziałała na nią uspokajająco. A wręcz przeciwnie! Była niczym czerwona płachta na byka. Na trzeźwo nigdy się z nim jeszcze nie kłóciła. GOrzej jeśli w grę wchodził alkohol. Nigdy jednak go nie uderzyła, choc wiele razy miała na to ochotę.
    - Nie robię ci wyrzutów! Tylko się zapytałam i oczekuję odpowiedzi - odparła, jak gdyby nigdy nic. Spojrzała na papierosa, wykrzywiając usta w paskudnym uśmiechu. Wolno do niego podeszła, po czym wyciągnęła mu go spomiędzy warg, zgasiła o parapet, a potem wywaliła przez okno.
    - Zrobię tak z każdym kolejnym. więc nie radzę - ostrzegła od razu. Wycofała się nieco w tył i podeszła do butelki z winem. Otworzyła ją i nawet przez myśl jej nie przeszło, że można wlać wino do kieliszków. Przechyliła butelkę, biorąc z niej dość spory łyk.
    - Czemu to zawsze jest moja wina? - zapytała, dstawiając butelke na podłogę.
    Rosie

    OdpowiedzUsuń
  42. [Dlaczego zdjęcie się zmieniło? :(]

    Jak to mówią - złego diabli nie biorą i Anaya coś o tym wiedziała.
    Pomimo tego, że nigdy o nic nie prosiła, zawsze dostawała na srebrnej tacy to, o czym inni mogli tylko pomarzyć.
    Pomimo tego, że nie była szczególnie miła, czy przyjaźnie nastawiona do otoczenia i tak otaczał ją spory tłumek ludzi, którzy zrobiliby dla niej wszystko.
    Złego diabli nie biorą, a wręcz przeciwnie. Czasem dziewczyna miała wrażenie, że im więcej nabroi, tym więcej dobrego ją spotka. Tak przynajmniej było do tej pory.
    Dla Anayi zabawa męskimi uczuciami była przyjemnością samą w sobie. Lubiła być w centrum czyjegoś zainteresowania, lubiła mieszać swoim zachowaniem innym w głowach. Uważała to za zabawne, choć znając życie w końcu się to na niej odbije.
    Jeśli chodziło o Gabriela, jedyne na czym jej zależało, to wzbudzenie zainteresowania w nauczycielu, które niekoniecznie wiązałoby się z pogłębianiem ich relacji. Nieznośne, rozkapryszone dziewuszysko. Ale trzeba przy tym było przyznać, że całkiem urocze.
    Z jednej strony nie było jej na rękę, aby spotkać nauczyciela w środku nocy w Miami z wielu różnych względów. Z drugiej strony zawsze to jakaś korzystniejsza alternatywa, niż pokonanie całego dystansu w pojedynkę.
    - Mój chłopak nie jest szczególnie troskliwy. Woli pić z kumplami, niż mnie odprowadzić. W zasadzie zawsze miał nieco ograniczoną wyobraźnię... - mruknęła, jakby trochę rozczarowana zachowaniem Taylora. Głównie dlatego, że chciała aby Gabriel okazał jej współczucie, coś w stylu "biedna mała, zasługujesz na kogoś lepszego". Tania zagrywka, ale przecież takie są najskuteczniejsze.
    Słysząc wzmiankę o swoim skąpym odzieniu nie mogła się do niego nie uśmiechnąć. Teoretycznie kobiety wściekały się, gdy mężczyzna taksował wzrokiem ich dekolt czy odsłonięte nogi, ale prawda była taka, że wściekały się tylko na tych, którym swoich atrybutów pokazywać nie chciały.
    Przeszła obok nauczyciela, nie spuszczając wzroku z jego twarzy, aby sprawdzić jego siłę woli.
    - Nie podoba Ci się?

    Anaya

    OdpowiedzUsuń
  43. - Zadałam ci zwykłe pytanie, a ty robisz z tego wielką awanturę! - stwierdziła, patrząc na niego, jakby był najgorszym człowiekiem na ziemi. W tej właśnie chwili tak go postrzegała. Zaraz jej jednak minęło. Również wstała i stanęła naprzeciw niego. Zaczęła natarczywie wpatrywać się w oczy mężczyzny. Zawsze to robiła kiedy się denerwowała. Wpatrywała się w oczy, bo zazwyczaj wtedy dostawała to o co walczyła.
    - Sądzisz, że z nikim nie sypiam? - zapytała, a kąciki jej ust drgnęły w dość, a nawet bardzo, nieznacznym uśmiechu. Z nikim innym jeszcze nie spała, ale on o tym,wiedzieć nie musiał.
    - W takim razie uważaj. Bo jakaś bardzo życzliwa osoba może na ciebie donieść. A seks z uczennicami jest bardzo wysoko karalny - powiedziała, na moment spuszczając wzrok na swoje paznockie. Zaraz jednak powróciła do wpatrywania się w jego oczy. Jakby chciała przeszyć go na wylot. Poznać wszystkie myśli, pragnienia... Dosłownie wszystko.
    - W szkole dla bogatych są same dziwki... Ile im płacisz?
    Rosie

    OdpowiedzUsuń
  44. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  45. Frost wysłuchał jego monologu wejściowego. Zamyślił się, zamykając za nim drzwi. Głaskał kota i wyglądał teraz jak kreskówkowy geniusz zła. No jak ci tacy, co siedzą na fotelach, mają kota na kolanach i go głaszczą. Wiadomo o co chodzi.
    - Ale wiesz… - zaczął w końcu, zapraszając go dalej – ja kocham te dzieciaki… - wyznał mu, wskazując miejsce na stole, aby mógł odłożyć siatkę – dręczyć – dokończył, siadając na kanapie. Diablo wyswobodził mu się z rak i poszedł się połasić do gościa.
    Chociaż wiadomo, plan Gabriela też był dobry.
    - Ty, ale ty wiesz, jak to wygląda w Chinach? Wiesz, co więźniowie robią tam współwięźniom? To już ja jestem milszy dla swoich uczniów – sięgnął po piwa, kluczek je otwierając. Odłożył kapselki na bok, do pustej jeszcze przed chwilą siatki. – Wolę nie ryzykować, aczkolwiek chętnie wybiorę się w podróż jak tylko się upijemy. Możemy być nawet lekko podpici, ale wyjdziemy stąd.
    Kurde, co on taki gadatliwy się zrobił? A jeszcze nic nie wypił.
    Podał mu butelkę alkoholu, przygotowując się do ich zderzenia w celu toastu. Za co? Za zdrowie i miłość do śmierci. Chociaż to drugie nie było takie zabawne, jak sobie na początku wyobrażał Jack.

    Jack

    OdpowiedzUsuń
  46. Zrobiła zawiedziona minke a potem zmruzyla oczka.
    - no wiesz.. ja cie tak kocham - trzymała okolice serca teatralnie - a tym mi takie rzeczy opowiadasz? A gdzie to pan szanowny wtedy bedzie? Na piwko z kumplami i czy tez zarywac laski? - pogroziła palcem - deprawujesz mnie - zachichotała kladac dlonie na przodzie jego koszuli i bawiac sie guziczkami.
    - szczesciarz z ciebie. - puscila oko - moge i zostac, o ile mnie usprawiedliwisz w tym czasie. - cmokajac w nosek - az tak chcesz bym zostala tutaj z toba? A ktos tu mowil nie tak dawno ze malo tesknil. - zauwazyła przekornie - chyba ktos tu mi bajki opowiada klamczuszku - odnalazla jego usta nie pozwalajac mu mowic. Zarzuciła ramiona na jego kark mierzwiac leniwie wloski - a jesli ktos przyjdzie? - zapytała odrywajac sie niechetnie - lepsze byloby ustronie. - mruknela cicho.

    Gabi.

    OdpowiedzUsuń
  47. [Śliczne dzięki! Połączenie Twojego komentarza z komentarzem Elizabeth i Twojej propozycji pana do przejęcia na shoutboxie zmusiło mnie do odnotowania podobań Kaydena, bo przypuszczam, że zdanie o dotykaniu będzie opacznie rozumiane, haha :D Niestety wątek z nauczycielem chyba sobie odpuszczę, bo to nie do końca moja działka, a wolę się za coś wcale nie zabierać, niż robić to słabo. Zresztą wydaje mi się, że masz tutaj niezły tłum. ;)]

    Boyd

    OdpowiedzUsuń
  48. [Spox. Stosuję środki zapobiegawcze. :3]

    OdpowiedzUsuń
  49. [ Aktualnie jestem jeszcze na lowesoft z Andym, a poza tym, byłam na wielu blogach. Głównie na London High School i starociach typu Famous College, Szkoła Trudnej Młodzieży... ]

    Amary

    OdpowiedzUsuń
  50. - I za tą uprzejmość bardzo dziękuję. - Odpowiedział chłopak bez cienia jakiejkolwiek kpiny, czy ironii w głosie. Na prawdę dziekował temu u góry, że ktoś nad nim czuwał. PRzynajmniej miał jakąś pewność, że wróci do akademika w całości. I żywy, a nie w trumnie. - Ale i tak czy siak pan mi pomaga. - Powiedział. Gdyby był jedną z tych poczciwych babuszek, które to w Rosji na uliczkach proszą o pomoc to z pewnością powiedziałby "I niech Pan Bóg ci w dzieciach wynagrodzi."

    OdpowiedzUsuń
  51. [To chyba dobrze, tak? Bo już kilka razy za niego oberwalo mi się. Ale nie zamierzam póki co z tej mordki nie zrezygnuje.
    Masz jakiś pomysł na wątek?]

    OdpowiedzUsuń