Lea
Isis Cale
ur. 20.09.1996 rok w Miami, stan Floryda.osiemnaście lat, trzeci rok,
pokój numer dwadzieścia trzy
wydział językoznawstwo
+
Strzelectwo
Jazda Konna
Od zawsze określana jako krucha i łagodna, z czasem udowodniła ludziom, że wcale do końca taka nie jest. Im więcej miała lat, tym bardziej pokazywała silny charakterek. Nie ma w tym nic zaskakującego zwłaszcza, że Lea ma trzech starszych braci i to w ich towarzystwie spędzała najwięcej czasu. Nie dała sie stłamsić, co w sumie ciężkie nie było gdy rodziców w większości nie widać było w domu. Jest córką pani chirurg i aktualnie generała sił lądowych. Wbrew pragnieniu matki by pójść w jej ślady, Lea wybrała językoznawstwo i tkwi w tym już trzeci rok.
Denerwuje się kiedy w jej otoczeniu pojawiają się chłopacy, nie potrafi pozbyć sie amantów, których nie potrzebuje teraz. Często jej policzki robią sie czerwone, obojętnie czy jest zawstydzona czy zła. Lubi używać delikatnego sarkazmu, dużo emocji maskuje całkiem innymi. Unika wyzywających ubrań, woli bardziej stonowane, zdarza się, że złym doborem ubrań maskuje to czym obdarzyła ją natura. Od roku samotna, pozbyła sie chłopaka gdy zdradził ją i od tej pory nabrała więcej dystansu oraz nieufności. Nie jest osobą łatwą w rozmowach jak i życiu, trzeba jednak wiedzieć, że w towarzystwie przyjaciół to przebojowe i szalone dziewczę.
Coś więcej
- Właścicielka Ike.
- Jeździ Eleanor z '67
- Uczulona na cytrusy
- Dużo czyta; wszystko co się da.
- Kawa podstawą dnia
- 12/7 słuchawki w uszach
____________________________
Poznawajcie sami pannę Cale.
Pierwszy raz od dawna postać damska
Nie wiem jak to będzie, ale jakoś musi
Cierpliwości proszę bo pomijam czasem
Faworyzuję przy tym rzadko, raczej.
Wątki tak, powiązania tak
Nic więcej ode mnie.

[Witam i udanej zabawy życzę. Myślę nad wątkiem, jakimś punktem, nad czymś co by mogło te nasze postacie połączyć jakąś relacją. Ale niestety nic mi nie przychodzi. Brakuje mi tego punktu zahaczenia. Ale może coś z czasem wymyślę :)]
OdpowiedzUsuńEthan Moore
[tak bardzo podoba mi się postać! ale nie widzę punktu zaczepienia, niestety... ale wyobrażam sobie, jak Diablo przynosi Jackowi Ike, a potem Frost odnosi biednego szczura właścicielce xD]
OdpowiedzUsuńJack
[Witam witam :D Postać intrygująca... Życzę miłego wątkowania i mnóstwa weny!
OdpowiedzUsuńW razie chęci zapraszam i do mnie ;) ]
Dannie Gingers
[To ja się grzecznie przywitam z koleżanką z rocznika :D Karta postaci bardzo ciekawa, wydaje mi się, że znalazłoby się parę powiązań :D w razie czego zapraszam do siebie ;-) udanego wątkowania! <3]
OdpowiedzUsuńR.R.T
[W sumie to mogłoby się udać. Tak sobie myślę, że Lea mogłaby z czasem stać się jedyną osobą, której Ethan umiał by powiedzieć o tym co się wydarzyło i dlaczego tak nagle zmienił się nie do poznania. Mogę spokojnie wątek zacząć, jednak nie ukrywam, że prawdopodobnie zrobię to dopiero jutro. Chyba, że Ty masz ochotę rozpocząć :)]
OdpowiedzUsuńEthan Moore
[mam zatem zacząć i zobaczymy, co z tego wyjdzie?]
OdpowiedzUsuńJack
[O przyjaźń z Dan ciękżo, ale coś czuję, że z Leą by się mimo wszystko rozumiały... No pokój wyszedł taki, bo tak, haha ^^ Tak czy inaczej... są na innych profilach, nie mają wspólnych zajęć poza lekcyjnych... Kurcze ;c]
OdpowiedzUsuńGingers
[Ojej, dlaczego? (jeżeli oczywiście można wiedzieć). Hm, postaram się coś zacząć. Może jeszcze uda mi się skleić te kilkanaście zdań w jedną całość, jak nie to po prostu zrobię to jutro :)]
OdpowiedzUsuńEthan Moore
[w ogóle to my się skądś znamy, ale nie mogę cię nigdzie przypiąć...]
OdpowiedzUsuńJack długo chodził dzisiaj po mieście. Słońce było jego sprzymierzeńcem, w końcu wychował się w Australii i tak dalej, słońce i upał miał na co dzień, przyzwyczaił się do tego (a może wcale nie musiał, po prostu miał to w genach). Zrobił małe zakupy w postaci alkoholu, jakiś przekąsek i owoców, żeby nie było, że się źle odżywia czy coś. Zielone tez trzeba było jeść, najlepiej w postaci sałatek, które serwowali w szkolnej stołówce. Do tego jakiś zdrowy sok i proszę, zdrowe odzywanie można odhaczyć. A że wieczorem były pizze, chipsy i piwo, to już inna bajka, jakoś trzeba było sobie odbijać.
Jego kot uważał, że Jack jest beznadziejnym łowcą. Tak podobno było, kiedy kot przynosił właścicielowi upolowane zwierzątka. Diablo na przykład po raz któryś przyniósł mu pod nogi szczura jednej z uczennic. Kocur był z siebie zadowolony, znowu górował nad panem, co?
Jack westchnął ciężko. Dobrze, że Ike nadal żył.
- Kocie, pamiętaj: Ike’a nie tykamy – pogroził kotu. – No i po co się w ogóle odzywam – mruknął, biorąc biedne, małe zwierzątko na ręce.
Diablo prychnął, kiedy Jack opuszczał swój pokój. Poszedł pod drzwi Lei, właścicielce biednego szczurka. Ona kiedyś zabije tego kota, na pewno, myślał Frost. Ale mimo wszystko miał nadzieję, że jednak do tego nie dojdzie. Nigdy nie był wielkim fanem kotów, ale Diablo pokochał od pierwszego wejrzenia, kiedy spotkali się na ulicy.
Jack
[To dość ryzykowne ze względu na powód, dzięki któremu Danielle tu trafiła, ale z chęcią na to pójdę ;> Najłatwiej byłoby obgadać na GG, bo nie chcę od razu wydać tego faktu o Dan, haha ;) Wiesz, jest z nizin społecznych praktycznie, nie szastają pieniędzmi, nie dostała stypendium a i tak tu jest... Tak czy inaczej - chyba może być ^^ A co do samego wątku...?]
OdpowiedzUsuń[Ok, coś tam skleiłam. Chociaż muszę powiedzieć, że nie wyszło mi tak jakbym chciała. Jutro będzie lepiej, jak już mi się oczy nie będą same zamykały :)]
OdpowiedzUsuńKiedyś był całkiem innym człowiekiem. Rzadko kiedy sięgał po alkohol, o narkotykach w ogóle nie było mowy. Nie chciał mieć problemów z prawem, w końcu marzył o karierze prawniczej. Wierzył, że uda mu się osiągnąć, jego postanowione cele. Bo on nie miał marzeń, miał tylko cele, które spełniał jeden po drugim. Wszystko się zmieniło w te wakacje, kiedy dowiedział się prawdy o swoim ojcu i matce. Kiedy zrozumiał, że nie powinno go być na tym świecie. W chwili obecnej żałował, bardzo żałował tego, że się urodził. Zdecydowanie wszyscy byliby szczęśliwsi, gdyby po prostu umarł. Może wówczas jego rodzicielka wciąż by żyła? Dziadkowie byliby szczęśliwy. Wszyscy byliby szczęśliwi. Dziś Ethan nie pił, nie brał. I chociaż miał ogromnego kaca obiecał sam sobie, a przede wszystkim Lei, że się postara, że nie upije się znowu. I chociaż w głębi serca bardzo chciał jej o wszystkim opowiedzieć, nie był jeszcze gotowy. Przerażała go sama myśl, że ktoś mógłby się o tym wszystkim dowiedzieć.
Wstał powolnie z łóżka, czując jak grawitacja ciągnie go w dół. Jego ciało było nad wyraz ciężkie. Jednak wstał. Był z siebie dumny, że w końcu udało mu się wstać przed drugą. Słyszał przeraźliwe pukanie do drzwi. Domyślał się, że to owa dziewczyna, przez którą się tak chwilowo męczył.
- Na litość boską ciszej - jęknął otwierając na oścież drzwi. Był jeszcze we wczorajszych ubraniach. Tak naprawdę go obudziła, a on nie miał chwili by doprowadzić się do jakiegokolwiek stanu.
[W takim razie trzymam kciuki. Ja ronda zawsze bardzo lubiłam, za to skrzyżowań nieoznakowanych nienawidziłam :) zaczęłam, mam nadzieje, że jest ok? :)]
Ethan Moore
[Tak w zasadzie to nie wiem o jakie powiązania mi chodziło. Zapomniałam xd więc pewnie nic dobrego xd a co do wątku... Cóż widzę ten sam wydział i wychowywanie się z chłopcami.w zasadzie jeśli Rox trzymalaby z jej braćmi to mogłyby się w sumie w jakimś stopniu przyjaźnić. Obie bogate... Takie tam xd]
OdpowiedzUsuńR.R.T.
[Witam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńIke to takie słodziutkie stworzonko <3
Życzę dobrej zabawy na blogu :)]
Administracja
[nie wiem, czy to nie czasami Los Angeles High School czy jakoś tam, tylko nie pamiętam, kim byłaś xD
OdpowiedzUsuńa, a ten szczur to płeć żeńska czy męska? bo nie, wiem czy odmieniać imię czy nie]
- Skąd wiesz, że to Diablo znowu go przyniósł? - prychnął. - Może znalazłem go, jak się szlajał po stołówce, w poszukiwaniu jedzenia? - skrzyżował ręce na piersiach. - Poza tym, jak nie Diablo, to inny kot. Może powinnaś pilnować swojego zwierzaka bardziej?
I tak wykazywał się dobrym serduszkiem, że go przynosił. Zawsze mógł go puścić wolno albo powiedzieć komuś, żeby powiedział Lei, że jej ukochany szczur znowu okupuje pokój nauczyciela. Ale jednak osobiście do niej przychodził i po raz kolejny oddawał ŻYWEGO szczura w ręce właścicielki.
- Diablo nigdy się nie nauczy - westchnął. - To kot.
No, w pokoju na przykład nigdy nie miał much, bo Diablo chętnie się na nie rzucał i zabijał.
Jack.
W obecnej chwili najchętniej sięgnąłby po jakiś alkohol, zapewne momentalnie poczułby się dużo lepiej, ale przecież obiecał. Mówił, że się postara, że spróbuje... A teraz, kiedy dziewczyna stała tuż przed nim, nie mógł tak po prostu zignorować swoich własnych słów, musiał spróbować, pomimo tego, że już czuł się jak przegrany.
OdpowiedzUsuń- Nie piję tyle - mruknął, przecież normalnie już siedziałby z piwem w dłoni. Bo przecież najlepszym lekarstwem na zatrucie jest to, czym się zatruło - staram się Lea, naprawdę się staram - dodał po chwili, starając się zachowywać cicho, bo głowa po prostu mu pękała. I modlił się, aby dziewczyna robiła to samo, by przypadkiem coś jej nie odbiło i nie mściła się na nim w tak okrutny sposób.
Usiadł z powrotem na łóżku opierając się powoli o ścianę, pod głowę wkładając sobie poduszkę. Dziś, czuł się po prostu paskudnie.
[A no to super! ;)]
Ethan Moore