WITAJ!

Wrzesień właśnie się rozpoczął. Uczniowie witają nowy rok szkolny, wciąż ciesząc się promieniami słońca. Wszyscy powoli wracają do swoich normalnych obowiązków, starając się zapomnieć o wakacjach oraz wdrożyć w coraz to nowe obowiązki.

kontakt: soxpointless@gmail.com

Serdecznie zapraszamy do zapisów!

niedziela, 7 września 2014

Hello Mr. President

Liam van Cliff
Mr. President 

18 lat, klasa IV
Profil prawniczy
Szermierka, jazda konna, pływanie
Arystokrata z krwi i kości
Przewodniczący szkolnej Rady Uczniowskiej









Rodowity Anglik | Potomek brytyjskiej szlachty | Surowe wychowanie | St. Katherines, jako forma nagrody od rodziców | Wzorowy uczeń | Brak zajęć, które "marnowały by jego cenny czas" | Uzależniony od decyzji rodziców | Wyjazd do USA synonimem wolności | Jego twarz ponoć budzi zaufanie | Zaaranżowane małżeństwo do którego się nie przyznaje i na które nie ma zamiaru przystać | Wyuczone maniery | Nieprzeciętnie przyjazny | Jakimś cudem "ogarnia" tę szkołę | Stoicki spokój, który potrafi zmącić tylko zbyt duża dawka alkoholu | Co najbardziej wszystkich dziwi - nie jest święty | korzysta z chwilowej wolności | Dogada się z każdym i w każdym języku | Nadal zdarza mu się zachowywać zbyt sztywno | Najlepszy przyjaciel ciała pedagogicznego | Załatwi każdą sprawę | Wszystko wie i wszystko umie, a jak czegoś nie wie, to się dowie i nauczy | Książę z Bajki? | Mało wolnego czasu | Wiecznie niewyspany | Kombinuje, jak wykolegować się z rodzinnego biznesu | Niepoprawny romantyk, któremu ktoś kiedyś na pewno złamie serce. | Problemy drugiego świata go nie dotyczą | Przegrywasz dopiero w momencie, kiedy się poddasz.


Powiązania


Ka bum!
Pan przewodniczący się wita.
Takiego ułożonego człowieczka nigdy jeszcze nie prowadziłam, więc to na pewno będzie dla mnie wyzwanie.
Na zdjęciu Drew van Acker
Wszystkie wątki, wszystkie powiązania - tak.
Wolę wymyślać, niż zaczynać.
Show must go on! 

15 komentarzy:

  1. [Przyznam szczerze - podglądałam, ale tylko dlatego, że spodobało mi się zdjęcie, a i zarys postaci Liama. Żeby nudno nie było, zaproszę do Sophie, i powiem, że nawet i skusiłabym się na jakieś powiązanie c:]
    Sophie

    OdpowiedzUsuń
  2. [Cześć i czołem. Zapraszam do sashy na wątek.]

    OdpowiedzUsuń
  3. [Wiem, wiem, moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina xd ouuuuh, nic fajnego raczej nie przychodzi mi na myśl... Albo, co powiesz, żeby spotkali się na jakimś czacie? Taka internetowa znajomości, aż w końcu będą chcieli się poznać naprawdę. A że chodzą do jednej szkoły, to mogą się szukać i po szkole. Boże, ja chyba muszę iść spać już, bo wymyślam takie głupoty O.o]
    Sophie

    OdpowiedzUsuń
  4. [ To może wątek z Lisą? :) Mam już nawet pomysł. Mało oryginalny, ale zawsze... Po prostu wpadliby na siebie w korytarzu. Konkretniej ona wpadłaby na Liama i zaczęłaby przepraszać. W ramach rekompensaty (ona lubi przesadzać w takich sprawach xD) postawiłaby mu ciacho, czy cuś. Może być? ]

    Lisa Lennon

    OdpowiedzUsuń
  5. [Chłopaki mogą się przyjaźnić. I któregoś dnia pojechaliby na miasto. I jakieś typy do nich zaczęliby się czepiać. I jeden drugiemu tyłek by ratował :)]

    OdpowiedzUsuń
  6. [ No tak, racja. :D Nie pomyślałam, że to taki dobry facet jest. Twój pomysł mi jak najbardziej pasuje. To ja mam zacząć, tak? ;3 ]

    Lisa Lennon

    OdpowiedzUsuń
  7. [loomatko - jaki on sliczny - i jak go tutaj nie kochac? ^^ chyba pocwicze uklony, panie xD czy mozna go porwac na randkę ?;)]

    Gabrielle

    OdpowiedzUsuń
  8. [narzeczona się nie dowie, a jeśli nawet - Gabi płakać nie będzie jak odbije xD wiec jak randkujemy? on jest taaki słodki i się tylko marnuje w swoim rodzinnym kraju ;)]

    Gabi

    OdpowiedzUsuń
  9. [wiem, wiem - żarcik xD co się dzieje w szkole, zostaje w niej xD
    nie wiem.. może skoro chodzą na konie tam się mogli zapoznać i dopiero po którymś tam razie wyszła by propozycja randki albo coś w tym guście ^^ jak wolisz zresztą]

    Gabi

    OdpowiedzUsuń
  10. Lisa miała dzisiaj jeden z tych "gorszych" dni. Cały czas pocierała zgrabny nos, a jej zielone oczy co chwila zachodziły łzami. I składało się na to wszystko. Dosłownie wszystko. Jedynka z matmy, bo zacięła się ze strachu przy tablicy, deszczowa pogoda, a do tego jedna z dziewczyn wydarła się na nią, bo ruda wpadła na nią, przewracając na ziemię. W dodatku od samego rana Lisa czuła, że jest jakaś nieładna, ma bezbarwną osobowość i tak dalej.
    Dlatego też teraz, już po lekcjach, siedziała pod ścianą i chlipała cichutko, zakrywając bladą twarz gęstymi, długimi, rudymi włosami. Jakoś nie potrafiła przestać płakać, a gdyby ktoś się ją zapytał, o co jej chodzi, to zaczęłaby jeszcze głośniej płakać. W dodatku zaczęło się ściemniać, więc dopadł ją strach. Uniosła zapłakaną twarzyczkę na okno...
    I znowu zaczęła płakać.

    Lisa Lennon

    OdpowiedzUsuń
  11. [Sophie raczej nie ma w zwyczaju przejmować się tym, co mówią, myślą, robią jej uczniowie w szkole. Po prostu ma to gdzieś.Bardziej przejmuje się tym, że rodzina się od niej nie odwróciła, i że wyda się jej sekret, ale na to też jakoś nie ma w zwyczaju narzekać. Po prostu jest osobą, która z własnymi sprawami radzi sobie sama, niż idzie po pomoc do innych osób ;)
    Także...myślimy dalej?]
    Sophie

    OdpowiedzUsuń
  12. Dopiero po dłuższej chwili zorientowała się, że ktoś przy niej kuca. Spojrzała na chłopaka, na którego dłoni leżał papierowy kwiat. Origami. Szatyn milczał, ale się uśmiechał, toteż Lisa niepewnie spojrzała się na papier. Wzięła ostrożnie kwiat, żeby go nie zgnieść, po czym położyła go sobie na prawej, bladziutkiej dłoni. Wolną otarła zielone oczy, żeby tylko nie ubrudzić tak misternie wykonanej pracy swoimi łzami.
    - Jest piękny. - szepnęła, znowu spojrzała na chłopaka. - Dziękuję - powiedziała szczerze.
    Kojarzyła go skądś, jednak nie potrafiła przypomnieć sobie, skąd. Pojedyncze łzy jeszcze spływały po jej zarumienionych od płaczu policzkach. Zastanawiała się, czy szatyn sam go wykonał, czy też kupił albo dostał.

    Lisa

    OdpowiedzUsuń
  13. Wyciągnęła nieśmiało dłoń, żeby przyjąć pomoc chłopaka. Kiedy stanęła już na nogi, uśmiechnęła się równie niepewnie. To dziwne, że wystarczył jeden papierowy kwiat, by poprawić jej nastrój.
    - Dziękuję za propozycję. Oczywiście, jeśli nie jest to dla ciebie problem... - powiedziała cicho, wbijając spojrzenie w podłogę. - Nic się nie stało, proszę się o mnie nie martwić. Od czasu do czasu miewam takie nastroje.
    Spojrzała za okno. Pięknie, ściemniało się coraz bardziej. Zapowiadało się na porządną burzę z solidnym deszczem. Lisa zacisnęła palce na materiale spódniczki, czym niemo wyraziła swój strach przed ciemnością.
    - Przepraszam za moje zachowanie - dodała po chwili.
    Raz jeszcze przesunęła wzrokiem po origami, a potem znów zerknęła na szatyna. Jego twarz wzbudzała w niej zaufanie. Domyślała się, że pewnie pochodzi z bogatej, wpływowej rodziny. Nie ze względu na tę twarz, ale ogólne zachowanie; nawet te oczy miały w sobie coś arystokratycznego. Lisa poczuła się nie na miejscu. Odczuwała, że nie pasuje do tej szkoły ze względu na swoją sytuację materialną, ale co innego tylko chodzić wśród uczniów, a rozmawiać z jednym z nich.

    OdpowiedzUsuń
  14. Przypomniała sobie wszystkie dzisiejsze sytuacje. Drwiący śmiech, kiedy stała przy tablicy, krzyczącą dziewczynę, kilka swoich wymuszonych uśmiechów i udawania, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. To było oczywiste, że przez większość uczniów będzie dyskryminowana, ale... jednak jakieś ukłucie jej kruchego serca było.
    - N-nie... to nie byli uczniowie - skłamała po części. Już na pierwszy rzut oka było to widać. - A ty jesteś...
    Spróbowała go sobie przypomnieć. Myślała i myślała, aż w końcu przypomniała sobie tego szatyna. Liam van Cliff, przewodniczący Rady Uczniowskiej. Jej porcelanowe policzki zarumieniły się lekko, gdy przypomniała sobie jego nazwisko. ''Van''. Czyli z pewnością pochodził z arystokratycznej rodziny. Lisa poczuła się dziwnie. Że też ktoś taki pamiętał jej imię!
    - ... Liam van Cliff, prawda? - zapytała cicho. - Oczywiście, możemy już iść. Tylko się wytrę...
    I dokładnie w tym momencie, kiedy chciała sięgnąć do swojej torby, zdała sobie sprawę, że przewodniczący dalej trzyma jej drobną dłoń. Zarumieniła się trochę mocniej, po czym delikatnie wyplątała swoją chłodną rękę z jego ciepłej. Nieco zmieszana sięgnęła do swojej torby, skąd wyciągnęła paczkę chusteczek higienicznych. Liam miał pewnie chustki z białego materiału i z czerwonymi inicjałami... Odwróciła się do niego tyłem, po czym wytarła sobie oczy i dyskretnie wysiąpała sobie nos. Wyrzuciła chusteczkę i odwróciła się w jego kierunku.
    - Jesteś bardzo miły - przyznała. - Idziemy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [ No i oświeciło mnie na wątek... otóż tak. Lisa się w nim zakocha. On to może będzie widział, ale nie powie, że wie, bo np. narzeczona. W końcu dojdzie do rozmowy i... jeśli będziesz chciała, może to być miłość odwzajemniona lub nie.
      W międzyczasie on może pomagać jej z matmy, wychodzić na spotkania, raz czy dwa pójść z nią na jakąś dyskotekę czy cuś...? Może być? :) ]

      Lisa

      Usuń