WITAJ!

Wrzesień właśnie się rozpoczął. Uczniowie witają nowy rok szkolny, wciąż ciesząc się promieniami słońca. Wszyscy powoli wracają do swoich normalnych obowiązków, starając się zapomnieć o wakacjach oraz wdrożyć w coraz to nowe obowiązki.

kontakt: soxpointless@gmail.com

Serdecznie zapraszamy do zapisów!

środa, 3 września 2014

Le diable ne dort jamais.

"I am selfish, impatient and a little insecure. I make mistakes, I am out of control and at times hard to handle. But if you can't handle me at my worst, then you sure as hell don't deserve me at my best."
 
  PRIMROSE AMELIA BLACKWOOD
 Patrzę na Ciebie i widzę siebie. Tylko brzydszą i mniej inteligentną wersję.
17 kwietnia 1996 rok || 18 lat || klasa III - językoznastwo || niestandardowo boks... baba też może, a co! || starsza o całe pięć minut, a co za tym idzie znaczie ładniejsza, zdecydowanie bardziej urocza, obdarzona piekielnym poczuciem humoru siostra niejakiej Sophie || Angielska krew || Amerykańskie dolary na koncie || im słodsze oblicze tym większy diabeł drzemiący w duszy || sto siedemdziesiąt centymetrów zdrowego pierdolnięcia, niecałe pięćdziesiąt kilogramów nieszczęścia || przypały łączą ludzi || Let's get this party started!

- tylko wariaci są coś warci, czyli o Primrose słów więcej niż kilka - wygląd to tyl­ko do­datek do bar­wnej osobowości - człowiek jako istota społeczna -


_______________
{Beng! Beng! Czółko ;3
Wątki, wąteczki, wątunie! Powiązania powiązanka, powiązanunie! ;v
Zakładki w trakcie uzupełniania,
Mordka Holland Roden. Joł ;)}

3 komentarze:

  1. Była zdziwiona tym, że zadzwoniła do niej matka, zapraszając na obiad. Było to dziwne uczucie, bo od czasu powrotu z Anglii, rodzina sprawiała wrażenie, jakby w ogóle nie obchodziło ich to, że Sophie wróciła, i być może potrzebowała pomocy. Nie, rodzina nadal żyła własnym życiem - bankiety, spotkania ze znajomymi, wystawne kolacje, wycieczki. To wszystko robili bez Sophie, która musiała pogodzić naukę w szkole, z opieką nad dzieckiem. Miała to rodzicom za złe. Że odsunęli ją od siebie, wyparli w jakiś sposób. Wysłali za granice, byleby nie przyniosła im wstydu kiedy zaszła w ciążę.

    -Idziemy?-mruknęła do Meredith, kiedy wyszły z bloku gdzie mieszkały, i znalazły się na dworze. Rozejrzała się na boki, mając wielką ochotę uciec, ale w końcu ruszyła w stronę samochodu. Droga do domu dłużyła jej się niemiłosiernie, a kiedy wreszcie stanęła pod rodzinnym domem, jakoś nie miała ochoty wysiadać z samochodu. Dlatego też przesiedziała w nim dłuższą chwilę, zanim zebrała w sobie wystarczająco dużo siły, żeby wysiąść, i z córką na rękach stanąć pod drzwiami. Zapukać? Zadzwonić dzwonkiem? Sama nie wiedziała. Czuła się jak intruz, choć kiedyś tu mieszkała.
    -Walić to-mruknęła do siebie, zerkając na Meredith. Dziewczynka przysypiała, wtulając się w jej ramię. Nacisnęła klamkę, wchodząc do domu. Gdzieś mignęła jej ruda czupryna Primrose. Z salonu dobiegały głosy matki i ojca. Chryste, jak ona źle się tu czuła.
    -Cześć wszystkim-powiedziała, wchodząc do salonu, po czym spojrzała na swoich rodziców. Zamilknęli, kiedy Sophie pojawiła się w pokoju, i patrzyli na nią przez dłuższą chwilę. Chyba dopiero ojciec zrobił pierwszy krok, podchodząc w jej stronę.
    -Pomogę-powiedział, wyciągając ręce w stronę swojej wnuczki. Sophie jedynie skinęła głowę bez słowa podając mu dziewczynkę, po czym spojrzała na matkę.
    -A gdzie Prim?-zapytała, ściągając z ramienia torbę, gdzie miała wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
  2. [Jako iż przysłoniłam Ci kartę to proponuję wątek z Francisem :)]

    OdpowiedzUsuń
  3. [Dzień dobry, witamy i zapraszamy do wątku <3]

    Anaya

    OdpowiedzUsuń