WITAJ!

Wrzesień właśnie się rozpoczął. Uczniowie witają nowy rok szkolny, wciąż ciesząc się promieniami słońca. Wszyscy powoli wracają do swoich normalnych obowiązków, starając się zapomnieć o wakacjach oraz wdrożyć w coraz to nowe obowiązki.

kontakt: soxpointless@gmail.com

Serdecznie zapraszamy do zapisów!

środa, 27 sierpnia 2014

Życie nie jest lepsze ani gorsze od naszych marzeń, jest tylko zupełnie inne.



Lea Isis Cale
ur. 20.09.1996 rok w Miami, stan Floryda.
osiemnaście lat, trzeci rok,
pokój numer dwadzieścia trzy
wydział językoznawstwo
+
Strzelectwo
Jazda Konna











Od zawsze określana jako krucha i łagodna, z czasem udowodniła ludziom, że wcale do końca taka nie jest. Im więcej miała lat, tym bardziej pokazywała silny charakterek. Nie ma w tym nic zaskakującego zwłaszcza, że Lea ma trzech starszych braci i to w ich towarzystwie spędzała najwięcej czasu. Nie dała sie stłamsić, co w sumie ciężkie nie było gdy rodziców w większości nie widać było w domu. Jest córką pani chirurg i aktualnie generała sił lądowych. Wbrew pragnieniu matki by pójść w jej ślady, Lea wybrała językoznawstwo i tkwi w tym już trzeci rok. 
Denerwuje się kiedy w jej otoczeniu pojawiają się chłopacy, nie potrafi pozbyć sie amantów, których nie potrzebuje teraz. Często jej policzki robią sie czerwone, obojętnie czy jest zawstydzona czy zła. Lubi używać delikatnego sarkazmu, dużo emocji maskuje całkiem innymi. Unika wyzywających ubrań, woli bardziej stonowane, zdarza się, że złym doborem ubrań maskuje to czym obdarzyła ją natura. Od roku samotna, pozbyła sie chłopaka gdy zdradził ją i od tej pory nabrała więcej dystansu oraz nieufności. Nie jest osobą łatwą w rozmowach jak i życiu, trzeba jednak wiedzieć, że w towarzystwie przyjaciół to przebojowe i szalone dziewczę.

Coś więcej
- Właścicielka Ike.
- Jeździ Eleanor z '67
- Uczulona na cytrusy
- Dużo czyta; wszystko co się da.
- Kawa podstawą dnia
- 12/7 słuchawki w uszach
____________________________
Poznawajcie sami pannę Cale.
Pierwszy raz od dawna postać damska
Nie wiem jak to będzie, ale jakoś musi
Cierpliwości proszę bo pomijam czasem
Faworyzuję przy tym rzadko, raczej.
Wątki tak, powiązania tak
Nic więcej ode mnie.

Jak kura pazurem...


…co Ci do tego?


~*~

Danielle Mandy Gingers



Osiemnastka na karku | 30.01.1996 | klasa III | Przyszła pani doktor
Dziecko zimy | Artystka | Wiecznie śpiąca
pokój 22a
Zajęcia dodatkowe: chemia, astronomia, literatura, aktorstwo, malarstwo, rzeźba, fotografia.
Zapracowane dziewczę.

Co ja robie tu…?
Snuje się korytarzami, jakby nie do końca wiedziała, na jakiej jest planecie. Widzisz ją często zatopioną w kolejnych książkach, notatkach, blokach. Wszystko leci jej z rąk, ale nie podejdziesz, by jej pomóc. Ma w sobie pewien rodzaj dziwnego odpychającego magnetyzmu. Jednocześnie przyciąga, jednak na konkretną odległość. Mało kogo dopuszcza blisko. W zielonych oczach kryje się smutek, ból i jakaś pustka. Nie należy do śmietanki towarzyskiej, co wręcz boleśnie widać po jej bijącej w oczy samotności. Uśmiecha się często, jest to jednak ten pełen sztucznej uprzejmości podszyty kpiną wyraz, ukazujący jej zdanie o niskości inteligencji wyżyn społecznych. Pochodzi z dość przeciętnej rodziny, nie dostała się tu jednak przez stypendium (jej matka podpadła gronu pedagogicznemu, zdarza się). Wszyscy o tym wiedzą, ale nikt przecież nie zapyta, w jaki sposób ktoś taki dostał się do tak wyrafinowanej szkoły.


Sprawia wrazenie, jakby stale wolalaby byc gdzies indziej...

_____________
Wizerunek: Astrid Berges-Frisbey
Cytaty: znane wszystkim heh.
Wątki i powiązania im bardziej skomplikowane, tym bardziej na tak.
GG: 40111584
Więcej o Dan wkrótce!
Zdecydowanie liczymy na Waszą inwencję twórczą i raczej zaczynamy.

Who's gonna take my hand, show me the way?

hannah reenberg 
Gdy przyszedłem do niej dzień przed wylotem, zachowywała się, jak dawniej. Jakby nic się nie wydarzyło. Jakbym nie widział, że jej uśmiech nie sięga już blado-niebieskich oczu. Że sprytnie próbuje unikać mojego wzroku. Że nerwowo przegryza dolną wargę, gdy patrzy na spakowane walizki. Że śmieje się, ale jej śmiech nie brzmi już szczerze. I że milczy... milczy zbyt długo, próbując udzielić odpowiedzi na proste pytania. Jednak niezależnie od tego, kogo próbuje tym razem udawać, nie ulega wątpliwości, że bardzo się zmieniła. Że coś w niej pękło i umarło. Że dawnej Hannah po prostu już nie ma.
W pewnym momencie razem siadamy na łóżku. Wtedy spokojnie zaczyna opowiadać o nowej szkole. O nowych perspektywach. O nowych znajomościach. Momentami prawie daje się nabrać na jej marzycielski ton głosu, ale wiem, dobrze wiem, że to tylko przykrywka. Jej smutek rozdziera ledwo zasklepione rany. Ona wcale nie chce stąd wyjeżdżać. Nie chce wyjeżdżać z rodzinnego Lund na inny kontyntent. I nie chce zapomnieć o Lissie. Ale musi to zrobić. Musi być perfekcyjną córką. Musi zastąpić swoją nieżyjącą siostrę. 
Dlatego ostatecznie zaciśnie zęby i pojedzie do tej pieprzonej Ameryki. Dlatego będzie próbowała udowodnić, że nie jest słaba. Że umie walczyć. I zrobi to dla Lissy. 
Dla Lissy zawsze ryzykowała wszystko.


relationer                                                                   restterm
 ____________________________________________________________________________
joł. wolę zaczynać! w tytule The Civil Wars.  

Karmelove




Jack Frost

11.11.1978r. # naucza prawoznawstwa i śmiałego aktorstwa # trener męskiej drużyny koszykówki


“My grandmother can move faster that that! And she’s dead!”


Australia, Darwin
naucza, bo lubi robić z uczniów debili
trenuje, bo sam uwielbia grać w kosza
do niedawna zamieszkały w rodzinnym mieście
pewne tragedie się zdarzają
wyjazd do Stanów
nowy start


“How many fingers am I holding up? Say two. Perfect!”


wymagający jako nauczyciel
jako trener tym bardziej
nie nabiera się na tanie wymówki
jeśli naprawdę ci coś dolega – no cóż…


“- I can’t play the game tomorrow night.
- You can’t wait to play the game tomorrow night.
- Coach, I can’t play the game tomorrow night.
- I’m not following.”


pozytywny człowiek mimo wszystko
uwielbia się śmiać
niekoniecznie z kogoś
niecierpliwy, wredny, ironiczny
sprawiedliwy, romantyczny inaczej, marzyciel
samotność ssie
umie śpiewać
organizacja ochrony praw zwierząt
nie pali, chyba że do alkoholu
mieszka jak najdalej od wrzeszczących dzieciaków
kot Diablo




 

Dzień dobry :D
Wątki i powiązania – tak. Im dziwniejsze, tym lepsze.
Cytaty: Teen Wolf – Coach.
Buźka: Ian Bohen
Nie mogłam się powstrzymać, aby nie dodać ostatniego gifa. W końcu naucza aktorstwa, więc jest okej… ;)

I laugh because I must not cry, that is all, that is all.

Roxanne Rachel Trenor
Lodowa księżniczka? Spróbuj wejść w progi mojego zamku, a spłoniesz.
 
Językoznawstwo ♦ Klasa III ♦ Lat 17 ♦
♦ Koszykówka ♦ Literatura ♦ Taniec ♦
♦ Pokój 22a ♦



Roxanne, Rox, Roxie, Trenor (byle nie Trevor!), Ann, blondi, princessa, R.R.T., koleś, balerina, pani przewodnicząca, a dokąd to?, śmieszka, dama, córeczka tatusia, kapitan.


Urodzona w bogatej rodzinie, wychowanka Jasona i Ruby Trenor. Rozpieszczana od małego, nigdy nie zaznała żadnych przykrości – nawet ze strony rówieśników. Lekkoduch, co nie wie, co to strach i kłopoty. Ma szczęście głupiego i taki sam śmiech. Usłyszysz go nawet z końca korytarza. Zabija wzrokiem. Nie dosłownie, oczywiście. Kolor jej oczu szaleńczo przyciąga uwagę innych. UWAGA! ZBYT DŁUGIE WPATRYWANIE SIĘ GROZI UTONIĘCIEM! Matka jest aktorką z pasji. Ojciec to po prostu milioner, który dla swojej ukochanej córeczki zrobiłby wszystko. Poszła na języki, bo nie podobał jej się wychowawca klasy sportowej. Naturalnie bała się też tego, co mogliby pomyśleć o niej rodzice. Od zawsze sprawiała wrażenie królewny. O ile tylko nie wymykała się w dresach przez okno, by pograć w koszykówkę z kolegami...
Niebanalnej urody. Tańczy. Nie umie śpiewać, bo głos ukradły jej słowiki. Kocha psy (ma beagle'a, który wabi się Hot-dog) i nie znosi kotów. Pała entuzjazmem 24 godziny na dobę. Mogłaby być cheerleaderką, ale nie chce, bo uważa, że to już przereklamowane. Bywa złośliwa i dumna, nie przyjmuje do siebie krytyki, zadziera nosa, jak na spadkobierczynię majątku ojca przystało. Sympatię zaskarbia sobie jednak pozytywnym nastawieniem do wszystkiego. Ubiega się o miejsce przewodniczącej szkoły już trzeci rok. Zawsze ktoś wyprzedza ją o jeden głos.
Oprócz wybujałego ego nie posiada wiele z cech królewny. Nie stroi się nie wiadomo jak. Bywa, że czasem pokaże się w dresach, chociaż nie opuści pokoju bez błyszczyka na ustach. Stara się być życzliwa i jest otwarta na nowe znajomości. W tańcu i na boisku pokazuje siebie. Chodzi na literaturę, bo nie chce wyjść na kompletną wariatkę przy bogatych znajomych. Na rodzinnych obiadach chwali się osiągnięciami z tejże właśnie dziedziny. Lubi czytać i pisać, więc specjalnie nie przeszkadza jej granie roli idealnej wychowanki. Kto wie, może trochę talentu aktorskiego odziedziczyła po matce?
Uwielbia słuchać muzyki, jednak gustuje raczej w cięższych brzmieniach. Jest ryzykantką z natury. Kocha wyzwania i większość swojego czasu spędza w towarzystwie chłopców (proszę, dziewczyny nie umieją grać w kosza!). Jest leniwa, wścibska i pyskata, ale czasami potrafi uspokoić swoje ADHD i wysłuchać. Rozumie potrzeby innych, co jednak nie oznacza, że przekłada je ponad własne...
_____

Kath i Rox grzecznie się witają ;3 Uznałyśmy, że przyda nam się jakaś diva w szkole, a dawno nie tworzyłyśmy damskich postaci B| Liczymy, że znajdą się chętni na wątki... Nie mamy większych problemów z wymyślaniem bądź zaczynaniem, jednak preferujemy raczej to pierwsze.
Powiązania również jak najbardziej. Im dziwniej tym lepiej ;)
Karta będzie jeszcze zapewne przekształcana.
Twarzyczki użycza Emily Didonato. Cytat: Abraham Lincoln.

Kontakt w razie potrzeby :3
GG: 46650538
email: abyss.of.imagination@gmail.com

Cisza zabija nawet myśli.



  Pojawiła się Znikąd i Donikąd pewnie odejdzie. Splunie Ci w twarz, nadepnie na piętę i zapali papierosa, jakby to nie ona podpaliła przed chwilą Twoje włosy. Córka Swojej Matki- nazywa ją ojciec. Córka Swego Ojca- nazywa ja matka. A Ci, którzy uważają się za znajomych wołają za nią Lizzy, jak do taniej prostytutki lub bohaterki bajek dla dzieci.  
Jedynie Ona nazywała ją Kochaniem, jednakże Lizzy była dla niej Kochaniem jak każda inna kobieta, z którą kiedykolwiek się spotykała i Ona wiedziała; wiedziała dobrze, że Lizzy nie będzie jej Kochaniem na zawsze. Ona po trzech miesiącach napisała ołówkiem, na torbie po bułkach "Odchodzę" i odeszła, zapalając papierosa w drodze do metra.
  Następnych trzech miesięcy Lizzy nie pamięta i nie żałuje. Wie tylko, że kolczyk w nosie przeszkadzał we wciąganiu koki, dlatego go wyjęła. Teraz? Usilnie chce czuć się potrzebna, usilnie próbuje nie zjadać ludzi żywcem i usilnie stara się nie robić z siebie mdłej mimozy przez to, że nie wie co powiedzieć.
Chce zapalić papierosa na plaży Dawida, popatrzeć na nagie piersi opalających się kobiet oraz gołe torsy mężczyzn i znowu poczuć się jak część tego rozbieranego towarzystwa, szczającego po kątach.
   Kłamie dużo, bluźni pewnie jeszcze więcej. Mimo sukienek, spódniczek i wysokich obcasów które kocha, to mało dziewczęca z niej kobieta. Podobno udaje kogoś, kim nie jest- tak mówił jej terapeuta. Ale  goście, którzy każą Ci leżeć na kozetce i mówić o swoich wewnętrznych przeżyciach, zazwyczaj sami potrzebują pomocy. Może to dlatego, niemalże po każdej wizycie u niego wychodziła chwiejnym krokiem poprawiając koszulkę? 

    Chora na znieczulicę stąpa na krawędzi. Robi wszystko by uwolnić się spod klosza, w którym schowała się pozostawiona sama sobie. Absolutnie niedostosowana do przebywania z ludźmi; bardziej się ich boi, niż lubi. Na chwilę obecną wystarczyłby jej przyjaciel, bo o miłości nawet nie myśli. Nie wierzy, że coś tak magicznego mogłoby ją już dotyczyć. Zapatrzona w dal, albo w książkę będzie udawać, że Cie nie widzi. Ignorować Twoje spojrzenie wlepione w jej postać, w rzeczywistości rejestrując każdy detal Twojego wyglądu, ruchów które wykonujesz. Obserwatorka.


Elizabeth Wallin

18 lat
taneczny
jazda konna; gimnastyka artystyczna
pokój 23 
Wychowanka paryskich szkół, która wróciła do ojczyzny rodziców.



[Joł. Ważne pod zdjęciem, resztę zapomnijmy]

Magic always comes with a price.

                          

Corinne Rose Evans
||| 13.03.1997 | II Klasa | Informatyka | Pokój 22A | Malarstwo | Rzeźba | Fotografia | Jazda konna | Strzelectwo | Literatura | Teatr | Słuchawki w uszach 24/7 | Mol książkowy | Zapalony gracz | Pełna sprzeczności | Leniuch | Uwielbia spać | Lubi sport | Fanka parapsychologii | Za duże bluzki, bluzy i swetry | Szafa pełna koszul | Chuda szatynka o niebieskich* oczach | problemy z koncentracją | Zbyt emocjonalna | Uczulona na dym papierosowy | Bogate zainteresowania | Kreatywna | Zapominalska | Wieczny brak czasu | Eksperymentuje z kolorami włosów | Uwielbia jeździć na łyżwach | Kotka, Agnes | Dusza artysty, ubiór też | Maniaczka seriali | Często przesiaduje w Altance | Marzycielka | Jest pewnego rodzaju komputerowym geniuszem | Wyjątkowo dojrzała jak na swój wiek | Zaawansowana arachnofobia | Paniczny strach przed wszelakimi robakami |||

Z roku na rok relacje Cori z rodzicami pogarszały się. Kiedy miała 12 lat zaczęli przeprowadzać się z miejsca na miejsce. Nigdzie nie zagrzewali miejsca dłużej niż rok. Kiedy dziewczyna znajdowała sobie przyjaciół musieli wyjechać... Tak było 4 razy. Będąc w Stanach Corinne powiedziała dość. Stwierdziła, że woli wreszcie poczuć się gdzieś jak w domu. Nawet jeśli tym domem, miałby być internat. W taki o to sposób mieszka w internacie 2 rok. Czy tęskni za rodzicami? Może trochę. Jednak tak na prawdę, jej najbliższą rodziną jest starszy brat, który regularnie ją odwiedza. Kocha go najbardziej na świecie. Tak jak on ją. Pomaga jej jak tylko może. Corinne kiedyś twierdziła, że w zamian za takich rodziców ma najwspanialszego brata na świecie. Alex jest 2 lata starszy od dziewczyny i zajmuje niewielkie mieszkanie w Hollywood w stanie Floryda. No tak, zapomniałam wspomnieć, że Alex próbuje być aktorem. Na razie z marnym skutkiem. 

To właśnie od niego dostała Agnes. Na 16 urodziny przyjechał, włamał się do jej pokoju zostawił wszystkie rzeczy dla kota, a samą śpiącą Agnes ułożył na łóżku dziewczyny i jak gdyby nigdy nic spędził z nią normalnie dzień. Toteż dziewczyna była bardzo zaskoczona obecnością kotki w swoim pokoju. Całe szczęście Alex zostawił list z wyjaśnieniami. Od razu do niego zadzwoniła i nazwała go kompletnym idiotą w podziękowaniu. Jak mógł ukrywać przed nią obecność takiego cudnego stworzenia przez cały dzień?! Co gdyby coś jej się stało! Dziewczyna nigdy by sobie tego nie wybaczyła mimo, że nie była to jej wina ani nawet jeszcze nie znała kota. Dlaczego miałby cierpieć ktoś niewinny? Dlaczego kot miałby cierpieć z powodu głupoty jej brata?
Przez to pół roku dziewczyna strasznie zżyła się ze zwierzęciem i dba o nią najlepiej jak umie. Prawie się z nią nie rozstaje, często chowa ją w swoim ubraniu przemycając w ten sposób do różnych miejsc. 

Od dziecka towarzyszyła jej sztuka. Zaczynała od dziecięcych abstrakcyjnych form, które kreowała za pomocą farb lub gdy nie miała ich pod ręką - kredek. Swoje emocje przelewała na płótno. I tak zostało jej do dzisiaj. Pomimo, że uwielbia spać zdarzają się noce gdy jak w transie maluje jakiś obraz. Uwielbia malować w plenerze toteż bardzo często można ją spotkać ze sztalugą w altance. Jeśli akurat tam nie maluje to albo siedzi albo po prostu słucha muzyki. Od pewnego czasu woli samotność niż ludzi. Nigdy jej się nie nudzi. Boi się, że jeżeli się z kimś zaprzyjaźni to znowu będzie musiała wyjechać. Corinne jest artystyczną duszą. Para się wszystkim. Malowaniem, fotografią nawet wykona od czasu do czasu jakąś rzeźbę! Gdy ma
natchnienie próbuje pisać wiersze lub krótkie opowiadania. Pomimo jej lenistwa, które tyczy się głównie nauki, Cori lubi sport. Głównie jazdę konną, ale też chętnie strzela z łuku. Strzały pomagają jej się wyżyć. Od czasu do czasu też pływa, nie na zajęciach, dla relaksu. Jak to kiedyś ujęła "lepiej myśli się pod wodą" Gdy maluje zapomina o wszystkim dookoła, więc gdy wychodzi z twórczego transu sama jest pokryta sporą ilością farby. Jednak dziewczynie wcale to nie przeszkadza. Wspominałam już o kolejnej pasji dziewczyny? Nie? Och, więc jest to informatyka. Kiedy inne dzieci uczyły się jeździć na rowerze Cori uczyła się obsługi komputera. Rodzice chyba nie chcieli by ich córka zamiast chodzić po sklepach z psiapsiółkami rozkręcała właśnie nowy komputer. No cóż. Trzeba było ją wychować. Mają za swoje. Ktoś mógł zadać sobie pytanie. Jak ona znajduje na to wszystko czas. Cóż. Jeśli nie ma się z kim wychodzić to zawsze się zyskuje te parę godzin. Corinne świetnie sobie radzi z planowaniem czasu. Człowiek orkiestra. Czyta, pisze, maluje, hakuje, rzeźbi i jeździ, strzela i gra i ze zdjęciem natury radę sobie da. Nie ma w informatyce dziedziny, którą się nie zajmowała lub o której nie miałaby pojęcia. A przynajmniej tak sądzi. 

-------------------------------------------------------

Dobry!
Twarzyczka: Nina Dobrev
Cytat: Once Upon a Time, Rumpelstiltskin
Wątki bardzo chętnie! Wszelakiej maści!
Karta pewnie będzie zmieniana i aktualizowana c;
*Nina nie ma niebieskich oczu, tak wiem. Ale na potrzeby owej kart ma! Tadam!


Pijemy alkohol, bo boimy się zostać sam na sam z własną duszą, myślami, uczuciami... Najbardziej boimy się siebie samych.


Ethan Moore
Czwarta klasa, prawo. Chociaż czasami wolałby lewo.
Kiedyś cholernie ambitny. Dziś...
Zamieszkuje 32 pokój.

Sam dokładnie już nie pamięta w jaki sposób dowiedział się o swoim ojcu. Wspomnienia podpowiadają mu, że było to dawno, miał może z cztery, pięć lat? Nie jest dziś tego pewien. Usłyszał jedno słowo, które wypowiedziała jego mama w rozmowie przez telefon. Kiedy zapytał swojej rodzicielki o to słowo, na jej twarzy pojawił się grymas, a ona sama jakoś tak nagle posmutniała. Powiedziała coś, że to nic takiego i poprosiła małego Ethana by poszedł się dalej bawić, że wytłumaczy mu dokładnie kiedy indziej. Zapomniał o tym, po prostu mu wyleciało z głowy. Przecież był taki mały, a mama obiecała mu kiedyś wytłumaczyć. Matka nigdy mu nie wytłumaczyła tego słowa, nigdy nie zamierzała, a nawet jeżeli to nie miała już później do tego okazji. Zmarła, kiedy chłopiec miał osiem lat. Jak można się spodziewać, jego życie się zmieniło. Zamieszkał wraz z dziadkami, którzy należeli do śmietanki towarzyskiej. Nagle Ethan znalazł się w domu z basenem i pokojówką, a nawet dwiema. Coś jednak nie dawało mu spokoju. Czuł, że coś jest nie tak, że dziadkowie nie są szczęśliwi, że wcale go nie kochają... Na początku wakacji podsłuchał pewnej rozmowy swoich dziadków, poznał prawdę o sobie, o swoim ojcu... O tym przez co musiała przejść jego matka, zrozumiał dlaczego popełniła samobójstwo. Pełne pogardy spojrzenie dziadka już go nie dziwiło. Przepełnione bólem oczy babki i jej ciągle zatroskana twarz nabrały sensu. On sam za każdym razem, gdy tylko spoglądał w lustro czuł się jak śmieć i nie jeden raz celował pięścią w swoje odbicie, kalecząc ją. Kawałki szkła rozsypywały się po łazience robiąc przy tym nie mały hałas. Kiedy wówczas do pomieszczenia wpadał dziadek, Ethan nie jeden raz czuł, że nie powinno go być na tym świecie.

- Chcesz znać o mnie prawdę? - zaśmiał się żałośnie sięgając po kieliszek wódki - jestem Ethan Moore i powinienem być martwy. Matka powinna zabić i mnie, i mojego... - nie był wstanie nazwać mężczyzny, który zgwałcił jego matkę ojcem. Nie mógł. Nie był w stanie przyznać się przed nikim kim jest, skąd się wziął. Wstał gwałtownie od baru i ruszył w stronę grupki nachalnych i pijanych mięśniaków. Wiedział, że nie ma szans. Jednak czuł do czego może dojść. Co może przeżyć dziewczyna, której się narzucali. Podszedł i bez żadnego słowa przywalił pięścią jednemu z nich. To co działo się następnie było jedynie chwilą. Ostry ból w okolicach brzucha, twarde uderzenie w głowę i ciemność przed oczami. To była jego ucieczka przed wielkim, psychicznym bólem z którym nie potrafił sobie poradzić.


Ethan nigdy nie był złym człowiekiem. Po prostu jego życie potoczyło się zupełnie inaczej i albo bóg ma według niego jakieś specjalne plany, albo po prostu mści się na nim od samego początku. Jednak osiemnastolatek znalazł sposób na radzenie sobie z ciągłym bólem. Narkotyki, alkohol, bójki... Dzięki temu czuje, że żyje chociaż nie jest pewien czy żyć powinien.
Dzięki bogu ma dzianych dziadków, może kariera prawnicza jest jeszcze do zdobycia.


Buziuchny użycza Ash Stymest. Wszelkiej maści wątki i relacje, te proste jak i skomplikowane bardzo lubimy.