WITAJ!

Wrzesień właśnie się rozpoczął. Uczniowie witają nowy rok szkolny, wciąż ciesząc się promieniami słońca. Wszyscy powoli wracają do swoich normalnych obowiązków, starając się zapomnieć o wakacjach oraz wdrożyć w coraz to nowe obowiązki.

kontakt: soxpointless@gmail.com

Serdecznie zapraszamy do zapisów!

czwartek, 28 sierpnia 2014

Aktor powinien mieć coś do powiedzenia, nawet jeśli ma niemą rolę.

Anaya Campbell
17 lat
Drugoroczna
Profil aktorski
Pokój 22
Dodatkowe zajęcia z jazdy konnej i teatru

Świat jest teatrem aktorami ludzie którzy kolejno wchodzą i znikają

Dziewczę, które zasłynęło tylko tym, że jest. Choć w szkole pełnej bogatych dzieciaków nie wyróżnia się już tak bardzo. W przeciwieństwie do niektórych uczniów tej placówki, nie została do niej wysłana dlatego, że rodzice sobie z nią nie radzili. Wręcz przeciwnie, sama poprosiła ich o to, aby pozwolili jej uczyć się w St. Katherine's. Powodem takiej decyzji było w przeważającej części to, że to Anaya nie chciała spędzać czasu z Rebbecą i Milesem Campbellami, którzy albo prowadzili nieustanne kłótnie, albo milczeli tygodniami. Sami państwo Campbell nigdy zresztą nie przywiązywali większej uwagi do życia swojej jedynej córki, więc jej wyjazd był im nawet na rękę.
Z pewnością można o niej powiedzieć, że bywa impulsywna i działa czasem lekkomyślnie. Na przykład jak wtedy, gdy ktoś rozpuścił plotki, że Noah ją zdradza. Wiele razy dręczyła się myślą, że mogła z nim najpierw porozmawiać na ten temat, ale zamiast tego rzuciła się na głęboką wodę i odpłaciła mu pięknym za nadobne.
Obecnie żałuje wcześniej podjętej decyzji, ale nie ma odwagi przyznać się Noah do błędu.
Inni uczniowie postrzegają ją jako żelazną damę, której nie sposób złamać. Ma specyficzne poczucie humoru i bywa opryskliwa, niewielu jednak wie o tym, że Anaya w ten sposób chroni się przed mentalną bliskością innych ludzi. Nie chce i nie potrzebuje prawdziwych przyjaciół, którzy znaliby każdą jej obawę, woli trzymać wszystko w sobie i nie wypuszczać, zachowując swój nieskazitelny wizerunek.
Jest nieco rozpieszczona, ale w miejscu takim, jak to nie jest to cecha, która jakoś bardziej rzuca się w oczy. Wychowywana od najmłodszych lat w największych luksusach, przywykła do tego, że zwyczajnie dostanie to, czego pragnie, jeśli tylko wyciągnie po to rękę. 
Kiedy nikt nie widzi, przejmuje się niezdanymi egzaminami, czy drobnymi niepowodzeniami bardziej, niż ktokolwiek inny. Kiedy nikt nie widzi, uczy się rozpaczliwie, bo nie chce powtarzać klasy. Kiedy nikt nie widzi patrzy z zazdrością na dwie dziewczyny, które siedząc na dziedzińcu zdradzają sobie nawzajem swoje największe sekrety. Ale tylko, kiedy nikt nie widzi.
Uważa się za singielkę. Od czasu do czasu spotyka się z Aidanem, ale nie nazwałaby tego "związkiem". Lubi spędzać z nim czas, ale nic poza tym. Generalnie uważa, że faceci tacy jak Taylor nigdy się nie zmieniają, dlatego nie zaryzykowałaby czegoś poważniejszego z kimś takim.
Kobiety tylko flirtują z niebezpiecznymi mężczyznami. Na mężów wybierają tych dobrych.
Wredna plotka mówi, że tatuś "zrobił jej" nos. Sama Anaya nie zaprzecza, ani nie potwierdza tej informacji.
Dziewczyna nie przejmuje się złośliwościami ze strony innych tak bardzo, jak kiedyś. Kiedy ostatni raz wzięła plotkę zbyt poważnie, miało to dla niej niemiłe konsekwencje.
Bywa złośliwa. Bywa trudna. Lubi się mścić. Lubi niszczyć. Nie dogodzisz, choćbyś jej gwiazdkę z nieba ściągnął.
Ale jeśli nie próbujesz zrobić jej krzywdy, to i ona nie będzie dla własnej rozrywki niszczyć ci  życia. Prosta reguła, która doskonale obrazuje charakter panny Campbell.
Jak każda panienka z dobrego domu lubi ostro imprezować, a nawet zapuszczać się do nieciekawych środowisk. Pilnuje się jednak, aby nie wpakować się przez przypadek w żadne gówno i nie zniszczyć sobie życia. Nie ma marzeń. Nie ma planów na przyszłość. Po prostu żyje, nie pozwalając na to, aby ktokolwiek dostrzegł w niej ludzką istotę.

Nie jest taka znowu straszna, jak już się umaluje...


Witam!
Rzadko podejmuję się prowadzenia postaci z wolnych, więc zobaczymy jak mi to wyjdzie :)
Na wątki i powiązania tak.
Buzia: Rachel Bilson
Mam nadzieję, że niczego nie pokręciłam i postać jakoś mi wyszła.
Życzę wszystkim dobrej zabawy!

Nie ma niczego zabawniejszego niż absolutna ignorancja.


Madeleine Nancy Owens
Zwana przez wszystkich Maddie
Drugoklasistka na profilu prawniczym.
Umysł otwarty. Na przestrzał.

Maddie zawsze była szalona.
Od małego to właśnie ona była prowodyrką najbardziej niebezpiecznych i szalonych zabaw. To jej pomysłem było przejście przez płot, by rozdrażnić psa sąsiadów, wejście na najwyższe drzewo w ogrodzie, by zorganizować "lekcję latania", czy wymalowanie na największym oknie w domu własnego wyobrażenia Nibylandii. W miarę upływu lat, jej szaleństwo rosło, odwrotnie proporcjonalnie do zdrowego rozsądku. Maddie ma więc jeszcze większego świra, niż jak była mała. Ciągle pakuje się w jakieś kłopoty, mówi zagadkami i na niczym nie umie się skupić. Święcie wierzy w istnienie smoków i średnio co drugi dzień jest bliżej niż dalej przypadkowego samobójstwa.
Większość ludzi myśli, że Maddie nie potrafi się marwtić i jest zbyt lekkoduszna, by brać cokolwiek na serio. Ludzi ciężko jest wyprowadzić z błędu, dlatego ona  nawet nie próbuje. Swoje własne problemy zachowuje dla siebie, a emocje tłumi z całych sił. Zresztą, nikogo nie chce martwić swoją osobą - zdecydowanie woli troszczyć się o innych. 
Mad nie zna swoich biologicznych rodziców, zawsze wiedziała, że została adoptowana. Była jednak oczkiem w głowie całej adopcyjnej rodziny i nigdy nie odczuła tego, że nie jest "krwią z krwi". Od małego chciała iść w ślady ojca i zostać psychiatrą, ale dość szybko odkryła, że nie ma talentu do nauk ścisłych, z braku lepszych opcji wybrała więc naukę w klasie o profilu prawniczym. Któreś z czwórki jej młodszego rodzeństwa z pewnością wybierze medycynę i spełni tym samym marzenie rodziców, Maddie się do tego nie zmusi. Wciąż nie jest pewna, co powinna robić w życiu. W końcu jest szalona, może jej przyjść do głowy wszystko.

[Cześć. Nie wiem, kto jest na zdjęciu, znalazłam je na tumblrze. Tytuł zafundował Neil Gaiman.
Chce ktoś przygarnąć Maddie do pokoju?]

I don't wanna do this anymore, I'm moving on.

Czym jest zdrada? Zdrada to przekroczenie pewnych granic emocjonalnych. Wyniesienie czegoś cennego i zaufanego poza związek. Świadome złamanie danego słowa swojej drugiej połówce. Jest to świadome postępowanie, którego następstwa mogą być różne. Zdrada jest zła. Zdrada boli, rani, rujnuje nie tylko związek, ale i osoby, które się niegdyś kochały. Zdradę można wybaczyć, ale nie zapomnieć. Bo ona nadal będzie gdzieś tam siedzieć, głęboko zepchnięta na dno duszy czy też umysłu. I zawsze będzie o sobie dawać znać, będzie o sobie przypominać, i sprawiać, że zapewne już nie zaufamy tak jak kiedyś.
Zdrada to moment, w którym czujemy się źle z daną sytuacją, i w końcu mówimy dość! Kiedy burzy się w nas coś, kiedy czujemy że nie jest tak jak kiedyś, że coś się popsuło. Jeśli to czujemy - to znak, że niegdyś wyznaczona granica została przekroczona, 
A czym jest zdrada rodziny? Czym jest zdradzenie najbliższych osób? Tych, których widuje się na co dzień, z którymi spędza się niemal każdą chwilę? Ciężko to chyba określić. Ciężko określić, jak czuje się ta bliska Ci osoba. 
Nadal nie potrafię przyznać się do winy. Nie potrafię stanąć przed nią, i powiedzieć prosto w oczy, że przespałam się z jej chłopakiem. Nie potrafię powiedzieć, że to właśnie on jest ojcem mojego dziecka. Dziecka, które przyszło na świat niecałe trzy miesiące temu. Wiem, że nie będziemy obydwie mile widziane w domu. Bo jesteśmy jakby już skreślone przez naszą rodzinę na starcie. Jednak to nie moją córkę powinni potępiać. Merdith nic nie zrobiła, ona po prostu jest niewinnym dzieckiem, które jeszcze nie wie, jak ten świat potrafi być okrutny.
Holland Roden ♥ | via Tumblr
Sophie Isabelle Blackwood,osiemnastolatka, na świecie pojawiła się siedemnastego dnia kwietnia tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego szóstego roku. Angielka z krwi i kości, do Ameryki zawitała wraz z rodziną jako kilkuletnia dziewczynka. Ma starszą o pięć minut siostrę bliźniaczkę, przez rok przebywała w rodzinnej Anglii, gdzie uczęszczała do szkoły. Aby uniknąć skandalu, została wysłana do Wielkiej Brytanii przez rodziców, kiedy powiadomiła ich o swojej nieplanowanej ciąży. Wróciła niedawno, chcąc dokończyć liceum w Ameryce.Mimo wielu namowom, nie usunęła dziecka, dzięki czemu teraz jest matką trzymiesięcznej Meredith, która swe imię odziedziczyła po prababce. Uczennica klasy III o profilu tanecznym, uczęszczająca na zajęcia z gimnastyki artystycznej. Mieszka niedaleko uczelni, chcąc nie wchodzić rodzicom w drogę, którzy nie są zbytnio zadowoleni z tego, jaki los spotkał ich córkę. Owiana nutką tajemnicy, niegdyś ta bardziej ułożona z sióstr, teraz bywa powodem do plotek, które chwilami tak bardzo ją bawią. Fajna dziewczyna, która nadal szuka swojego miejsca na ziemi, i próbuje odnowić stare znajomości.

wątki, wątki, wątunie. powiązania też.
nie gryziemy, wolimy zaczynać c:

Where Do I Even Start?

Logan Rice
19 lat || Klasa IV || Informatyka || Boks || Małe mieszkanie nieopodal szkoły || W ciągu roku śpi w pokoju 39 na piętrze trzecim || Posiadacz rocznej suczki o uroczym imieniu Bestia || Złamie każdy kod, włamie się na każdą stronę, ściągnie wszystko || Ucieka do świata gier kiedy tylko jest to możliwe || Bunt || Walka ze światem || Zagorzały obrońca zwierząt, od rybek przez pająki po psy || Poszukujący siebie i ważnych w życiu wartości
Amerykanin czystej krwi - tego jest pewny na sto procent ponieważ doskonale pamięta opowieści babci,  u której spędzał mnóstwo czasu, gdy był znacznie młodszy. Dom opuścił w wieku piętnastu lat, gdy dostał się na pierwszy rok w St. Katherine's High School. Jakiś czas pomieszkiwał w internacie później wyniósł się na "własne śmieci", na których utrzymanie dostaje od rodziców, bo to akurat nie zajmie im dużo czasu. Tak na prawdę państwo Rice nigdy nie mają na nic czasu nie licząc ich prężnie rozwijającej się firmie, z którą konkurować nie ma szans nawet ich jedyny syn. Logan jedyne co od nich kiedykolwiek otrzymał to pieniądze, bo oni wiedzą, że w tedy nie będzie zawracał im głowy. Są przekonani, że na dawaniu kieszonkowych odpowiedzialność za dziecko się kończy i to wystarczy. Tak na prawdę wychował go internet na spółkę z babcią, która niestety zmarła szybciej niżby oboje chcieli. Wyprowadzka z domu wzmocniła jego charakter i uwolniła duszę. Przestał przejmować się tym co zostawiał za sobą. I tak nie pasował do "idealnego" życia prowadzonego prze jego rodziców. Nigdy nie potrafił trzymać łokci przy sobie, gdy siedział przy stole, nigdy nie potrafił ugryźć się w język. Był szczery ze wszystkimi wokół tylko nie ze sobą samym. Na ramieniu zawsze ma torbę, w której schowany jest laptop, słuchawki i jakaś książka. Informatyka, bo nie wie co innego mógłby robić, bo każdy ma gdzieś co się z nim stanie, bo to kocha, bo to umie. Wrażliwy z niego chłopak. Niemal zawsze bierze wszystko do siebie, choć na pierwszy rzut oka tego nie widać. Wyciągnie pomocną dłoń jeśli trzeba. Czasem zbyt naiwny, patrzy na świat z optymizmem, a później dostaje po tyłku. Czasem marzyciel. Pieniądze nie zawróciły mu w głowie, jednak nie ma do nich dużego szacunku. Wolałby ich nie mieć w zamian za normalną rodzinę. Pierwsze wrażenie - zamknięty w swoim świecie i spokojny. Drugie wrażenie - pyskaty bądź miły. Znamy się - uśmiechnięty i rozgadany. Zawsze skrywa to co czuje. Po prostu nie potrafi o tym rozmawiać. Komputery. Uśmiech. Zimne kakao...

______________________________________________
Cześć, 
zapraszam do wątków i powiązań.
Co do tych pierwszy, nie daję długich odpisów i
nie lubię zaczynać ;) 
Wiem trochę chaotycznie, ale taki w sumie jest Logaś xD
Fc: Hayden Christensen <3
Tytuł: Morgan Taylor Reid "Where Do I Even Start?"

Kocham śmierć, bo tylko ona na mnie czeka.

Isabelle Clark

16 lat 
II klasa
Informatyka
Otrzymała Stypendium
Pokój nr. 21

Zajęcia dodatkowe:
- Strzelectwo
- Szermierka
- Jazda konna

Blizna od prawego oka do kącika ust, przez co trochę opada - pamiątka po wypadku
Hakerstwo przychodzi jej 
z zadziwiającą łatwością
Geniusz informatyki




Boję się, że coś się nie uda. Że znowu skończę, tam gdzie moje miejsce. W sierocińcu. W podłym budynku, który nazywają szkołą.
Boję się. Nie chcę tu wracać. I nie wrócę.

Sierociniec. Szary kilkupiętrowy budynek. Gdyby zajrzeć do środka zobaczyłoby się zabiegane opiekunki, przy młodszych dzieciach. W kolejnych pokojach dzieci bawią się grzecznie, nie krzyczą mówią do siebie cichutko. Czyżby się bały?
Na kolejnych piętrach mieszkają Ci, którzy wyrośli z zabawek. Chodzą jeszcze do podstawówki. Duży skok w nauce… Oni powinni się uczyć i rozszerzać swoją wiedzę. Może któreś z nich dostanie nagrodę… Sierociniec dostanie więcej pieniędzy na rozwój dzieci. Dlatego dzieci nie dostaną już zabawek. Młodzież siedzi po kątach. Niektórzy faktycznie się uczą. Może im zależy. Może nie. Inni grają w coś na kartkach. Jakaś dziewczynka pisze coś zawzięcie.
Wchodząc po schodach dalej słyszysz muzykę. Jednak nie klasyczną. Ostry rock. Elektryczne gitary, perkusja wystukujący agresywny rytm.  Tam opiekunki nie zaglądają często.  Sprawa wymknęła się trochę spod kontroli. Ale przecież to młodzież. Dojrzewają… Muszą mieć odrobinę swobody… Opiekunki wolały tak postrzegać ich piętro. Jako coś obowiązkowego. Zajrzeć rano i wieczorem.
W ciągu dnia niech robią co chcą. Byleby nie robili zbyt problemów.
Gdyby jednak ktoś odważył się wejść na piętro zobaczyłby przygaszone światła, krzyki, może całujące się pary…
W taki dzień w Sierocińcu pojawiła Isabelle. Ubrana w sukienkę do kolan, z niewielką walizką przy kolanach. Niechętnie ją tu przyjęto. Po tym jak wyrzucono ją z innego Ośrodka… Mogła sprawiać problemy…
Opiekunki zaprowadziły ją do pokoju, zajmowanego już przez dwie inne dziewczyny. Przywitała się z nimi niepewnie. Gdy zobaczyła co się dzieje w salonie… Wątpiła by tu pasowała.
Isabelle niedługo została panienką, która ubierała się dziewczęce sukienki. Po reakcjach chłopaków wolała zmienić ubrania na dresy i powyciągane swetry. Jednak, gdy wszyscy wiedzieli już co pod nimi skrywa nie miała spokoju. Niechciane godziny spędzone na imprezach. Pocałunki wbrew jej woli. Dotyk tak gdzie nie chciała. Raz czy dwa przyłożyła chłopakom. Zyskała sobie tym wrogów. A po za tym co mogła zrobić przeciwko kilku naraz?
Starała się odsunąć od reszty jak tylko mogła. Całe dnie spędzała na piętrze młodszych, przy książkach i komputerze. Przeszukiwała Internet w celu znalezienia innego Sierocińca. Innej szkoły. Wreszcie znalazła. Obiecujące lekcje na których wreszcie mogłaby przestać się nudzić. Jedynym problemem były… Opłaty. Włamanie się do banku nie stanowiło, by zbytniego problemu. Tylko co potem? Ucieczka nie wchodziłaby w grę. Bo jak? Czym?
Nakryta przez jedną z opiekunek została odesłana na swoje piętro. Isabelle wiedziała, że źle robi słuchając się kobiety. Wróciła. Gdy zastała czekających na nią chłopaków, chciała się odwrócić i uciec. Tyle, że było już za późno.

Zgwałcona… Jak rzecz. Nie jesteś już godna życia…
Zabić się… Jedyne rozwiązanie.

Poniżona,  w pierwszym lepszym ubraniu wybiegła na ulicę. Łzy spływały jej po policzkach. Świat  rozmywał się przed jej oczami. Nie dojrzała samochodu nadjeżdżającego w jej stronę. Może to i dobrze. Przecież chciała uciec na zawsze. Ból odczuła dopiero wtedy, gdy upadła na ulicę. Krew zmieszała się z łzami. Głosy dochodziły z oddali, twarz przerażonego mężczyzny nachylającego się nad nią odpłynęła wraz ze wszystkim innym w ciemność.
Przebudzenie w szpitalu nie było przyjemne. Czuła się ociężała, kolory zdawały się jej zbyt jaskrawe, odgłosy za głośne. Zamknęła oczy, nie mogąc tego znieść. I to uczucie. Była brudna. Musiała się umyć. Zmyć  z siebie ostatnie wspomnienia. I czemu jeszcze żyje? Czy tak się uparli by była na tym zasranym świecie?!
Lekarze przychodzili i odchodzili, po kilku dniach, może tygodniach zdjęli jej bandaże, poprosili by wstała. Jeden z lekarzy chciał jej pomóc, ale ona strząsnęła jego dłoń i odsunęła się przestraszona. Łzy znowu zakręciły się w jej oczach. Jedna z pielęgniarek przytuliła ją i pokazała by reszta wyszła. Później okazało się, że to zdarzenie było jednym z lepszych, które się wydarzyły.
Szpital pomógł jej dostać się do St. Katherine's High School. Zdolności informatyczne pomogły jej dostać stypendium opłacające rok nauki.



Boję się. Boję się ludzi i ulicy. Każdy gest w moją stronę napawa mnie lękiem w szczególności, gdy chce mnie dotknąć chłopak. Wspomnienia zrobiły swoje. Nie chcę wracać do sierocińca, ale na razie się tym nie martwię. Szpital wystarał się o jakieś pieniądze dla mnie. Kupiłam nowy zestaw dresów
i luźnych bluz, bo sukienek już nie tknę. Pod spodem mam  trochę bardziej opiętą bluzkę, ale jej i tak nikt nie widzi…

Boję się. Naprawdę się boję.

~Wygląd
~Dodatkowe Informacje~
___________________________________________
Witam się ze wszystkimi!
Mam nadzieję, że kartę da się czytać. Przepraszam za wszelkie błędy. Mam nadzieję, że etykieta działa, ale to mój pierwszy blog i dopiero się uczę.
Zdjęcia znalezione na: tumblr.com

Cruella de Vill

IV klasa 
językoznawstwo 
malarstwo
pokój nr. 25
 Delikatna jak płatki róży, a jednocześnie twarda jak kamień. Ciężki orzech do zgryzienia. Z całych sił stara się udowodnić wszystkim dookoła, że ze wszystkim sobie sama świetnie poradzi, choć wie, że tak nie jest. Ludzie mówią różne rzeczy, część jest prawdą, część kłamstwem. Lubi udawać za dnia, że dobra z niej dziewczyna, że uczy się pilnie, w nocy się wysypia, a chłopców się brzydzi. W nocy jednak lubi wymknąć się z pokoju i odwiedzić kilku kolegów, którzy bez słowa dadzą jej spełnienie. Wcześniej jednak zawsze musi przypudrować nosek, by kolejnego dnia móc powiedzieć "Nie ja to zrobiłam, tylko ta druga ja". Jaka jest prawda, wie zawsze tylko ona. Jest najlepszą aktorką, jaką widział świat, tak świetną, ze już sama nie wie, kiedy gra, a kiedy nie. W szkole mówią o niej Cruella de Vill, ze względu na włosy i specyficzne usposobienie. Nie jest władcza i arogancka, nie jest okrutna i bezduszna. Jest spokojna, jak kwiat lotosu na tafli wody, nie krzyczy, mówi cichutko swoim delikatnym głosem. Na ramieniu wytatuowała sobie imbryk, mając nadzieję, że kiedyś ożyje, tak jak ten z Disneya. Bo przecież kanapki nie da się zjeść okiem, no chyba, że mucha; ale nie taka, co jak biegnie to cię może wywrócić. Pomarańcze to smak życia, kukurydza nieba, kawa orzeźwienia, a papieros zapomnienia. Rzadko czesze włosy, a jej waga pozostawia wiele do życzenia. Nie potrafi przytyć, choćby bardzo chciała. Wzrostu jest zupełnie przeciętnego, kilka centymetrów ponad metr sześćdziesiąt. Drobne piersi, płaski tyłek, wystające kręgi i blada cera. Do tego poobgryzane paznokcie i kolczyk w nosie. Miała kiedyś królika, ale zdechł niespodziewanie; nawet śmiano się, ze przerobiła go pewnie na czapkę. Od tamtego czasu jednak klatka stoi pusta i nie może doczekać się nowego lokatora. Od lat ludzie zastanawiają się, czy jest chora psychicznie, czy po prostu za dużo wciąga. Ale jeszcze nikt tego nie odkrył. Trudno określić, czy kiedykolwiek coś do kogoś czuła, gdyż wszystkich uczuć doskonale się wypiera. Wyparcie - lepsze od cierpienia. Ale czy można pokochać szaleńca? Ponoć tylko oni są coś warci;a samotność jest komfortowa, tylko kiedy ma się wybór, a ona leżała i patrzyła na niego i wiedział już, że to na to od zawsze czekał. Nie ma drugiej takiej chaotyczki.

[Ostatnie zdanie karty, to zlepek kilku cytatów. Zdjęcie zalinkowane, imię i nazwisko też.
Zdjęcie z tumblr'a.
Jestem chętna na wszelkiego rodzaju powiązania i wątki. Z pomysłami u mnie kiepsko, ale czasem coś tam wymyślę. :)
Nie będzie mnie od piątku do niedzieli po południu.]

I kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały Wszechświat sprzyja potajemnie twojemu pragnieniu.

Aidan Gray
Trzecioklasista. Profil: prawo, bo to pewniejszy zawód niż aktorstwo.
Stypendysta. Swoje już więc zrobił, teraz trochę sobie odpoczywa.
Mieszkaniec pokoju numer trzydzieści pięć.


W domu Aidana Graya nigdy nie było zbyt wiele pieniędzy. Starczało im na to, żeby każdy chodził odpowiednio przyodziany i miał pełen żołądek, ale nie byli w stanie nic zaoszczędzić.
Nie zdawał sobie nawet sprawy z tego, że matka, chcąc zapewnić mu odpowiednie wykształcenie od najmłodszych lat, wydawała pieniądze przeznaczone na swoje leki na opłaty związane z jego nową szkołą, do której go przenieśli, kiedy ich status majątkowy się polepszył. Po dziś dzień sobie tego nie wybaczył. Wprawdzie wszyscy wokół zapewniali go, że to nie jego wina (w końcu miał tylko siedem lat, skąd miał o tym wiedzieć?), obwinia się o zawał i w efekcie śmierć matki po dziś dzień.
Dlatego też postawił sobie za cel dostanie się do jakiejś szkoły z internatem. Nie mógł już patrzeć swojemu ojcu prosto w oczy. Ojcu, który poświęcił dla niego wszystko i nie oczekiwał niczego w zamian. Nie miał mu nawet za złe tego, że jego matka nie żyje. Owszem, pan Gray zawsze powtarzał mu, że jej decyzja wynikała poniekąd z niewiedzy i ignorancji - ilekroć jakiś lekarz chciał wypisać jej zwolnienie lekarskie, zbywała go machnięciem ręki. Ilekroć wręczał jej gęsto zapisaną receptę, chowała ją na samo dno dużej torebki, obiecując ojcu, że wykupi te najpotrzebniejsze leki następnego dnia. Uważała, że była za młoda na to, by truć się tą całą chemią, jeszcze przyjdzie na to czas. Żadne z tych wytłumaczeń nie zdjęło choćby odrobiny poczucia winy z barków Aidana.
Młody Gray postawił sobie również za cel zarabianie dużych pieniędzy w przyszłości. Dlatego też wybrał St. Katherine's High School. Znajdujący się na ich stronie internetowej banner głosił złotymi literami 100% sukcesu. Brzmiało jak coś, czego szukał.
Od czternastych urodzin harował jak wół. Zaniedbał przyjaciół, mało spał, dużo czytał. Wszystko po to, by otrzymać stypendium, które pozwoli mu się dostać do tej wylęgarni sukcesu.
Taki tryb życia mu odpowiadał. Miał mało czasu na pogawędki z ojcem, co sprawiło, że mniej się stresował. Książki lubił czytać, więc sprawiało mu to tylko przyjemność. A przyjaciele...? Jeśli są prawdziwymi przyjaciółmi, to będą go wspierać, a jeśli nie, to znajdzie sobie innych.

Aidan Gray należy do tych miłych i porządnych chłopaków, co to zawsze znajdą chwilę, by komuś pomóc. Zawsze wesoły i uśmiechnięty, szczyci się tym, że każdemu potrafi poprawić humor, każdego rozbawić do łez. Uwielbia imprezy, tym bardziej, że nie musi się schlać, żeby dobrze się bawić. Oddany przyjaciel. Miłośnik zwierząt. Mól książkowy. Wielbiciel dobrych filmów. Pasjonat podróży, w które kiedyś się uda, był tego pewien. Aktor. Nie tylko na deskach szkolnego teatru, ale i w życiu. Bezustannie ma wrażenie, że jeszcze nie odkrył samego siebie. A może to nie tylko wrażenie?

Uczęszcza na kółko teatralne oraz na zajęcia z jazdy konnej. Od czasu do czasu pójdzie też na literaturę. Dwa razy w tygodniu (środy i soboty) pracuje przez pięć godzin w szkolnej kawiarence jako kelner, by zarobić trochę pieniędzy na codzienne wydatki i tym samym odciążyć odrobinę ojca.
Często urządza sobie przechadzki po ogrodzie botanicznym. Szczególnie wtedy, kiedy jest zestresowany. To doskonała terapia relaksująca. Bywa też w altance, gdzie czyta opasłe tomy w wyjątkowo słoneczne dni. 


Aidan to wyjątkowo przyjazne stworzenie, więc mam nadzieję, że zostanie przez Was przyjęty. W sprawie wątków - preferuję te bardziej skomplikowane. Długość nie ma znaczenia. Chyba wolę zaczynać. Raczej nie odpisuję po kolei, ale wiedz, że na pewno prędzej czy później otrzymasz odpowiedź.

Chwytaj dzień, bo przecież nikt się nie dowie, jaką nam przyszłość zgotują bogowie...



Życie jest za krótkie na to aby się zamartwiać i użalać nad sobą. Carpe diem, te dwa słowa wypowiadane codziennie, zaraz po przebudzeniu, potrafią sprawić, że człowiek nabiera odpowiedniej energii, aby móc w pełni cieszyć się z życia. Może wydawać się to dziwne i trochę naiwne, że ktoś stara się żyć tylko przyjemnymi chwilami, odrzucając tym samym całe zło tego świata, no ale nie każdy chce myśleć że na każdym kroku może czekać coś złego.



|| kochana córeczka || idealna dziewczyna || niby anioł, ale diabeł wcielony || temperamentna || lubi zadzierać nosa || często wtrąca się w nie swoje sprawy || to jedynie zauroczenie, szybko ci przejdzie || to, że mówię do ciebie kochanie, wcale nie znaczy, że coś do ciebie czuję || proszę cię nie bądź naiwny || nie lubię cię, ale chodźmy się przejść || powiedziałeś,  na kawę? chętnie, ale to nic nie znaczy || prędzej przefarbuję się na zielono, niż przyznam się do błędu || - Carpe diem to po łacinie chwytaj dzień. - Tak wiem, znam ten film, z resztą łacinę też znam || możesz popatrzeć, ale nie dotykać || jesteśmy przyjaciółmi, więc nie rycz, bo zaraz i ja zacznę, albo dam ci porządny powód do płaczu || nie przeszkadzaj, słucham muzyki || 





Już od małego było wiadomo, jakie życie będzie wiodła. Mogłoby się wydawać, że jej przyszłość jest z góry zaplanowana, bo dziewczyna robiła dokładnie to, czego zażyczyli sobie od niej rodzice. Prawda jest taka, że ona chciała być taką, jaką chcieli aby była. Nie jest marionetką, którą sterują rodzicielskie ręce. Mogłoby się wydawać, że jest głupia i naiwna, ale wcale tak nie jest i wbrew pozorom ma swoje własne zdanie i nie da się zdominować. Jest inteligentna. Nie wybrałaby profilu medycznego, gdyby nie miała do tego predyspozycji. Na co dzień woli jednak nie okazywać swojej inteligencji co, do kompletu z kolorem włosów, powoduje, że ludzie mają ją za głupią dziewczynę, która na profil medyczny dostałą się tylko i wyłącznie dzięki pieniądzom rodziców. Nie jest jednak molem książkowym i często można spotkać ją bawiącą się na licznych imprezach.
Nie lubi planować niczego. Dużo rzeczy robi całkowicie spontanicznie, bo dzięki temu życie jest ciekawsze i pełne przygód. Potrafi urwać się z lekcji i wyjechać na drugi koniec kraju tylko bez konkretnego celu. Potrafi postawić się każdemu, kto tylko chciałby narzucić jej swoje zdanie albo zmusić do zrobienia czegoś na co blondynka nie będzie mieć ochoty. Mówi to co chce i kiedy chce, nie przejmując się konsekwencjami, ani tym że może kogoś zranić. Przez swoją szczerość i sarkastyczne odpowiedzi może wydawać się dość niemiłą osobą i być może tak jest, jej to nie przeszkadza. Jest bardzo pewna siebie i być może trochę arogancka. Lubi podkreślać swoją figurę, więc często zakłada obcisłe i zbyt krótkie ubrania. Prowokuje, bo czemu nie? Lubi być w centrum uwagi. Uwielbia gdy się na nią patrzy. Flirtuje praktycznie z każdym kto wpadnie jej w oko, ale nie jest typem dziewczyny, która tak jak pszczoła lata z kwiatka na kwiatek, Melissa jest wierna. Nie stara się na siłę zbierać przyjaciół, chociaż często towarzyszy jej wianuszek kilku osób, z którymi się zadaje i nie tylko. Tak naprawdę to na palcach jednej ręki mogłaby policzyć najbliższe sobie osoby, za którymi potrafi stanąć murem. Czasem zrobi coś bezinteresownie, jednak woli utrzymywać łatkę „tej wrednej”, bo tak jest łatwiej i ludzie chcą od niej mniej.
Blondynka nie jest osobą, która okazuje swoje emocje i potrafi doskonale maskować, to co w danej chwili czuje. Życie to scena, na której każdy musi jak najlepiej odegrać swoją rolę, niejednokrotnie przybierając różne maski i ukrywając prawdziwe oblicze.

Nie taki diabeł straszny jak go malują.

____________________________________________________________________________


Melissa Reed
|| 31.03.1996 || klasa III || medycyna || taniec || 
|| cheerleading || 
|| koszykówka || pokój 29 || właścicielka Lexi ||
____________________________________________________________________________
FC: Marloes Horst
Witam i zapraszam do wątków. Faworyzuję, ale odpisuję na wszystko. Długie i średnie. Im dziwniej tym lepiej. Wezmę każdy dramat.