WITAJ!

Wrzesień właśnie się rozpoczął. Uczniowie witają nowy rok szkolny, wciąż ciesząc się promieniami słońca. Wszyscy powoli wracają do swoich normalnych obowiązków, starając się zapomnieć o wakacjach oraz wdrożyć w coraz to nowe obowiązki.

kontakt: soxpointless@gmail.com

Serdecznie zapraszamy do zapisów!

sobota, 30 sierpnia 2014

Nieżywy, lecz nieumarły każdego poranka przed pierwszą kawą.

Filtr papierosa pomiędzy wargami uświadamia,
ile jeszcze przede mną.
Siedemnaście.
Siedemnaście tylko.
A potem koniec paczki.
Soren Luth, 19
IV, prawo, boks

Jest psem niszczycielem. Pogryzie kości. Wydrapie oczy. I warczy. I piana toczy się z ust. A oczy szeroko otwarte i grzbiet najeżony. Pazury ostre, nieprzypiłowane. Wścieklizna jak permanentny kaszel. Przekleństwo za przekleństwem w niebezpiecznej mantrze wymawianej półszeptem. W głowie furia wpada w paranoję i męczy, rośnie, wybucha. Jak granat bez zawleczki, rozrywa cudze ciała, samemu również gubiąc organy w każdej bramie. Niespokojnie czatując pod całodobowymi sklepami, wypełnia wnętrza papierosowym dymem i brudzi czyjeś wycieraczki bosymi stopami. Wygwizduje melodie nazistowskich marszów niemieckich, zdziera skórę z knykci wbijając je w napotkane mury, drzwi, kręgosłupy. Wartkie prądy nienawiści, kabel wokół szyi i trzy kreski, migające światła, cholerna bezsenność. Wiecznie nieposkromiony apetyt na podbite oczy i krwawiące wargi wzrasta wraz z pragnieniem kolejnego litra wódki. Szczytuje w ciasności, upaja w ciemności, ginie w złości. Celuje w słabych, silnych i pośrednich, wysysa życie z kolan jak posokę, pragnąc smakować szpiku do szpiku kości. Rozrasta się jak trąd, pozostawia stygmaty w kształcie swastyk i pierze własne brudy w publicznych toaletach. Sto osiemdziesiąt siedem centymetrów wybujałego ego, szkodliwej substancji, cyjanku w jednym trzydzieści sześć i sześć. Rzetelnie pieszczone wnętrzności kubkami mocnej kawy, chorujące na wieczną potrzebę wypluwania wątroby i żółci. Doświadczony w niebyciu, nieistnieniu, zapomnieniu, harmidrze i szale. Rzuca się w wir złośliwości; bycie hieną ma wpisane w życiorys zaraz obok stałego już braku zatrudnienia. Rycerz w zardzewiałej zbroi, wąchający benzynę, pięknie przebrzydły i przeterminowany. Poleganie na tym, co nieograniczone, na wolności naciągniętej jak struny gitary, na wieczornym, porannym, dziennym papierosie. Ochoczo stawia kroki w kierunku samozniszczenia z powodu przedawkowania gniewu. Agresję wynajduję pod każdym śmietnikiem i pielęgnuje ją połączeniem taniego piwa i pogoni za serową pizzą o trzeciej w nocy na obrzeżach miasta. Mieszka w kokonie, gdzie jest królową matką, a rój dziko goni za jego paskudnie niewinnym uśmiechem.

Historia | Powiązania
Karta była też na innym blogu, ale ją lubię.
Druga postać, joł.

Anything goes but don't blink you might miss

Rosalie "Rosie" Hamilton 
Lat 24 | Praktykantka | Pomoc przy zajęciach z literatury 
Córka porucznika Byrona Hamiltona i kwiaciarki Beatrice Hamilton, z domu Marriott. Młoda dziennikarka, chcąca nauczyć się grać na pianinie i brzydząca się zapachem papierosów i ostrą wonią mocnych trunków alkoholowych. Jednak nie pogardzi czerwonym winem i odgrzewaną pizzą z dużą ilością ketchupu i różnych sosów. Po mieście porusza się głównie na rowerze, gdyż po wypadku boi się wsiąść do samochodu. Codziennie rano biega, szukając natchnienia do nowych obrazów. Kiedy dostaje weny, potrafi przeżyć kilka dni, jedząc jedynie marchewkę i zagryzając ją zielonym jabłkiem. Nie rozstaje się ze swoim szkicownikiem, w którym można znaleźć wszystko. Od portretów, poprzez akty, na martwej naturze kończąc.Fanka komedii romantycznych, filmów animowanych Disneya, długich, nocnych rozmów przy zapalonej świecy i historii o wielkiej, wspaniałej miłości.Dobra duszyczka, której lepiej nie denerwować, bo potrafi pokazać pazurki. Nieśmiała w stosunku do nowo poznanych osób, a szczególnie mężczyzn. Wierzy w duchy i inne nadprzyrodzone istoty, oraz magiczną moc swojej kołdry, która obroni ją przed złymi stworzeniami.Często można ją spotkać zamyśloną, lecz zawsze uśmiechniętą. Głównie przesiaduje w różnych kawiarenkach, parku, lub schronisku dla zwierząt, gdzie pracuje jako wolontariuszka w wolnym czasie.Jej szkicownik jest pewnego rodzaju pamiętnikiem. Całkiem niedawno przygarnęła królika, którego zdjęcie widnieje na okładce zeszytu.
Lubię wątki. Mogę wymyślać, a także zaczynać. Zdarza mi się faworyzować, jednak nikogo nie pomijam! Na zdjęciu Kerti Pahk. Link do piosenki z tytułu kryje się w nazwisku postaci.

Oferta matrymonialna!

Mam na imię Gabriel, jestem atrakcyjnym blondynem. Wynajmuję się jako facet do towarzystwa podczas biegania. Zostanę twoją biegającą, drugą połówką. Oferuję:
 - info o związku na fejsie
 - wybór zdjęcia profilowego
 - czułe komentarze pod twoimi biegami
 - 2-3 wspólne treningi tygodniowo w prestiżowych lokalizacjach Twojego miasta. W opcji: czuły buziak na powitanie przy wszystkich. 
Już dziś pochwal się znajomym biegaczom przystojnym facetem, który dzieli Twoją pasję i wzbudzi zazdrość w znajomych! 
Koszt usługi - 200 baksów tygodniowo. Czas trwania związku zależy od Ciebie, za dodatkową opłatą gwarantuję widowiskowe rozstanie w atrakcyjnej lokalizacji, z policzkowaniem. Zadzwoń!
 Żartowałem. Tak tylko chciałem zwrócić na siebie uwagę. 


Gabriel Black   •  36 lat  •  nauczyciel angielskiego

Krótka historia (bardzo przeciętna): urodził się, wychował, wyprowadził na studia. Obiecał że wróci - nie wrócił. Obiecał, że się ożeni - nie ożenił się. Obiecał, że nie zostanie biseksem - skłamał.
Aparycja (bardzo przeciętna): blond włosy, zielone oczy, całkiem wysoki, nawet wysportowany. Ma kolorowy rękaw na prawej ręce i włosy mógłby skrócić, bo matka mówi, że wygląda jak bezdomny.
Charakter (bardzo przeciętny): z kawą - miły, rozmowny, nawet niedojdę pochwali. Bez kawy - rzuca się o byle co, marudzi o fajki, choć rzucił wieki temu w zeszłym tygodniu, przypieprzy zeszytem w potylicę, jak się jeden z drugim nieproszeni odezwą. Generalnie uroczy, tylko jak się nie wyśpi, to szkoda co gadać i krzyżyk na drogę.
Stan posiadania (bardzo przeciętny): mieszkanie w akademiku, kilka nierozpakowanych pudeł, które trzyma w nadziei, że może jednak znajdzie jakąś przytulną kawalerkę w mieście, a nie będzie mieszkał przy robocie jak niedorobiony, czarna Mazda 6 z 2006 roku. 

Popełniam samobójstwo, zaraz wracam.
kliknij sobie, to link jest

________
Dougie Poynter, a oferta matrymonialna znaleziona na internetach.
Dzień dobry. Faworyzuję i jestem na tak.
Nie piszę elaboratów i jestem co dwa dni. Bo mogę.

Pełne świątynie w krąg, a wszyscy grzeszą, kradną, cudzołożą


Sasha Abramovich 
Kto urodzony w lutym: powstań, powstań, powstań, czyli 25 luty 1995 || Sankt Petersburg || 8 lat w Hameryce || klasa IV || średni brat || profil sportowy || piłka nożna i koszykówka jako zajęcia sportowe || kapitan drużyny piłkarskiej || knock knock knocking on heavens door czyli pokój 34 || biseksik pełną gębą

Chrześniak Romana Abramovicha. Tak, tego Romana- rosyjskiego oligarchy, który wykupił londyńską Chelsea. Zmartwienie rodziców, którzy to chcieli dla syna jak najlepiej, ale on i tak zrobił swoje. Razem ze staruszkami doszedł do ugody: oni wybiorą mu szkołę, a on profil. Chyba z calej rodziny tylko on, młodszy brat Misha i wujek byli zadowoleni. Starszy- Oleg nic nie powiedział. No, ale on miał to zupełnie gdzieś. 
Z reguły Sasha to miły chłopak, może nieco pyskaty, ale nie ma złych intencji wobec innych. Po kilku nieudanych związkach, zapytany o to, czy jeszcze kiedyś będzie miał odpowiada żartobliwie, że ożeni się z piłką. Lubi się wygłupiać. Uwielbia dobrą zabawę i imprezy. 
Czupryna o kolorze blond to jego znak rozpoznawczy. Codziennie męczy się przed lustrem, aby to jakoś wyglądało. Na jego ciele widoczne są tatuaże. Na razie ma tylko trzy, ale na tym nie poprzestanie. Dwa razy w tygodniu można spotkać go na siłowni, a dzięki temu i w miarę prawidłowej diecie jest umięśniony. Mierzy metr osiemdziesiąt i waży 67 kilogramów. Często ubiera się w koszulki piłkarskie i jeansy.  


[Krótka karta, bo wolę kreować postać podczas wątków. Na zdjęciach Marco Reus. Cytat: Wilki "Love Story". Wątki i powiązania tak.]

Jeżeli obserwowalibyśmy ptaki, może moglibyśmy się nauczyć być wolni.

           
Adalyn Harvey
ur. 30 lipca 1997 roku w Windsor w hrabstwie Berkshire
druga klasy (profil: aktorstwo)
jazda konna i literatura
pokój nr 27
           


Historia tej dziewczyny nie jest ani trochę ciekawa. Dorastała w dużym, otoczonym ogrodem pełnym kwiatów domu, wśród kochającej się rodziny. Kiedy była małą dziewczynką, jej jedynym zmartwieniem było to, czy rodzice bardziej kochają ją czy może jej starszego o półtorej roku brata, Amadeusa. Zawsze miała wszystko, czego tylko zapragnęła. Była rozpieszczana przez wszystkich wokół, jednak nie wyrosła na księżniczkowatą egoistkę.
Skąd ta Brytyjka z krwi i kości w do bólu amerykańskiej szkole? Odpowiedź jest bardzo prosta. Jej matka, Elizabeth, uczęszczała jako nastolatka do St. Katherine's School, wiedziała więc, że jest to idealna szkoła dla jej małej Adalyn. Samej pannie Harvey było wszystko jedno, toteż zgodziła się wyjechać do Stanów, co przysporzyło jej sporo stresu.

Nastolatka od wyjazdu zaczęła cierpieć na ataki paniki. Po przeżyciu pierwszego sądziła, że był on skutkiem nadmiaru stresu, który przeżywała. Bała się tego, że znowu będzie musiała tłumaczyć wszystkim, dlaczego jest taka drobniutka. Bała się, że będą śmiać się z jej cudacznego imienia i drwić z brytyjskiego akcentu. Próbowała sobie wmawiać, że tak nie będzie, jednak to nie pomagało.
Z czasem nauczyła się, że ataki paniki rozgościły się na dobre i nie mają zamiaru jej zostawiać, toteż musiała nauczyć się z nimi żyć. Odwiedziła kilku naprawdę dobrych lekarzy, ale jak na razie nikt nie potrafił jej pomóc. Miała dość trucia się lekami, więc po raz pierwszy postawiła twardo na swoim i odmówiła wizyty u kolejnego specjalisty. Początkowo bardzo ją to załamało. Szybko jednak zadecydowała, że musi wziąć sprawy w swoje ręce i po prostu być sobą. Nie martwić się choć tą jedną sprawą. Będzie się martwić dopiero wtedy, kiedy nadejdzie kolejny atak. Tak, tej myśli zamierzała się kurczowo trzymać.

Adalyn jest nieufna - jedyną osobą, która wie o niej wszystko, jest jej brat. Przed innymi po prostu boi się całkowicie otworzyć. Bardzo rzadko czuje, że ktoś naprawdę jest jej prawdziwym przyjacielem. Musi minąć sporo czasu, zanim poczuje się przy kimś całkowicie bezpiecznie. Zanim będzie za kogoś całkowicie pewna.
Przejmuje się też tym, co ludzie o niej pomyślą. Na siłę próbuje eliminować wszystkie swoje wady, co doprowadza tylko do jeszcze większej frustracji. Odczuwa potrzebę bycia idealną. Musi nałożyć sobie idealny makijaż. Musi nosić idealnie dopasowane ubrania. Musi zostać szóstkową uczennicą. Musi czytać tylko te dobre książki, choć czasem ma ochotę na gniota. Gdzieś tam w środku wie, że wcale nie musi tego wszystkiego robić, ale nie może przestać. Każda porażka dodatkowo ją nakręca.

Jej brat zawsze powtarza, że jest zbyt miła. Często robi rzeczy, które jej nie do końca odpowiadają, by zadowolić innych. Dostosowuje się do każdego, kogo spotyka. Nie jest zbyt stanowcza, rzadko stawia na swoim.

Większość ludzi nie ma okazji poznać jej lęków i demonów, ani też zobaczyć jeden z jej ataków paniki, więc wszyscy uważają ją za wiecznie pogodną, uśmiechniętą i otwartą osobę o gigantycznym sercu.


[Hej! Wiem,wiem, mamy naprawdę sporo dziewczyn, ale po prostu nie mogłam powstrzymać się przed przedstawieniem Wam mojej Adalyn. I przepraszam, że tak się rozpisałam - jakoś nie potrafię przerzucić się na minimalistyczne karty.
Postanowiłam przeprowadzić malutki eksperyment. Zazwyczaj tworząc postacie inspirowałam się bohaterami książek, seriali, filmów. Tym razem postanowiłam stworzyć tylko odrobinę zmienioną siebie i zobaczyć, jak mi pójdzie. Zapewne będzie mi o wiele łatwiej, a i możliwość postawienia siebie w pewnych sytuacjach będzie ciekawym doświadczeniem.
Wiem, Adalyn jest baaardzo podobna do Aidana, ale jakoś tak mam ten moment, kiedy mam ochotę tworzyć wesołe, pogodne postacie :)
Serduszka kryją w sobie linki.]

Bierz jak dają, uciekaj jak biją.

Gdyby nie miała ojca tyrana, byłaby nawet szczęśliwa.
Gdyby nie miała wiecznie posiniaczonych nóg, pewnie nosiłaby spódniczki.
Gdyby nie była półsierotą, matka nauczyłaby ją malowania się 
i chodzenia na obcasach.
Gdyby nie miała uczulenia, jadłaby czekoladę kilogramami.
Gdyby nie była chora, nie widziałaby jak pies.
Gdyby była u siebie w domu, wszystko powyżej nie miałoby większego znaczenia.
Gdyby podczas tańca nie wyglądałaby jak szalona kaczka, może chodziłaby na imprezy.
Gdyby nie dorabiała dając lekcje gry na perkusji, nie miałaby za co kupić karmy dla kotów
i czegoś dla siebie.


Gdyby miała długie, ciemne włosy, to czułaby się choć odrobinę ładniejsza.
Gdyby miała więcej niż metr pięćdziesiąt pięć, nie czułaby się takim krasnoludkiem.
Gdyby miała kogoś naprawdę bliskiego, nie czułaby się taka samotna.
Gdyby miała w szafie kolorowe ubrania, samodzielne ubieranie się
byłoby dla niej niebezpieczne.
Gdyby miała więcej pieniędzy, kupiłaby sobie psa.
Gdyby nie kupiłaby psa, zbierałaby dalej by kupić sobie samochód.
Gdyby była taka jak inne dziewczyny w jej wieku, nie byłaby sobą.

powiązania



No cześć.
Witam się z Aurelką. Miało wyjść co innego, ale jest tak jest.
Zachęcam do wątków. Mam ochotę na nie więc błagam, NIE PYTAĆ O TO.