WITAJ!

Wrzesień właśnie się rozpoczął. Uczniowie witają nowy rok szkolny, wciąż ciesząc się promieniami słońca. Wszyscy powoli wracają do swoich normalnych obowiązków, starając się zapomnieć o wakacjach oraz wdrożyć w coraz to nowe obowiązki.

kontakt: soxpointless@gmail.com

Serdecznie zapraszamy do zapisów!

piątek, 12 września 2014

I try to leave a little reputation behind me

So if you really need to, you'll know how to find me


Alexis Waterhouse
III klasa
18 lat
pokój 28
matematyczny
astronomia 
jazda konna

Nowa dziewczyna w szkole, której imię zna już prawie każdy. Urodziła się w Nowym Jorku, gdzie chodziła do prywatnej szkoły. Jeśli ktoś miał kieszenie wypchane dolarami, mógł załatwić bardzo, bardzo wiele. Jednak po incydencie na szkolnej pływalni w towarzystwie rówieśników i ecstasy lub może w bibliotece z jednym z nauczycieli, została z niej wydalona. Rodzice przenieśli ją do innej szkoły z dala od Wielkiego Jabłka. W St. Katherines High School reputacja wyprzedza samą Alexis, która wcale nie pomaga plotkom ucichnąć. Nigdy nie była zbyt dobra w mówieniu "nie", uwielbia eksperymentować i poznawać nowe rzeczy i nowych ludzi - a najlepiej nowych mężczyzn. Jakoś tak się złożyło, że dogaduje się z nimi o niebo lepiej niż z innymi dziewczynami. Bywa zimną suczą i notorycznie kłamie, po za tym, za dużo myśli. Lubi gotować i bawić się do białego rana. Dużo się uśmiecha i już teraz, niektórzy za jej plecami mówią, że jest łatwa. Alexis kocha życie, wierzy w seks, piękno i samą siebie. Jest cwana, ale bardzo towarzyska. Lubi robić zakupy i jednym z jej nałogów (po za papierosami i kawą) jest kupowanie online. Czyta Wilde'a i Buszującego w Zbożu. Wcześnie wstaje, późno chodzi spać, a i tak nic dobrego z tego nie wynika.
_______________________
GMJ + Bugsy Malone
Witam państwa i zapraszam do wątków! :)

niedziela, 7 września 2014

Hello Mr. President

Liam van Cliff
Mr. President 

18 lat, klasa IV
Profil prawniczy
Szermierka, jazda konna, pływanie
Arystokrata z krwi i kości
Przewodniczący szkolnej Rady Uczniowskiej









Rodowity Anglik | Potomek brytyjskiej szlachty | Surowe wychowanie | St. Katherines, jako forma nagrody od rodziców | Wzorowy uczeń | Brak zajęć, które "marnowały by jego cenny czas" | Uzależniony od decyzji rodziców | Wyjazd do USA synonimem wolności | Jego twarz ponoć budzi zaufanie | Zaaranżowane małżeństwo do którego się nie przyznaje i na które nie ma zamiaru przystać | Wyuczone maniery | Nieprzeciętnie przyjazny | Jakimś cudem "ogarnia" tę szkołę | Stoicki spokój, który potrafi zmącić tylko zbyt duża dawka alkoholu | Co najbardziej wszystkich dziwi - nie jest święty | korzysta z chwilowej wolności | Dogada się z każdym i w każdym języku | Nadal zdarza mu się zachowywać zbyt sztywno | Najlepszy przyjaciel ciała pedagogicznego | Załatwi każdą sprawę | Wszystko wie i wszystko umie, a jak czegoś nie wie, to się dowie i nauczy | Książę z Bajki? | Mało wolnego czasu | Wiecznie niewyspany | Kombinuje, jak wykolegować się z rodzinnego biznesu | Niepoprawny romantyk, któremu ktoś kiedyś na pewno złamie serce. | Problemy drugiego świata go nie dotyczą | Przegrywasz dopiero w momencie, kiedy się poddasz.


Powiązania


Ka bum!
Pan przewodniczący się wita.
Takiego ułożonego człowieczka nigdy jeszcze nie prowadziłam, więc to na pewno będzie dla mnie wyzwanie.
Na zdjęciu Drew van Acker
Wszystkie wątki, wszystkie powiązania - tak.
Wolę wymyślać, niż zaczynać.
Show must go on! 

Podejdź bliżej, nie gryzę, zazwyczaj...

charles finley stewart.

17 marca 1995 roku; Londyn
pokój 33; kapitan siatkarzy
sportowiec; klasa IV.
Żaden z niego książę na białym rumaku, no chyba, że liczy się te palące, jak smok 340 koni mechanicznych pod maską śnieżnobiałego audi Q7, którym się wozi. Ot zwykły chłopak - syn redaktor naczelnej brytyjskiego Vanity Fair i właściciela salonu audi właśnie. Pewnie dlatego wszyscy mężczyźni w ich rodzinie jeżdżą samochodami tej marki, a kobiety sięgają jedynie po to czasopismo. Oto przed wami chłopak, który na drugie imię powinien mieć Trouble, ale babci by się nie spodobało, więc dostał imię po dziadku. Wiecznie pakujący się w tarapaty, z których tylko pieniądze rodziców mogą go wyciągnąć. Wiecznie uśmiechnięty, bo w końcu trzeba pochwalić się idealnym uzębieniem. Wiecznie otoczony wianuszkiem wiernych fanek, które są tak głupie, że aż mu czasem ich szkoda. Ale trzeba korzystać, bo życie jest krótkie i nie warto się ograniczać!

środa, 3 września 2014

Can we pretend to leave and then  we’ll meet again, when both our cars collide?



Francis Walsh
28 grudnia 1990 rok; Newark 
student zaoczny ratownictwa medycznego 
w szkole dorabia jako pracownik ksera
5 w skali Kinseya 
najmłodszy brat 
je, pracuje, studiuje i śpi

POWIĄZANIA
CIEKAWOSTKI
NOTKI
ALBUM
WIĘCEJ

Rodzina wyrzekła się go, kiedy wyjawił swoją orientację seksualną. Wszyscy się od niego odwrócili. Francis tuż po ukończeniu szkoły i zdaniu egzaminów postanowił uwolnić się z domowego piekiełka. Wyjechał z Newark do Miami. Tam złożył papiery na uniwersytet medyczny, gdzie studiuje zaocznie już jakiś czas ratownictwo medyczne. I całkiem nieźle mu to idzie. Bar, w którym pracował jako barman do niedawna splajtował. I jednak aby studiować i utrzymać się musiał znaleźć sobie nową pracę. Traf chciał, że gdzieś tam znalazł informację, że w St. Katherine's High School potrzebowali kogoś na ksero. Zgłosił się tam, zaniósł co zanieść miał i czekał na decyzję. Ku swojemu zaskoczeniu przyjęli go. 
Zamieszkał w pokoju o numerze pięć. Póki co, chwali swoją nową robotę, bo dobrze mu tutaj płacą. Robi to, co musi i fajrant. A to już jest coś. Nie daje sobie wejść na głowę rozkapryszonej młodzieży. Jeździ starym Chevroletem, w którym wysiadła klimatyzacja, radio łapie jedną stację radiową, a korbka od szyby wala się często gęsto po samochodzie. Ale nie narzeka. 

[Witam wszystkich serdecznie. Zapraszam do wątków z Francisem. Staram się odpisywać każdemu, jednak człowiek nie jest nieomylny i czasami zdarza mi się o kimś zapomnieć. Wtedy należy grzecznie mi przypomnieć. Na zdjęciu Andy Biersack, w tytule "Helena" My Chemical Romance.]

Le diable ne dort jamais.

"I am selfish, impatient and a little insecure. I make mistakes, I am out of control and at times hard to handle. But if you can't handle me at my worst, then you sure as hell don't deserve me at my best."
 
  PRIMROSE AMELIA BLACKWOOD
 Patrzę na Ciebie i widzę siebie. Tylko brzydszą i mniej inteligentną wersję.
17 kwietnia 1996 rok || 18 lat || klasa III - językoznastwo || niestandardowo boks... baba też może, a co! || starsza o całe pięć minut, a co za tym idzie znaczie ładniejsza, zdecydowanie bardziej urocza, obdarzona piekielnym poczuciem humoru siostra niejakiej Sophie || Angielska krew || Amerykańskie dolary na koncie || im słodsze oblicze tym większy diabeł drzemiący w duszy || sto siedemdziesiąt centymetrów zdrowego pierdolnięcia, niecałe pięćdziesiąt kilogramów nieszczęścia || przypały łączą ludzi || Let's get this party started!

- tylko wariaci są coś warci, czyli o Primrose słów więcej niż kilka - wygląd to tyl­ko do­datek do bar­wnej osobowości - człowiek jako istota społeczna -


_______________
{Beng! Beng! Czółko ;3
Wątki, wąteczki, wątunie! Powiązania powiązanka, powiązanunie! ;v
Zakładki w trakcie uzupełniania,
Mordka Holland Roden. Joł ;)}

wtorek, 2 września 2014

Shot in the dark.

W papierach ma napisane Amary Sorenson, urodzona w Malmo, w Szwecji, czternastego września, dziewiętnaście lat temu. Ale kto by się przejmował papierami, prawda? Dostosowawszy swoje dziwne imię do amerykańskich standardów, najczęściej przedstawia się jako Amy. Ale kto by się przejmował papierami, prawda? No właśnie.



Nie każdemu trafia się w prezencie od losu idealnie ułożone życie, ale są też tacy, którzy
w ogóle na to nie zasługują. Amary do dzisiaj nie wie, do której z tych grup się zalicza. Nie jest biedną sierotką wychowywaną w bidulu ani dzieckiem z patologicznej rodziny, co to ojciec alkoholik, matka się na każdym rogu puszcza a małoletni brat ma większy szacun na mieście za handlowanie prochami niż nie jeden diler. Nie, ona pochodzi z całkiem normalnej rodziny, jej matka uczy muzyki w gimnazjum a ojciec jest inżynierem. Jej młodszy brat, Charlie, nigdy w życiu styczności z narkotykami nie miał i jakoś się chyba na to nie zanosi. A to, że Amy na złą drogę zeszła, to już wina tylko jej samego.

Od dziecka miała jednego, najlepszego przyjaciela, jakim był rok młodszy Russ Collins, rudzielec z klasy Charliego. Stanowił dla niej takie solidne wsparcie w czasie choroby, ramię gotowe do wypłakania się i godziny nocnych rozmów. Bo oboje wiedzieli, że teraz muszą się trzymać, że ta przyjaźń nie może zostać zaprzepaszczona, nawet jeśli Amy i Josh, starszy brat Russa nie lubili się zbytnio, a nawet pałali chęcią mordu przy każdym spotkaniu.

Szkoła w Stanach okazała się idealną okazją, żeby się od tego wszystkiego odciąć, odizolować. Rodzice wysłali ją tam tylko po to, żeby więcej nie przysparzała kłopotów, bo po prostu nie mogli sobie z nią i jej okresem buntu dać rady, gdy z każdego wyjścia z domu wracała z wyraźnymi śladami swoich ekscesów. Profil muzyczny wykształcił ją odpowiednio a ona po prawie ośmiu latach wyznała Russellowi swoje uczucia, znacznie rozbieżne z żywioną dotąd przyjaźnią. Ale niestety bajka nie przewidziała szczęśliwego zakończenia, lajf is brutal.

Amy nie jest jakąś specjalnie skomplikowaną osobistością. Lubi wypić i zapalić, mimo wszystko narkotyków nigdy nie ruszyła i nie zamierza tego zrobić, po tym jak Russ prawie z nią przez to zerwał wszelkie stosunki. Jest spontaniczna, potrafiła sprzedać wszystkie swoje ukochane instrumenty, żeby odkupić Monsuna, konia Russella. Ciężko jej zaufać komuś obcemu, tak po prostu, dlatego przy pierwszym spotkaniu jest strasznie małomówna i „analizuje” rozmówcę.

Ma swoje nawyki, takie jak trzy przesłodzone kawy rozpuszczalne dziennie, wypala dziennie dokładnie dwadzieścia trzy papierosy i je tylko czerwone żelki. Zastanawia się też nad przejściem na wegetarianizm. Potrafi grać na czterech instrumentach – gitara akustyczna i basowa, saksofon i fortepian, śpiewać nie lubi. Burza jej nie rusza, wręcz przeciwnie, śpi wtedy jak zabita. 


Amary Sorenson
19 lat
Klasa IV
Profil muzyczny
Dodatkowo taniec, teatr
Pokój numer 24


Krzyczcie, bijcie, gryzcie. Dziewczyny nie tworzyłam iks lat. Ale mimo to mam nadzieję na fajne pisanie. Jestem nieregularnie, najczęściej w weekend.